O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Przedterminowe rykowisko.


Czy jest coś piękniejszego od głosu byka oznajmiającego światu, że oto posiada swój harem i będzie go bronił do upadłego? Zapewne ci z Was, którzy tego doświadczyli odpowiedzą, że absolutnie nie ma niczego takiego! Nie istnieje nic bardziej pierwotnego i doskonalej wpisującego się w mglisty pejzaż warmińskiego, karpackiego, czy biebrzańskiego wczesnojesiennego przedświtu.
Przyznam szczerze, że kiedyś też tak myślałem. Ba! Upajałem się odgłosami rykowiska, jak – nie uwłaczając nikomu – małorolny degustator sfermentowanym sokiem z owoców jabłoni. Tyle tylko, że pojawił się Ktoś, kto spowodował, że byczy, triumfalny odgłos stał się dla mnie dźwiękiem, którego (przynajmniej aktualnie) organicznie nie znoszę.
Tym Ktosiem jest Iwona, której telefon budzi nas conocnie … rykiem byka właśnie.
W ubiegłych latach zaczynaliśmy interesować się jeleniami dopiero kilka dni przed rykowiskiem. Sprawdzaliśmy znane nam miejsca, trasy którymi poruszają się zwierzęta, behawior lokalnych myśliwych itp.. W tym roku zaczęliśmy zdecydowanie wcześniej, co jest fajne i niefajne zarazem. Fajne, gdyż lubimy kontakt z tą, no … naturą. Niefajne, gdyż w czerwcu świt wykwita nad horyzontem o czwartej nad razem, a jelenie niestety nie mieszkają w naszej kamienicy, tylko nieco dalej i trzeba do nich dojechać. I tu właśnie pojawia się problem. Świt jest o czwartej, czyli trzeba wstać o trzeciej, ale - nie wiedzieć dlaczego - Iwona ustawia budzenie na drugą. To znaczy wiedzieć dlaczego, gdyż jak sama twierdzi, tylko w ten sposób nie zaśpimy, choć ja w tej kwestii mam nieco inne, a wręcz całkowicie odmienne zdanie.
Tak, czy owak dwie godziny po północy zaczyna się … sypialniane rykowisko.
I teraz spróbujcie to sobie wyobrazić! Śnię właśnie o raucie na yacht`cie zacumowanym w greckiej zatoczce pod Ostrołęką. Wokół łodzi uwijają się rajskie gawrony polujące na miododajne dżdżownice, a na pokładzie trwają polinezyjsko-kurpiowskie bachanalia. Fuksjowłosy, trzymetrowy boy zmierza w moją stronę z oszronionym tulipanem bimbru wypełniającego szczeliny pomiędzy kawałkami subsaharyjskiego lodu, orangutan-finansista w półnegliżu proponuje mi objęcie posady nadradcy ds. fotografii przyrodniczej w firmie zajmującej się recyklingiem modelek, a hawajskie panczenistki ze Szwabi grillują synchronicznie gadzią karkówkę i układają małosolne ananasy na alabastrowych talerzykach w kształcie budynku dyrekcji Biebrzańskiego Parku Narodowego ...  
Jest przecudownie, lecz nagle w tę idylliczną nierzeczywistość, jak pradawna asteroida w mamucie trzewia, wdziera się ON, czyli ten nieszczęsny byczy ryk z żoninego smartfona!! Próby obudzenia właścicielki współczesnej wersji trąby jerychońskiej, jak zwykle spełzają na niczym, więc na wpół przytomny sięgam po ten elektroniczny szajs, a że nie znam się na współczesnej technice telekomunikacyjnej miast wyłączyć alarm, wduszam tylko drzemkę. Zasypiam i ponownie wracam na yacht, gdzie z moralnie podupadłymi nornicami tańczę szaleńczego jive`a, by po siedmiu minutach choreograficznie nienagannych wygibasów … ponownie znaleźć się na warmińskiej polanie.
Ta zabawa (o ile oczywiście można nazwać to zabawą!) trwa przeciętnie jakieś pół godziny, po którym to czasie wściekły - niczym jeżyk po spotkaniu z nietoperzem - wstaję, zapalam światło, znajduję wyłącznik alarmu i padam z rozpaczą na łóżko, by jeszcze choć na tych kilkanaście minut dołączyć do - pozbawionych obyczajowych hamulców - gryzonic.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że smartfon Iwony posiada niestety funkcję podwójnego budzenia, co oznacza, że po kolejnych siedmiu minutach na sennym yacht`cie pojawia się całkowicie niesenny ... kogut!



























59 komentarzy:

  1. Małosolne ananasy rządzą !
    piękne różowawe niebo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałem, że byczki nie przebiją ananasów:))) I w sumie wcale się temu nie dziwię!

      Usuń
  2. rozwiedź się ziomuś i będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wchodzi się dwa razy do tego samego rowu melioracyjnego!

      Usuń
  3. Jelonki za to nadzwyczaj rześkie i żwawe o poranku, tylko niewiadomo czy im zazdrościć, skoro na pewno nie śnią im się boyowie o fuksjowych włosach i oszronionych tulipanach. :)
    Aż że współczucia sama się obudziłam tuż przed wschodem i to bez rykowiska i bez koguta (ale ptaki zaraz zaczną się wokalnie produkować).
    A w ogóle bardzo wszystko ładnie, jelonki malownicze, sarenki wdzięczne, a ananasy wpisują się w kulinarne trendy i kimchi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Czajko Moniko:) Chciałbym być tak samo rześki i żwawy o poranku, jak one nawet kosztem majaków:)))

      Usuń
  4. Witaj, Wojtku.

    Trójserii z liliowym niebem dałabym tytuł "jeleniada":)


    Tak się zastanawiałam, czytając o Twoich sennych przygodach, czyś ostatnio nie zetknął się gdzieś z "Alicją po drugiej stronie lustra"...


    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niech tak się stanie:) PS. Lata całe nie miałem "Alicji" w rękach. Niestety nie da się wszystkiego objąć wolnym czasem, a szkoda:)

      Usuń
  5. No zdziwiona jestem, że pod Waszymi oknami jelenie nie paradują! Ale sny masz filmowe, nie powiem, jakby tak zwizualizować, o matko kochana...
    Dzwonki na telefony tez bywają rozmaite, niektóre bardzo wnerwiające, ale może skuteczne.
    Wszystkie zdjęcia ciekawe, ale szczególne gratulacje za wypatrzenie tego gościa wśród konarów i gałęzi, ale się wpasował, skubany!
    Iwona, poranna masochistka:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to znaczy, że nie znasz Olsztyna! Nie takie rzeczy tu się dzieją:))) Niby tak, ale gdyby nie ta masochistka, połowa wyjść nie doszłaby do skutku i nie byłoby takich wypatrzeń :))

      Usuń
  6. W wodzie smartfony cichną, pomimo tego że woda podobno dobrze dźwięki przenosi?! :D :D :D
    Na dowód że tak jest z całym autorytetem mogę podać przykłady jeleniny i koguciny, które z garnka się nie odzywają! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli sugerujesz, że powinienem ugotować smartfon Iwony? W sumie, gdyby dobrze doprawić ... :)))

      Usuń
  7. No cóż, znowu
    "Będzie się działo!
    I znowu nocy będzie mało.
    Będzie głośno, będzie radośnie"

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten tego, no... ja u siebie o tej Fuksji to napisałam zanim tu przybyłam, taki przypadek, chociaż ja nie wierze w przypadki. Żeby było jasne uważam cię za osobnika z trzeciej grupy, tej zakręconej.
    No i teraz tak: co ty bierzesz, że masz takie odjechane sny, podziej się, u mnie ostatnio nudy w tym temacie.
    Musze przyznać, że zdjęcia robione o świcie i w okolicach tegoż zjawiska, mają unikatowy na skalę globalną klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę, to chyba jedyny kolor poza podstawowymi, który znam:)) Teraz biorę głównie chłodniki, botwinę i młode ziemniaki, a wszystko z dużą ilością kopru. Polecam!! PS. Dziękuję za klasyfikację:) PS. Bo to najpiękniejsza (i w miarę chłodna) pora dnia jest:))

      Usuń
  9. Witanko, wiem... mam straszne zaległości. :( Trza nadrobić. :)
    Odgłosy rykowiska, no ciekawe, jakie one to są, chciałabym usłyszeć.

    '...małorolny degustator sfermentowanym sokiem z owoców jabłoni'. - cóż to jest buahahaha Uwielbiam Cię czytać. :D

    Buhahahaha Toż ja byłabym jak bardzo głodne zombie, gdybym musiała wstawać o drugiej. hahaha No a Twój sen, ja tu normalnie nie potrafię się nie śmiać. Nie znam drugiego takiego bloggera i mam szczęście, żem Cię znalazła. Ja nie lubić wstawać rano, a to jeszcze przeca noc, już widzę moje nerwy. hihihi

    Zdjęcia prześliczne jak zawsze bajkowe. No by takie były, trza wstawać o drugiej rano. :D Pozdrawiam super serdecznie Ciebie i żonę. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agnieszko:)) Bardzo mi miło, choć w dalszym ciągu uważam, że przesadzasz:)) Sama wiesz, jak to jest. Zawsze coś za coś. Gwałtowne kończenie fajnych majaków na szczęście wynagradzają poranne cuda Pani Przyrody:) Pozdrawiamy Cię również i czekamy na kolejne posty!

      Usuń
  10. Piękna sceneria. Skasuj budzik i śnij . Co za piękne widowisko...
    Budzić bym się nie chciała

    https://londynsrondyn.blogspot.com/

    https://zolza73.blogspot.com/?zx=fe6198f2e2e9e469

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pośniłbym, gdyby nie to, że w terenie śnię na jawie:) I to wcale nie zgorzej:))

      Usuń
  11. Najpierw sypialniane rykowisko, a potem jelenie buszujące w zbożu i trawach :), zdjęcia przecudne. A nad Biebrzą też było pięknie, rybitwy latały jak motyle i polowały nad rzeką, łabędzie maluchy uczyły się od rodziców jak wyciągać z wody różne smaczne kąski, a trochę zwariowany bocian zamiast siedzieć na gnieździe i pilnować pisklaków siedział w wiosce na kopie siana i przekładał je z miejsca na miejsce. Na polach kwitły maki, w Goniądzu przekwitły już wszystkie kosaćce i wykoszono łąki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Dziękuję też za pamięć o cynku:)) Czerwiec, to najlepszy czas na białoskrzydłe. Zwykle fotografowaliśmy je na Białym lub nad Wissą (są tam też najpiękniejsze łąki na Podlasiu), ale w tym roku niestety nie udało nam się przyjechać. Dobrze, że udało Ci się zahaczyć końcówkę wiosny, choć w tym roku, to już raczej lato. My pojawimy się w Dolinie dopiero w czasie bukowiska i wtedy chętnie zrewanżujemy się informacjami:)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Łąk nad Wissą nie znam, nie byłam w tej okolicy, gdzie według Ciebie jest najładniej? Ja nad Biebrzę pojadę pewnie w lipcu, od strony Giełczyna, też będzie ładnie, ale w tym roku jest niestety sucho.

      Usuń
    2. Trzeba jechać do miejscowości Łoje Awissa (to ta sama trasa przy której leżą Burzyn, Brzostowo, Radziłów itp.) i tam kierować się w stronę betonowego mostu na Wissie (można zapytać miejscowych). O ile nie będzie akurat po sianokosach, to łąki zaczną się zaraz za wsią, choć im dalej czyli jakiś kilometr) tym lepiej. Droga jest gruntowa, ale spokojnie można przejechać osobówką. Regularnie widujemy tam rycyki i kuliki wielkie, więc jest/bywa ciekawie:)

      Usuń
    3. Dziekuję

      Usuń
    4. Na mapie znalazłam dwa mosty przez Wissę przed Łojami i w Czachach, o którym piszesz?

      Usuń
    5. Jadąc od strony Burzyna, skręcasz za kościołem w prawo. Jedziesz cały czas prosto, wjeżdżasz do Łojów Awissa i masz "lewo-prawo". Skręcasz w prawo (na wprost jest mały mostek, ale to nie ten:)) i jedziesz przez chwilę asfaltem (do końca zabudowań). Potem pierwsza w lewo (poznasz po wierzbach) i to jest właśnie ta droga. Kuliki są po obu stronach, więc warto się rozglądać, choć nie wiem, czy w lipcu jest to jeszcze aktualne. Jedziesz dalej, dojeżdżasz do mostu, przejeżdżasz i za mostem pierwsza w prawo, aż do wielkiej łąki, gdzie kończy się droga. Przed Tobą na wprost jest Biebrza (niewidoczna) i Góra Pawłowa (ten lasek lekko po lewej na horyzoncie). Mam nadzieję, że traficie:)

      Usuń
    6. Dzięki takim wskazówkom trafimy na pewno i nawet jeśli nie będzie ptaków to będą krajobrazy i kwiatki, a one na szczęście nie mają skrzydeł i nie uciekają, chyba że robi się makro przy wietrze :)

      Usuń
    7. Trzymam kciuki i oczywiście czekam na relację:)

      Usuń
  13. Ja mam ustawiony kawałek "pop corn". Wnerwi równie skutecznie jak jeleń a nie odbija się na przyrodzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też jakiś pomysł, ale byk przydaje się czasem przy podwabianiu, a popcorn raczej nie przeniesie takich efektów:)))

      Usuń
    2. A skąd wiesz, wabiłeś kiedyś kopytne popcornem? Wiem że niektóre ssaczyce pozwalają na zmnienszenie dystansu fotografowi wyposażonemu w torbę popcornu...

      Usuń
    3. W sumie, to nie. Może to i jest jakiś pomysł. Jutro zostawię na polanie bilety do kina na "Łowcę jeleni" i dam Ci znać, jak to się skończyło:)) PS. A może "Jelonek Bambi" byłby lepszy?

      Usuń
  14. ja rozumiem sny. ja wiem, że w takim śnie wszystko jest możliwe, że dżdżownice mogą być miododajne, a wrony stają się rajskimi ptakami, nawet tego trzymetrowego boya widzę wyraźnie i wcale nie kaleczy mojego światopoglądu. ale FUKSJOWŁOSY??? ratunku - ma włoski z kwiatków? czy też dysponujesz człowiekiem płci przeciwnej, który posługuje się paletą barw niedostępną samcom? od samego czytania drżą mi dłonie, a oczy wbijam w posadzki, bo wstydzę się je unieść... fuksjowłosy boy - on chyba panseksualny, bo taka moda panuje. wciąż trochę się boję takiej nowoczesności. Ty to rozpoznajesz? jestem pod tak wielkim wrażeniem, że klapnąłem na tyłek i paszczę mam szeroko rozwartą (nie zrób mi zdjęcia proszę)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłeś w samo sedno :))) Dysponuję żoną, która zawodowo zajmuje się modą, stąd moja nieprzeciętna i niedostępna innym wiedza w tej materii:)) Poza tym pomyśl, jak rozwarte paszcze mają panie u mojej pani fryzjerki, gdy włączam się do dyskusji, a na pana seksualnego kompletnie nie wyglądam:)))

      Usuń
    2. jedna z moich znajomych pochwaliła się sieciowo, że włoski sobie zrobiła na oberżynę, to się zapytałem, czy mam pogotowie wezwać. a bakłażan, to nie jest kolor, tylko warzywo. w drżenie sumienia popadam, kiedy idę kupić farby do marketu, bo trzeba wejść w aleję kolorów żółtych i ich jest do zakrętu więcej, niż ja znam wszystkich. a potem są aleje zieleni, błękitów i czegoś tam jeszcze - spocony jestem w połowie alei żółtej i jest mi wszystko jedno, a etykiety kuszą takimi nazwami, jakby to były śledzie w buraczkach, czy panierowane kotlety z ananasem. biorę "cobądź", bo to i tak nic nie zmienia i uciekam jak najdalej, wiedząc, że następnym razem będzie podobnie, ale takiego jak właśnie wziąłem już nie spotkam na pewno.

      Usuń
    3. Kiedy byłem młodym junakiem na świecie istniały dwa kolory: jasny orzech i ciemny orzech. I to było dobre. Niestety zła Pani Przyroda stworzyła mieszalniki do farb i powstały tryliardy barw. I teraz, tak jak napisałeś, kiedy idę do sklepu muszę wybierać spośród tysiąca zielonych. I to nie jest dobre.

      Usuń
    4. och... jak ja się cieszę, że nie jestem ostatnim dinozaurem...
      bogactwo mnie oszałamia, a mieszalnie cyfrowe, które do pojedynczych procentów rozliczają barwniki (skąd oni cholera biorą poetów, żeby te nazwy wymyślać?) i powstają kolory różniące się widmem o jakieś ułamki, które jest w stanie dostrzec tylko bardzo wybredna księżniczka.
      z innej beczki - dysponujesz jakimś adresem e-mail? nie potrafię znaleźć na Twojej stronie. U mnie wisi na prawej kolumnie jawnie i bezwstydnie - żadne RODO mnie jeszcze nie skarciło za tę niedojrzałość.

      Usuń
    5. Dlatego, gdy będziesz musiał zadecydować, bierz "szczecinę dromadera". To podobno farbiany hit dekady, a przynajmniej tak zapewniał nas sprzedawca, który absolutnie nie wyglądał na narkomana. Mam kilka, ale korzystam tylko ze służbowego, gdyż ni diabła nie pamiętam loginów, haseł do pozostałych:) wgot@uwm.edu.pl

      Usuń
    6. a ściana mi sierścią nie porośnie? garba się nie nabawi?

      Usuń
    7. Nie mam pojęcia, ale sierść na ścianie, to doskonała izolacja termiczna, więc tym bym się raczej nie przejmował:)

      Usuń
    8. ja już wyrosłem z pluszaków, więc może jednak zrezygnuję

      Usuń
  15. Malarska sceneria i tłumy zwierzaków - piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Pogoda i zwierzaki dopisały, więc wystarczyło tylko popstrykać:)

      Usuń
  16. Tekst test przecudnej urody wię chciałam tylko zapytać czy przedtem poszedłeś w ślady niejakiego Witkacego, który eksperymentował z pejotlem. I potem na każdym prawie obrazie w rogu pisał np. "2xp" - co miało znaczyć że dwie dawki onegoż pejotlu przyjął ....:-)))
    A zdjęcia - no cóż - jak to zdjęcia. Najlepsze z najlepszych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Stokrotko:) Niestety pejotl w naszym osiedlowym sklepiku aktualnie wyszedł, więc śnię na sucho:))) PS. No chyba, że Dobroński Cydr też się liczy?

      Usuń
    2. Wszystko się liczy.
      Ja sączę Czerski Cydr.
      :-)

      Usuń
  17. Podobno nie powinno się ustawiać jako budzika w telefonie swojej ulubionej piosenki, bo szybko się ją znienawidzi. Jak widać dotyczy to także odgłosów natury ;).

    Ale za parę miesięcy będzie prawdziwe rykowisko, może do tego czasu uraz minie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego teraz ustawię sobie bataliony, choć wątpię, żeby ich popiskiwanie obudziło kogokolwiek, poza nimi samymi:)) PS. Już powoli mija, gdyż spotykamy się w terenie niemal codziennie:)

      Usuń
  18. Gdyby nie te ryki w telefonie, nie oglądalibyśmy tak wspaniałych ujęć przyrody w całej jej krasie. Dziękuję Pani Iwonie,która nie tylko budzi, ale towarzyszy i wspiera. Wyobraźnię masz niezwykle bogatą, co widać także we śnie.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne :))) Iwona nie tyle towarzyszy i wspiera, co raczej jest zarzewiem większości wypraw. Polecam jej blog: glosbagien.blogspot.com PS. Dziękuję:)

      Usuń
  19. Z jednej strony współczuję (se se se), a z drugiej pragnę pogratulować gŁosiowi systemu pobudkowego. Bez rykowiska przedporannego jakże bym ja - śpioch, mogła cieszyć oko tymi złotymi piękniakami? Z trzeciej zaś strony, to jelenie ubrane w róże świtania takie jakieś... no jakby wygibasy we śnie miast z nornicami to z onym "Fuksjowłosy, trzymetrowy boy zmierza w moją stronę z oszronionym tulipanem bimbru wypełniającego szczeliny pomiędzy kawałkami subsaharyjskiego lodu" wyczyniały. Takie bardziej metro są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż. Ktoś musi wstawać przed świtem, by do południa spać mógł ktoś:))) PS. Masz rację! To taka jelenia hipsterka (nawet te z większym porożem), która teraz może polansować się z dziewczynami, bo prawdziwi faceci są daleko. Podczas rykowiska będą mogli co najwyżej popatrzeć, popyskować z bezpiecznej odległości, choć niektórzy z nich staną do walki, by ... w większości przypadków ja przegrać:))

      Usuń
  20. Ale musi pan przyznać, że Iwona znalazła świetny sposób na wybudzenie rozmażonego męża ze stanu hibernacji :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem męża, gdyż jej ten cholerny byk nie budzi i ja to muszę robić za pomocą kubka kawy:))

      Usuń