O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bóbr.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bóbr.. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 kwietnia 2015

Ssakoryba.


Ziutek: Tatu, a czy to prawda, że kiedyś Pan Bóg po świecie chodził?

Kaźmirz: Prawda. Za dziada przebrany chodził, porządku pilnował!

Ziutek: I co, niedobrych ludziów karał?

Kaźmirz: Karał! (…) No. Albo taki bober. Toż to rybak! Łapał ryby, łapał, cały kosz nałapał… A dziad idzie, prosi: „Daj rybkę mnie, głodnemu”. A rybak klepnął sie po dupie, „O tu dla ciebie ryba, darmozjadu” – mówi. I jeszcze piernuł. I co? Od razu jemu chwost rybięcy wyrasta i szerść, i odtąd bobry w wodzie kisno i z zimna popierdujo…

W ten właśnie sposób, zdaniem Edwarda Redlińskiego, na Ziemi pojawił się bóbr. I dobrze, że się pojawił, gdyż zwierz to specyficzny. Niby jest go coraz więcej, ale zobaczyć go, to jednak sztuka. Sztuka gdyż, po pierwsze, jego środowiskiem jest woda, dająca mu doskonałe schronienie, po drugie zaś, bóbr to typowy nocny marek. Za dnia trudno go spotkać, chyba że rozejrzymy się za nim zimą lub wczesną wiosną, gdy w poszukiwaniu pokarmu, opuszcza nory i żeremia.
         Ciekawe jest to, jak postrzegano bobra na przestrzeni wieków. Współcześnie zaliczamy go oczywiście do ssaków, ale przecież nie zawsze tak było. W XVII wieku kościół katolicki uznał bobra za „ad pisces reductive pertinent”, czylidającego się sprowadzić do ryb”, co pozwalało konsumować go podczas rozlicznych postów. Powodem zrybienia nieszczęsnego gryzonia, była specyficzna, łuskowata budowa ogona, umiejętność długiego przebywania pod wodą oraz ... specyficzna klasyfikacja, autorstwa Tomasza z Akwinu, wedle której gatunki zaliczano do konkretnej kategorii, biorąc pod uwagę nie anatomię, tylko środowisko życia.
         Bobry widoczne na zdjęciach, spotkaliśmy późnym wieczorem (stąd jakość zdjęć) nad jednym, z przecinających nadbiebrzańskie łąki, rowów melioracyjnych. Nie wdając się w szczegóły napiszę tylko, że nigdy dotąd nie byłem tak blisko tych zwierząt. Nie wiem, czy sprzyjał mi wiatr, czy narastający mrok. Wiem tylko, że choć już trochę w przyrodzie widziałem, to spotkanie to wywarło na mnie wrażenie. Duże wrażenie.

PS. Począwszy od Starożytności, wytwarzane przez gruczoły analne, kastoreum czyli strój bobrowy, stanowiło cenne i poszukiwane trofeum. Substancję tę wykorzystywano w medycynie (na ból uszu, głowy, i zębów, padaczkę, kolkę, słaby wzrok, ukąszenie niedźwiedzia (!) itp.), ale również w przemyśle perfumeryjnym i spożywczym. Co ciekawe, przez wieki uważano, że kastoreum pochodzi z bobrzych jąder. Ta nieprawdziwa informacja rozpowszechniła się m.in. za sprawą Ezopa, który opisywał w swoich bajkach, jakoby bóbr zapędzony w pułapkę, odgryza swoje własne jądra po to, by rzucić je napastnikowi i w ten sposób zachować życie.
         W związku z powyższym, chciałbym poinformować, że w trakcie wykonywania poniższych zdjęć, nie ucierpiał żaden bóbr, ani jakakolwiek część jego ciała.