O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

czwartek, 12 kwietnia 2018

Zemsta pieczona.

Tym razem celem wyjazdu na Podlasie były - li i jedynie - arktyczne gęsi. Niestety od dwóch lat nie ma ich na wczesnowiosennej Warmii, gdyż (kiedyś już o tym wspominałem) unijne dopłaty wymiotły oziminy i kukurydzę, a soja, facelia i ostropest raczej tych ptaków nie interesują. Z żalem obserwowaliśmy zatem klucze ciągnące na wschód i obiecywaliśmy sobie, że gdy wreszcie uda nam się pojechać nad Biebrzę, to hoho, a - kto wie - może nawet i hohoho!
Do granicy Doliny dotarliśmy późnym popołudniem (choć nie można kategorycznie wykluczyć, że był to wczesny wieczór) i od razu skierowaliśmy się na drogę, przy której zawsze, ale to zawsze, żerowały niezliczone stada gęsi zbożowych i białoczelnych poprzetykane lokalnymi gęgawami, a czasem, gdy los połaskawił, i zabłąkanymi berniklami. Tak miało być i tym razem, zatem sprzęt osiadł na kolanach i pohejdowaliśmy ku gęsinie.
Już po pierwszych dwóch kilometrach dotarło do nas, że coś tu nie gra. Oziminy czarowały zielenią, jak baltonowski chleb pleśnią, spośród źdźbeł pożółkłej trawy wychylały łby pierwsze, tegoroczne łodyżki perzu, ale gęsi … nie było! Co jakiś czas na horyzoncie majaczyły soczyste klucze wyżej wymienionych, ale na ziemi gęsi … nie było! Przemierzaliśmy kolejne kilometry, co jakiś czas napotykając, a to na bocianka, a to żurawka, ale gęsi … kur ... nie było!
Przejechaliśmy całą trasę, a tych przeklętych ptaków, jak nie było, tak nie było! Przyleciało już chyba wszystko, co miało przylecieć: czajki, kszyki. rycyki, krawodzioby, kuliki wielkie, a gęsi … oczywiście nie było! Były białe czaple, moczarowe żaby (co to je niebieskim zwą), cyranki, cyraneczki, świstuny i ostroogoniaste rożeńce. Były nawet te głupie bataliony, które - bez konsultacji z kimkolwiek - umieszczono w logo Parku, ale gęsi … nie było!
Spotkani na szlaku Małgosia i Krzysiek Pawelczykowie poinformowali nas, że przeszukali tereny w górze rzeki i gęsi … też tam nie było!
Szukaliśmy tych cholernych ptaszydeł dwa i pół dnia. W końcu dopadliśmy jedno stado, ale były tak daleko, że fotki nie nadają się nawet do pokazania ślepej kurze.

Podczas powrotu do Olsztyna przez głowę przelatywały mi tysiące myśli, czyli konkretnie - trzy. Każdego roku nad Biebrzą spotykaliśmy setki gęsi, a tym razem mamy obejść się niesmakiem?! Czekamy na nie przez tyle miesięcy i nic?! Przemierzamy setki kilometrów, żeby oglądać puste pola?! Niedoczekanie! Znam przecież miejsce, gdzie gęsi są i to przez cały rok. To miejsce nazywa się wielkopowierzchniowa zamrażarka w takimże sklepie. I – choćbyście starali się mnie odwieść od tego z całych sił - tam właśnie skieruję swe kroki w najbliższym czasie! 
       Podobno zemsta najlepiej smakuje na zimno, ale zapewniam Was, że moja będzie wyborną również na gorąco! 

PS. Do niedzielnego popołudnia i nie będziemy mieli dostępu do sieci, więc z góry przepraszam za brak odpowiedzi na ewentualne komentarze.


















50 komentarzy:

  1. Prawda! :))) Nędzna ta wiosna w tym roku, nędzna. Wydaje mi się, ze one były bardzo krótko, fakt nad głowami leciało tysiące, ale gdzież one , gdzież? :))Dobrze, że mieliśmy chociaż moczarówki na otarcie łeż :)) p.s. Super osiek w kąpieli! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie było w poprzednim, tyle tylko, że wina była nasz, gdyż nie dojechaliśmy na czas. Moczarówki spartoliłem elegancko, ale na otarcie łez mam kumaka:)

      Usuń
  2. Witaj, Wojtku.

    Rozumiem, że ani gęsi ani kur nie było:)

    Trzecie od góry przypomniało mi pewną Rumuńską (jak sądziłam) babuleńkę, która zagaiła mnie najczystszą polszczyzną:
    "Rzuciłaby z dychę, co?"

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kur... również :))) PS. Bardziej obstawiałbym czwarte:)))

      Usuń
    2. Na trzecim zdjęciu u prawego ptaszęcia tam, gdzie ma ogon - dostrzegłam głowę w chustce, a reszta proszalno-roszczeniowego skojarzenia sama poszła:)

      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Mi to akurat przypomina steranego życiem marabuta, ale co tam:)))

      Usuń
  3. Brak gęsi to straszna rzecz, ale żurawie piękne Panu się objawiły. I łośki też. Ja w tym tygodniu odwiedziłam Estonię i jadąc autobusem między Tallinnem a Tartu rozglądałam się intensywnie, wyobrażając sobie że na tych pustkowiach płaskich, wodą zalanych bogactwo skrzydlate ujrzę. I ujrzałam bociany i żurawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała! O to widzę, że światowa się z Pani zrobiła kobita. Ja najdalej w tym roku byłem w Mońkach :))) PS. Rozlewiska, bociany i żurawie powiadasz. Muszę sobie ten teren wyguglować.

      Usuń
  4. Mnie już sam tytuł rozśmieszył, a potem już co chwilę się śmiałam, bo tych cholernych gęsi nadal nie było. :D Uwielbiam patrzeć na Twoje zdjęcia, są magiczne. <3 Życzę cudnych dni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agnieszko:) Te akurat, to trochę dokfotki, ale mam i odrobinę magii, którą niedługo pokażę:)

      Usuń
  5. Ptaki są na zdjęciach, więc może obejdzie się bez zemsty pieczonej (na rożnie?). Przecież nie muszą być gęsi za wszelką cenę. Ktoś wcześniej mówił, że natura jest nieprzewidywalna.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mi przechodzi, a poza tym nabyłem dziś botwinę, więc na razie pozostanę przy diecie wegetariańskiej. Na razie ... PS. Masz rację, a poza tym, możemy dalej gonić króliczka:)))

      Usuń
  6. No kochany, ja bym chciała chociaż część z tego co Wy widzieliście, zobaczyć z bliska, a Ty marudzisz! Poza tym mówili, że teraz sezon na kiełbasy z grilla, a nie na gęsi!
    U mnie pod balkonem kos pięknie śpiewa i już jestem szczęśliwa;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszamy na majówkę. Będzie tłoczno, ale naoglądacie się ile wlezie. Ptaków, łosi, carskich twierdz, carskich traktów itp. :) Kiełbasa też będzie na majowym jarmarku w dyrekcji BPN:)

      Usuń
    2. Kiełbasa mnie nie kręci, ale ognisko itd. to i owszem.

      Usuń
    3. To będzie i ognisko:) Oczywiście poza jarmarkiem:)

      Usuń
  7. "Gęsi są złe, bo mogą Gusię ugęgać"... To cytat za moją Żoną ;)
    Moja ciotka robi zajesmaczną gęsinę na zimno, więc pewnie jakieś przepisy by się znalazły w przepastnych bebechach Internetu.
    Ale ja sobie i tak myślę że absencja gęsi miała podtekst polityczny, nie wiem tylko czy była spóźnionym protestem w obronie Białowieży, czy może gestem solidarności z Szyszką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co mi internet?! Takie przepisy mam we własnej głowie:))) PS. Gusię? Rozumiem, że cytat pochodzi z dzieciństwa Pani Marzenki? PS.2. To był protest przeciwko dopłatom rolniczym!

      Usuń
    2. ad1) Chciał byś... miała już wtedy męża i to on była adresatem tych słów. A działo się to gdzieś w scyzoryklandii czyli Świętokrzyskiem.

      ad2) Całkiem możliwe

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że tym mężem byłeś Ty:))) PS. Całkiem?! Bardzo!

      Usuń
    4. Jamtobył
      Calkiem bardzo możliwe.

      Usuń
    5. Oczywiście, nie chwaląc się :)))

      Usuń
  8. Chwila, przecież nie mogą te gęsi tak lecieć i lecieć. Gdzieś muszą w końcu odpocząć. PS. Pieczona gęś jest pyszna, będziesz jadł czy tylko fotki pstrykał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i w tym jest problem. Zima się przedłużyła, więc zatrzymały się na zachodzie Polski, najadły się do syta i miały siłę na lot bez międzylądowania w Dolinie. PS. Właśnie się zastanawiam :)))

      Usuń
  9. No a gęsi nie było... za to łosie były... Nie dogodzisz :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Gęsi były za wodą, kaczki były za wodą... Pewnie ktoś je rozegnał, bo myślał, że się pobodą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam wszystko jest za wodą, więc ... masz rację:)))

      Usuń
  11. Toż to jakaś głupia gęś ;)
    Tyle ptaków, zwierząt... to po co tyle hałasu o gęsi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo gęsi uwielbiamy, a już drugi rok z rzędu nie udaje się nam ich sfotografować:)

      Usuń
  12. Ciekawa jestem co się stało, że nie ma u was gęsi. U mnie są, co prawda mało, ale kilka lat temu nie było wcale. A teraz można zaobserwować i na stawie i na polu czy łące obok. Nie wiem jakie, nie zaznajamiałam się z gatunkami. Gęsi i inne wodne, brodzące czy pływające mnie jakoś nie kręcą szczególnie.
    Zdjęcia śliczne. Ten łoś jest super, śmieszą mnie ich kształty.

    Życzę smacznej pieczeni z gęsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były, ale wcześniej i krótko. Te, które obserwujesz, to nasze, rodzime gęgawy. Arktyczne poleciały już do siebie na lęgi i wrócą dopiero jesienią, a w dużej liczbie dopiero wiosną. Taki los! PS. Dziękuję:)

      Usuń
  13. Bunkrów... sorry gęsi, nie ma, ale i tak jest zaje***. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, ale z roku na rok wiosenna Biebrza zaczyna przypominać Krupówki. Mamy dopiero kwiecień i było na tyle źle, że zaczynam się zastanawiać, czy w ogóle jechać tam w maju.

      Usuń
  14. Nawet bez gęsi Twój post świetnie się czyta, no ale lepiej żeby gęsi były;)
    Łoś za to pięknie pozował;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Faktycznie trochę łośków było, ale skutecznie przeganiali je miłośnicy obcowania z Naturą. Swoją drogą przeganiali wszystko, co było do przegonienia w tym miejscu.

      Usuń
  15. "Ślepej kurze" w zupełności wystarczą te przepiękne zdjęcia.
    Że o rewelacyjnym tekście nie wspomnę...
    A w ubiegły weekend to pewnie krokodyli nie spotkaliście? Czy hipopotamów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Stokrotko serdecznie:) Krokodyli akurat nie było, a hipciów nie dowieźli. Coś tam jednak było, choć sporo obiektów wypłoszyli nam tzw. "fotografowie przyrody".

      Usuń
  16. Ha! One wyczuły, że masz niecne plany skonsumowania ich zniewolonych braci, i postanowiły Ci się nie pokazywać na oczy ;) W końcu gęś to święte zwierzę, nie z nią takie numery ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plan konsumpcji powstał "po", a nie "przed", więc Twoje oskarżenia są całkowicie bezpodstawne:)) PS. Nie wiem, czy święte, ale inteligentne na 100% :)

      Usuń
  17. atawistyczne apetyty - szkoda zerkać na żurawie głodnym wzrokiem, kiedy gąski wydają się pozycją obowiązkową w menu - tylko strzelba jakaś taka mało donośna - pikselami trudno się nawet oblizać - może te "spod lodu" będą bardziej treściwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pikseli też nie mam, chyba że sięgnę do zapasów, ale to jednak nie to samo, co świeży towar :))

      Usuń
  18. Ja tam widzę łosie ... Lubie na nie patrzeć, szczególnie, że ujmujesz je w ruchu. Wiosna idzie, wszystko się wynurza i zdjęć przybędzie :)
    https://londynsrondyn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiesz te gęsi z zamrażarki, to jest całkiem niezła alternatywa dla gęsi żywych :-) Nie wiem, czy jadłem lepsze mięso od gęsiego, tylko u nas w sklepach tak mało gęsi mrożonych, jak nad Biebrzą żywych. Stąd zbyt często nie jadam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tego nie brakuje. W odróżnieniu od Biebrzy :)

      Usuń
  20. Nie nadążam, mam we wszystkim zaległości. Czy ja Ci pisałam o skrzynce parapetowej zewnętrznej i co do niej wsadzić? Rozglądaj się za jakimś metalowym płotkiem, żeby na głowę komuś nie spadło. Są takie cuda, a zioła w mieszkaniu, to to samo, co zioła na marketowej półce.

    OdpowiedzUsuń
  21. Great article..I am looking so forward to your blogcomment and
    I love your page on your post.. That is so pretty..
    ดูหนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń