O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sikora czubatka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sikora czubatka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 grudnia 2018

Spacerek w mateczniku bestii

         Dawno, dawno temu, za wysokimi pagórami, cienistymi lasami, ubogimi pod względem klas bonitacyjnych gruntami ornymi i ekstensywnymi użytkami zielonymi, żył-był złośliwy wiewiór o imieniu Barbarek ... tyle tylko, że nie o nim jest ten post, aczkolwiek koszmarny pomiot kolejnych, wrednych pokoleń Barbarka ma się dobrze i choć zdecydowanie zmarniał w kłębie, jak też skurczyły mu się pazury i siekacze, w dalszym ciągu konsekwentnie niszczy wszelkie lęgi ptactwa (i nie tylko) spotykane na swojej, bandyckiej drodze ku utrapieniu miłośników przyrody, do których i ja się nieskromnie i niestety zaliczam, a jakże.
         Tak, czy sia ... ale poczekajcie ... poczekajcie! A dlaczego właściwie miałbym przejść do rzeczy porządku nad tym wszystkim o czym przed chwilą napisałem? Dlaczego mam milczeć? Dlaczego nie mogę ujawnić prawdy, co w oczu źrenic kłuje i szczecinę na przedramionach jeży? Bo co?! Bo ONI, ci pradawni wiewiórowie, tego właśnie chcą?! Niedoczekanie ich (im)! Dlatego niech o tym będzie ten post! Post o  rozsianych po świecie prabastardach Barbarka, ale przede wszystkim o zwierzęcych stereotypach, które tkwią - niczym trutką szczurzą zadane - w naszych mózgach, krwiobiegach i duszach naszych, od czasów pierwszych bajkopisarzy począwszy, albo i wcześniejszych.
         Zacznijmy od tego, co o wiewiórze/wiewiórce myśli i wie przeciętny miłośnik parkowo-leśnych spacerów lub publicznych obnażeń w przemiłych okolicznościach ucywilizowanej przyrody? Otóż - wedle mojej wiedzy - w potocznej wyobraźni miejskiego człowieka, wiewiórka jawi się jako to zwierzątko wyjątkowo sympatyczne, spolegliwe, rudo-ogoniasto-puchate, mieszkające w dziupli kupionej od doktora drzew-dzięcioła, łupiące szyszeczki i efektywnie reagujące na bodźce werbalne, jako to np. "Basia, Basia chodź! Pańcia da orzeszka - lub zdecydowanie rzadziej - Basia, Basia chodź! Pańcia da orzeszek!".
         I tak oto, proszę Państwa, mamy pierwszy, doskonały przykład błędnego postrzegania tzw. miłego zwierzątka, czyli w rzeczywistości - skrajnie niebezpiecznego gryzonia zwanego w kręgach profesjonalistów-dewiantowiórkatorów - Sciurus vulgaris! Otóż wiewiórka, zachowuje się w ten - opisywany powyżej - sposób wyłącznie w parkach wielkich aglomeracji miejskich czyli np. w New York City, Ostroleka City, Paryż City, London City, Coś Tam City i - oczywiście - w zieleniach stolicy województwa mazowieckiego (przepraszam, ale nazwa tego miasta wyleciała mi akurat z pamięci).
         Nasze naukowe obserwacje, prowadzone od lat na Warmii, dowodzą jednak, że S. vulgaris w warunkach ekstremalnie naturalnych (czyli kolokwialnie kwestię ujmując: dzikich, bezkompromisowych, bezlitosnych, nie znających przebaczenia), to zupełnie inne zwierzę. Żyjący poza parkami i skwerami wiewiór, to bestya ukryta niecnie w skórze niewinnego pluszyaka. To łajno szatana i kły Jotunów w jednym. To szaleństwo zabijania i trudno zmywalne plamy jasnej, tętniczej krwi na grabu liści mandarynkach. To jelit girlandy, litry żółci, to lasu przerażenie i cisza tamże śmiertelna.
         Pamiętaj o tym Czytelniku Miły! Pamiętaj o tym, zwłaszcza gdy ogarnie Cię nierozsądna i sromotna ochota, by ruszyć nagle i samotnie w - nieznane Ci - leśne ostępy w pościgu za dorodnym borowikiem, smukłą kanią i swawolnym kozakiem. Pamiętaj, że gdy schylasz się, by podjąć kurki kapelutek, gdy Twoje palce ślizgają się zmysłowo po twarzy maślaczka, gdy uśmiechasz do wrzosu kwiatu, gdy ... czyjeś OCZY obserwują Cię bacznie z drzew koron wyniosłych. I wiedz Zacny Runa Zbieraczu, że gdy zapuścisz się zbyt daleko w boru mrok, nie będzie już dla Ciebie ratunku ... nikt Cię nie usłyszy, nikt na pomoc nie ruszy, truchła nie znajdzie, świeżej juchy nie wywęszy ... nikt ... uwierz mi, że nikt, poza ... wiewiórem!

PS. Przeglądając internet w poszukiwaniu informacji na temat wiewiórek najczęściej znajdujemy coś takiego: https://www.youtube.com/watch?v=-ZnFPn3YUfU. Film jest oczywiście poprawnym pod względem merytorycznym (zwłaszcza w kontekście behawioru oraz interakcji z innymi gatunkami, zwłaszcza Lepus organoenus), ale specjaliści natychmiast zauważą, że brak w nim tego czegoś, co możemy zobaczyć chociażby tu: https://www.youtube.com/watch?v=eqSVHRT6FOQ. Jak zapewne wiecie, daleki jestem od wszelakich teorii spiskowych, ale ... odnoszę nieodparte wrażenie, że COŚ bardzo dba o to, by niektóre fakty tyczące wiewiór`ów nigdy nie ujrzały światła dziennego.