O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myszołów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myszołów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 grudnia 2016

2016.

       Poniżej niepublikowane resztki z tegorocznego stołu Pani Przyrody. Pierwotnie fotkom miał towarzyszyć przeobszerny tekst, ale niestety nic z tego nie wyszło. Szkoda, gdyż miał to być tekst roku! Tam roku! To miał być tekst Dekady!! Gęsty od merytorycznych faktów, ale też skrzący humorem jak, nie przymierzając, grudniowa gnojowica o brzasku. Poważny i filuterny zarazem. Skłaniający do skupienia, ale i wywołujący uśmiech. Polityczny i stroniący od polityki. Grzeczny, ale i po części wulgarny. Taki to miał być właśnie ten tekst nad teksty! Co jednak można zrobić, gdy człowiek utknął na Podlasiu wśród sylwestrowych łosi? Otóż można zrobić niewiele. Dlatego też życzę Wam zatem Dobrego Kolejnego Roku i tyle!

Styczeń.






Luty




Marzec




Kwiecień




Maj 




Czerwiec




Lipiec




Sierpień




Wrzesień




Październik




Listopad 




       Grudnia nie ma, gdyż ciągle jeszcze trwa. Co prawda zostało z niego niespełna sześć godzin, ale to przecież kupa czasu, więc kto wie, co się jeszcze wydarzy?

poniedziałek, 29 czerwca 2015

O drapolach.


Tym razem porcja fotek ze skrzydlatymi drapieżnikami. Większość ma charakter dokumentacyjny, a to z kilku powodów. Po pierwsze nie fotografowałem szponiastych przy gniazdach, bo to mało legalne. Po drugie nie fotografowałem ich z czatowni, bo na to przyjdzie czas zimą. Pozostawał mi zatem tylko podchód/podjazd, a to proste niestety nie jest (dwie pierwsze metody zresztą, też nie). Zwrot „sokoli wzrok” nie wziął się przecież z niczego. Kogo, jak kogo, ale ptaki, zwłaszcza drapieżne, Natura wyposażyła we wszystkie niemal atrybuty, niezbędne do stania się mordercą idealnym, w tym w nadwzrok. 

Jeżeli przyjrzymy się ptakom drapieżnym, zauważymy, że w odróżnieniu od np. wróbla jego oczy są nieco bardziej przesunięte do przodu. Co to daje? Ano dosyć dużo. Wspomniany wróbel widzi monokularnie, czyli każdym okiem coś innego. Tymczasem taki np. sokół wędrowny potrafi patrzeć binokularnie czyli stereoskopowo, czyli mniej więcej, tak jak my. Ta umiejętność pozwala mu m.in. na precyzyjne obliczenie odległości od ofiary i takiż atak.

Kolejną, ważną cechą ptaków drapieżnych jest budowa ich oka. Konstrukcyjnie przypomina ono teleobiektyw z uwagi na dużą odległość soczewki od siatkówki. Oczy sokoła wędrownego powiększają obraz 6-krotnie, co odpowiada mniej więcej obiektywowi o ogniskowej 300 mm. Nie jest to może jakieś supertele, ale wystarczy, by w chwili rozpoczęcia ataku na np. gołębia grzywacza, przynajmniej przez chwilę, pozostawał poza zasięgiem jego wzroku.

Albo sępy. Kiedyś zastanawiałem się, jak to się dzieje, że chwilę po skutecznym ataku lwa, wokół niego i jego ofiary, wykwita wianuszek zachwyconych takim obrotem sprawy, padlinożerców. Otóż pomijając fakt, że urocze te stworzenia śledzą czasem naziemne drapieżniki, źródłem ich sukcesu jest właśnie ponadnormatywny wzrok. Ptaki te krążąc na pułapie nawet kilku tysięcy metrów, nie tylko ogarniają nim olbrzymią przestrzeń, ale na dodatek doskonale potrafią odróżnić przepyszne ścierwo, zabitego przed tygodniem, guźca od porzuconego przez Tuaregów gumowca (o ile oczywiście ci dumni synowie pustyni chadzają w gumowcach).

Takie przykłady można mnożyć prawie w nieskończoność. Zasadne zatem jest pytanie, co ma zrobić nieszczęsny fotoamator, żeby mimo wszystko trzaskać portrety szponiastych, bez konieczności wspinania się na drzewa lub wielogodzinnego czatowania w budach? No cóż. Może liczyć na tzw. fart lub spróbować pokonać ptaka jego własną bronią, czyli użyć lepszego teleobiektywu. Problem jednak w tym, że cwany drapol ma sprzęt za darmo, a my musimy za niego słono zapłacić.