O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mgły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mgły. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 września 2013

Wrzesień



Wrzesień to dobry miesiąc. Niby jeszcze lato, ale pozbawione najgorszych atrybutów w postaci upałów i watah turystów-przyrodników wchodzących tam, gdzie akurat przebywam, w celu przepłoszenia wszystkiego, co stanie na ich drodze. Wrzesień to także dobry czas na zdjęcia. Słońce świeci pozornie tak samo jak miesiąc wcześniej, ale jednak inaczej. Przestało udawać świetlówkę i przypomina teraz starą, poczciwą żarówkę z epoki, w której oszczędzało się wszystko za wyjątkiem energii. Kolejny bonus to długość dnia, a w zasadzie godzina jego rozpoczęcia. We wrześniu nawet miłośnicy długiego snu mają łatwiej, mogąc wylegiwać się w łóżku, aż do czwartej.
W moim przekonaniu, jedną z najbardziej rozpoznawalnych cech września jest mgła. Muszę przyznać, że pomimo, iż jest to zwykła „zawiesina bardzo małych kropelek wody lub kryształków lodu w przyziemnej warstwie powietrza powodująca zmniejszenie widzialności”, ma w sobie coś pociągającego. Lubię wieczorną mgłę ścielącą się nisko nad podmokłymi łąkami, bo jak wierzy się na Podlasiu, następnego dnia będzie słonecznie. Poranne mgły wypełniające koryta rzek, albo niecki jezior i śródpolnych oczek wodnych, potrafią nadać pospolitym nawet krajobrazom, całkiem nową jakość. Kiedy widoczność spada do kilku metrów warto wybrać się w teren i posłuchać jak gdzieś w pobliżu gadają niewidoczne żurawie, gęsi i reszta ukrytego w mgle ptactwa. Najciekawsza jest jednak chwila, kiedy podnosząca się powoli mgła odsłania to, czego jeszcze przed chwilą nie było jeszcze widać. Przypomina to trochę rozpakowywanie paczki z przedmiotem zakupionym na aukcji internetowej. Zawsze jest ten dreszcz emocji: będzie coś w środku czy też nie?
Oczywiście mgła bywa również zdradliwa. Wiedzą o tym ci, którzy wybrali się w teren i wracają z niczym, bo mgła nie raczyła się podnieść i o zdjęciach nie było mowy. Warto tu również przestrzec przed tym co nagle potrafi wyłonić się z mgły. I nie mam tu na myśli byka zmierzającego ku łaniom, tylko raczej nieoświetlony pojazd rolniczy lub po prostu młodzieńca powracającego nad ranem do domu po nocy spędzonej na tańcach w sąsiednim miasteczku.
I wreszcie najważniejsze. Wrześniowe ptaki. Na warmińskich rozlewiskach, polach i łąkach przebywają stada ptaków, szykując formę przed odlotem na zimowiska. W tym roku, zwłaszcza na pewnym rozlewisku, jest ich zdecydowanie mniej, niż ostatniej jesieni, ale i tak nie ma co narzekać. No, ale o tym kiedy indziej.

 
 
 
 
 
 
 

I kilka zdjęć zrobionych pod zachodzące słońce.