Napisałem w poprzednim poście, że ze względu na
ponadnormatywną ruchliwość wodnika, udało mi się zrobić mu tylko jedno, jedyne
zdjęcie. I kiedy prawie pogodziłem się już z faktem, że sfotografowanie tego
ptaka to dla mnie za wysokie progi, poczyniłem pewną obserwację. Zauważyłem
mianowicie, że wodnik, oprócz zdolności sprinterskich ma jeszcze jedną, ważną
cechę, a mianowicie powtarzalność zachowań.
Znakomita większość znanych nam ptaków jest całkowicie
nieprzewidywalna, by nie powiedzieć chaotyczna. Przeciętny przedstawiciel awifauny spędza
dzień na łażeniu, jedzeniu, spaniu, ablucjach, nie mając przy tym żadnego
konkretnego planu. Zupełnie inaczej jest w przypadku wodnika. Ten ptak nie
uznaje improwizacji lecz działa według precyzyjnego harmonogramu. I w tym
zacząłem upatrywać szansy na zrobienie więcej, aniżeli jednej fotografii.
Już po kilku zasiadkach udało mi się poznać rozkład dnia
mojej ofiary:
745 – wodnik ostrożnie wysuwa się z
zarośli po lewej strony czatowni.
746 – wodnik chowa się w zarośla.
751 – wodnik ponownie wychyla się z
zarośli i przesuwa się w stronę błotnistej łachy, pozostając jednak cały czas w
cieniu.
752 – wodnika nie ma i nawet nie
zauważyłem kiedy drań zdążył zniknąć z powrotem w zielsku.
800 – wodnik wychodzi ostrożnie na
środek łachy i zaczyna żerować.
801 – wodnik kończy żerować i
poruszając się z prędkością światła znika w zaroślach po prawej stronie
czatowni.
957 – coś przelatuje przez łachę i
znika.
Analizując powyższe, łatwo się domyśleć, że wszystkie,
zrobione przeze mnie zdjęcia powstały pomiędzy 800, a 801.
Jednak nie zdjęcia są tu najważniejsze. Najcenniejsze jest to, że obcowanie z
wodnikiem pozwoliło mi na stworzenie kolejnej klasyfikacji polskich ptaków. Tym
razem kluczowym kryterium podziału nie jest biotop, ale dynamika. Biorąc zatem
pod uwagę ten czynniki, ptaki dzielimy na:
1.
Statyczne,
2.
Częściowo
statyczne,
3.
Ruchliwe,
4.
Bardzo
ruchliwe,
5.
Bardzo,
bardzo ruchliwe,
6.
Wodniki.











