O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotniki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2015

Udar słoneczny.


A więc, trochę niepostrzeżenie, skończyło się niekalendarzowe lato. To, że mamy już wrzesień, dotarło do mnie wczoraj, gdy podczas powrotu z rozlewiska, mijałem, ciągnące poboczami lokalnych dróg, kolumny odświętnie ubranych, umęczonych i spoconych dzieci, eskortowanych przez, uzbrojone w bukiety, matki. Pomyślałem wtedy, że trzeba być wyjątkowo sadystycznym, by w taki upał, wbijać swoje własne potomstwo w granatowe garniturki i takież spódniczki. I to ma niby być walka z niżem demograficznym? To raczej wyglądało na celową eksterminację nieletnich!

Napisałem, że wracałem z rozlewiska? To też już raczej efekt negatywnego wpływu upałów na pracę mojego centralnego ośrodka nerwowego. Tak naprawdę, wracałem z tego, co z niego pozostało. Oczywiście zbiornik, który jest zasilany wodą, wodę posiada. Natomiast ten drugi - to już ostatnie stadium agonii. Dosyć napisać, że piskliwce, których długość nóg nie zachwyciłaby nawet jury Gminnych Wyborów Miss w Bździochach Małych, swobodnie przechadzają się po geometrycznym środku basenu.

Patrząc na to wszystko, odnoszę wrażenie, że ocieplenie klimatu przestaje być naciąganą teorią naukową. Ocieplenie klimatu staje się faktem! Czas zatem przystosować się do warunków, do których nie przygotowała nas ewolucja, przynajmniej ta z Europy Środkowej.

Oczywiście w tych kilka lat nie zbudujemy odpowiedniego poziomu pigmentu w naszych skórach, ani nie skędzierzawimy sobie fryzur. Zacznijmy zatem od tego, co najprostsze, czyli od zmiany przyzwyczajeń. Odrzućmy precz samodziałowe swetry, futra i styropian. Zapomnijmy o śniegowcach, pelisach i gromadzeniu opału. Zaniechajmy centralnego ogrzewania i wełen mineralnych. Zamieńmy narty na windsurfing, a sanki na deskorolki. Stańmy się Południowcami!

Wiem, że to może wydawać się trudne. Ale pomyślcie! Kiedy za kilka lat spotkamy się w tzw. Sylwestra na plaży pod Suwałkami, za jedyne odzienie mając Lei z tataraku, a za jedyny drink – koktajl, co prawda jeszcze z ziemniaków, ale za to już z palemką - będziemy z siebie dumni. Dumni, że nie poddaliśmy się dyktatowi Natury, że udało nam się przetrwać. Dumni, że człowiek nie od parady zasiada godnie na szczycie łańcucha i piramidy. Dumni, że … pozwólcie, że wezmę zimny prysznic, gdyż wydaje mi się, że zwariowałem z tego gorąca.

PS. Zdjęcia pochodzą z okresu poprzedzającego katastrofę klimatyczną.