I taka dokfotka z berniklą białolicą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gęś białolica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gęś białolica. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 marca 2015
wtorek, 11 marca 2014
Gips.
Kiedy przed przeszło czterema tygodniami
dowiedziałem się, że po roku przerwy wracam do świata gipsu, mówiąc delikatnie, nieco
się zdenerwowałem. Wiosna za pasem, a ja znowu zamienię się, jak to zgrabnie
określił mój kumpel Krzysztof M., w półczłowieka-półodlew. Na szczęście godzinna,
relaksacyjna sesja pod kroplówką spowodowała, że uspokoiłem się i zacząłem
opracowywać kryzysowy plan działania. Wraz z upływem płynu w, zawieszonej nad
moją głową, plastikowej butelce, byłem coraz
bardziej przekonany, że mając do dyspozycji jedną rękę, zęby i chwytne kolana, jakoś
sobie poradzę. Mało tego! Wpadłem na genialny, w swej prostocie, pomysł. Napiszę
podręcznik fotografowania dla ludzi w gipsie! Uświadomiłem sobie nagle, że o
ile półki księgarń uginają się pod ciężarem pozycji traktujących o fotografii
krajobrazowej, portretowej, mody itp., o tyle nie ma książek poświęconych fotografii
urazowej! Jeżeli dołożymy do tego fakt – myślałem - że statystyczny Polak przynajmniej
raz w życiu coś sobie łamie i jednocześnie posiada średnio półtora aparatu
fotograficznego, to taki podręcznik musi okazać się strzałem w dziesiątkę i przyniesie
mi rozgłos i pieniądze! Co prawda trochę martwiło mnie, że po wydaniu
bestsellera sporo czasu zajmą mi spotkania autorskie, wywiady, rauty oraz odbieranie
nagród, ale z drugiej strony byłem pewien, że jak każdy celebryta, jakoś sobie
z tym poradzę.
Próba generalna fotografowania w półpancerzu odbyła
się podczas akcji liczenia zwierzyny w Lesie Warmińskim. Spędziłem tam pół dnia, nic mi się nie stało i nawet zrobiłem kilka zdjęć. Idąc za ciosem pojechałem
więc nad Biebrzę i tam było już znacznie lepiej. Oczywiście w obu przypadkach korzystałem z pomocy życzliwych mi osób i to im w największej mierze zawdzięczam, że mogłem cieszyć się przedwiośniem.
Tylko pomysł z książką, jakoś wywietrzał mi z
głowy. Przynajmniej do następnej kroplówki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























