O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Las Warmiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Las Warmiński. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Do widzenia się z lasem.


         Skończył się weekend, więc czas na opuszczenie lasu. Choć nie jest to mój ulubiony ekosystem, tych kilka, spędzonych w nim godzin, było miłym urozmaiceniem łąkowych i torfowiskowych-bagiennych łazęg. Las, a przynajmniej ten, po którym się poruszaliśmy, to wyjątkowo komfortowe studio fotograficzne. Wszystkie zdjęcia, które zamieściłem w tym, oraz dwóch ostatnich postach, zrobiłem bez konieczności zanurzania się w chaszczach. Tak naprawdę wystarczyło połazić trzy dni po tych samych leśnych drogach, pozaglądać na przylegające do nich polanki i ... tyle.
         Zachęcam wszystkich do zanurzenia się w warmińskie lasy. Wybierzcie się tam późnym popołudniem, bądźcie cicho, a być może zwierzyna sama wyjdzie Wam naprzeciw.

PS. Jelenie i dziki to bardzo wdzięczne obiekty do fotografowania. Jest jednak coś co, podobnie jak one, kryje się w lasach, ale jest zdecydowanie rzadsze (niestety nie chodzi mi o wilka). Ale o tym, w którymś z kolejnych postów.













Czasem trzeba deszczu, by zdjęcia były inne :)



A czasem - uważnie patrzeć.



Zwierzaki były fajne, ale czas po burzy - też!





I wreszcie mgła, jak z filmu Carpentera:)

sobota, 20 czerwca 2015

NS vs. F


Jest weekend, jest pogoda (bo zawsze jakaś tam jest), jest potrzeba pohasania i jest chęć przewietrzenia płuc świeżutkim papierosowym dymem wymieszanym z zatęchłymi zapachami sosen i innego, leśnego zielska. Wszystko to jest, ale spacer nie wychodzi. Dlaczego? Ano dlatego, że człowiek kiedyś tam popadł w chorobę zwaną fotografią przyrodniczą. Zacznijmy od tego, że normalny spacerowicz (NS) idąc do lasu zabiera ze sobą tylko niezbędne rzeczy, fotografujący (F), również te zbędne. W efekcie po godzinie NS wygląda tak, jak po dobie aktywnie spędzonej w SPA, natomiast F, jak po dobie aktywnie spędzonej w kamieniołomie. NS idzie sobie sprężystym krokiem leśną ścieżką, podziwiając kipiącą wokół niego bioróżnorodność, F, pełznie w przykucu, przepatrując okolicę jak pies poszukujący postrzałka. NS co i rusz pokazuje i opowiada swoim towarzyszom, a to o leśnych dzwonkach, a to o uwodzących się wśród igliwia ptakach, F zachowuje się jak domorosły snajper, posługując się całym system mniej lub bardziej dziwnych gestów i chrząknięć, których co prawda i tak nikt nie rozumie, ale które wszystkich wprowadzają w stan permanentnego zażenowania. NS, spotykając na szlaku innego spacerowicza, pozdrowi go dobrym słowem, po czym ruszy w dalszą drogę, F, zamęczy nieszczęśnika, usiłując wyrwać mu informacje, co widział, gdzie widział, ile widział i w ogóle, dlaczego łazi po lesie i płoszy? NS, spotykając jakieś zwierzę, obserwuje je spokojnie, po czym kontynuuje wędrówkę. F, w identycznej sytuacji, zaczyna zachowywać się tak, jakby od zrobienia zwierzakowi zdjęcia, zależało rozwiązanie problemu głodu na świecie, a przynajmniej w Bieszczadach.

Koniec końców, NS wraca do domu wypoczęty, zrelaksowany i pełen przyrodniczych wrażeń. F wraca do domu z poczuciem niedosytu, wyczerpany fizycznie, zarażony boreliozą, sfrustrowany, z nowym zestawem nerwowych tików i postanowieniem przeprowadzenia gruntownej reformy w, i tak już skomplikowanym, systemie gestów i chrząknięć.

I tyle, jak to się ładnie mówi, w temacie leśnego spaceru. Pozdrawiam serdecznie, Wasz F.
 
 




 
 



 
 

 

czwartek, 18 czerwca 2015

Migawki z terenu X.

      Ponieważ postanowiłem, że w Migawkach nie będzie tekstu, napiszę tylko, że poniższe zdjęcia to zapis jednego popołudnia spędzonego w Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej. Choć sam do tej pory tylko wyjątkowo bywałem i fotografowałem w lasach, polecam ten teren. Jest idealny, jeżeli chodzi o poważną eksplorację, jak i sobotnio-niedzielne wypady.









sobota, 12 lipca 2014

Warmińskie czaple.




Siwe i białe. Pełne gracji i koloru. Takie właśnie są. Czaple.



PS. W ciągu następnych 10 dni nie pojadę w teren, tylko będę szlifował wielkomiejskie bruki. Jeżeli wypatrzę na nich coś co jest, przynajmniej w części, przyrodą, spróbuję to pokazać, jeżeli nie, zrobię sobie blogową przerwę wakacyjną.