Dotarliśmy do Doliny z różnych stron i o
różnym czasie. Ja z Olsztyna, a Ksawery gdzieś z północy Europy. Co prawda
nieco ochłonął po wcześniejszych szaleństwach, ale na szczęście została w Nim
jeszcze resztka ognia. I bardzo dobrze, gdyż po trosze dzięki Niemu, w czasie
tego krótkiego, weekendowego pobytu, Dolina pokazała to, czego nie widziałem już
od tylu lat. Mam wrażenie, że zima na Podlasiu to trochę inna pora roku, niż na
Warmii. Tutejsza, nawet w największe mrozy i zadymki sprawia wrażenie
oswojonej. Podlaska taka nie jest. Podlaska jest dzika. Nie potrafię powiedzieć
na czym to polega. Nie pokażą też tego żadne zdjęcia. Żeby zrozumieć, trzeba
tam być. Najlepiej z Ksawerym.














