O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

czwartek, 10 października 2013

I po ptakach!



Odszczekuję swój lipcowy post o jesieni. Pisałem go  wiedząc, że wokół mnie jest cała masa ptaków, a w perspektywie są jeszcze jesienne przeloty. To wszystko spowodowało, że pycha wciągnęła mnie jak bagno. Za oknem świeciło lipcowe słońce, a ja, syty niczym niedźwiedź po odwiedzinach barci, pisałem o dżdżu, kaloszach i półkożuszkach. Dworowałem sobie w najlepsze, ale jak pokazały następne tygodnie, mocno się przeliczyłem. Przeloty okazały się dużo mniej ciekawe, niż w ubiegłym roku. Co prawda, na rozlewisku zostały jeszcze gęgawy i trochę ptasiego drobiazgu, ale wszystko to trzyma się z dala od trzcin. Z blisko trzystu, zeszłorocznych, czapli białych pozostało dziesięć, a może jeszcze mniej (ale o tym później).
Najsmutniejsze jest jednak to, że z Warmią pożegnały się już żurawie. Wiem, że jesień to zawsze czas odlotów, ale o ile prawie nikt nie zauważa migracji wilg, czy takich na przykład żołn, o tyle jesienny, pożegnalny żurawi klangor może, mniej odporne psychicznie jednostki, doprowadzić do załamania nerwowego. I doprowadza!

 
 


 
 
 
 
 
 
  


7 komentarzy:

  1. dobrze dajesz młody

    OdpowiedzUsuń
  2. Numer 8 oraz 10 od góry - dla mnie najładniejsze. I co dalej? Przerwa zimowa, czy jednak coś w zanadrzu?:) Może w końcu "bydlaki"... z Warszawy:)?

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie nie mam zielonego pojęcia co dalej. W ubiegłym roku było prościej. Złamałem rękę i miałem z głowy takie dylematy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pożegnalne zdjęcia żurawi - strasznie sentymentalne. I trzeba do wiosny na krzykaczy poczekać. Ale zdjęcia śliczności.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pożegnalne, jak się okazało, na Warmii. W Dolinie Biebrzy trochę żurawi dokazuje jeszcze na polach po kukurydzy, ale nawet tam sezon już się kończy. Najważniejsze jednak, że za 4 miesiące wiosna!

    OdpowiedzUsuń
  6. No to czekamy na sesję fotograficzną sowy śnieżnej, której "inwazyjne pojawy w kraju odnotowano zimą 1920/21 i 1932/33", jak to zgrabnie opisuje polska Wikipedia. Może i w tym roku jakiś inwazyjny pojaw się znajdzie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech, to dwudziestolecie międzywojenne! To były czasy! Kina, teatry, kabarety, rauty, sowy śnieżne. A dziś?! Ani rautów, ani sów. Teraz to się człowiek się cieszy, jak przyleci kilka jemiołuszek.

    OdpowiedzUsuń