Dlaczego
ludzie nie posiadają ogonów (oczywiście nie chodzi mi o jakąś hipsterską kitę,
ale o zwykły narząd z rodzaju chwytnych)? Takie właśnie, biologiczno-filozoficzne,
pytanie zadałem sobie podczas ubiegłotygodniowego penetrowania zamarzniętego
rozlewiska niedaleko Raju (nie, nie tego). Dlaczego? Ano dlatego, że w wielu
sytuacjach dwie ręce to zdecydowanie za mało. Dowodem może być zabawa w
fotografię przyrodniczą, zwłaszcza zimą. Na rzeczonym rozlewisku miałem ze sobą
aparat z ciężkawym obiektywem (bo zdjęcia), komórkę (bo wabiłem), grube rękawice (bo zimno),
butelkę z wodą (bo refluks) i papierosy (bo nałóg). Nie miałem tylko plecaka i w tym rzecz. Po godzinie łażenia wśród
trzcin, postanowiłem wreszcie zapalić. Wiem, że brzmi to wyjątkowo banalnie,
ale niestety, w opisanych wyżej okolicznościach, nie było to takie proste. Próby
przekładnia wszystkich ww. przedmiotów z ręki do ręki nie były wbrew pozorom łatwe
(nawet z wykorzystaniem zębów), chyba, że zaryzykowałbym wypalenie dziury w
siatkówce oka lub w którejś z jedynek.
Przyznam, że nie po raz pierwszy, dotarło wtedy do
mnie, jak niesprawiedliwie obeszła się z nami Pani Ewolucja w porównaniu do
innych przedstawicieli Królestwa Zwierząt. Kotowatym dała zręczne ciało, noktowizory i moc
ostrych zakończeń, psowatym węch, wytrzymałość i pchły, małpom wspomniane ogony
(w ramach premii dorzuciła jeszcze chwytne stopy). Szczurom dała umiejętność
pokonywania labiryntów, gołębiom bezproblemowe wypróżnianie, a karaluchom możliwość przeżycia
sytuacji, w którejś jakiś debil-stażysta z elektrowni atomowej, naciśnie nie
ten przycisk, co trzeba. Dzięki Pani Ewolucji, ryby wytrzymują dłużej od nas pod wodą, kameleon zawsze wygrywa w chowanego, a hieny i sępy nie muszą sprawdzać daty przydatności do spożycia.
A my co dostaliśmy? Wysoce niedoskonałe ciało i (teoretycznie) wyjątkowy
mózg. Powiecie, że to bardzo dużo, biorąc zwłaszcza pod uwagę, to drugie.
Tylko, czy, aby na pewno? Bo jak się nad tym głębiej zastanowić, to jednak mózg wcale nie musi być czymś takim wspaniałym. Taki pierwotniak nie ma go w
ogóle, a żadne badania nie wykazały, żeby był z tego powodu nieszczęśliwy. Z drugiej strony,
kaszalot ma mózg o wadze 8 kg, a jakoś sobie nie przypominam, żebym podczas wielu lat pracy w zawodzie nauczyciela, miał styczność z jakimś wybitnym wielorybokształtnym. Nawet my, obdarzeni (podobno) mózgiem wyjątkowym, jakoś nie stworzyliśmy idealnego świata, o czym przekonuję się każdego ranka, przeglądając internetowe wydania gazet. I dlatego
czasem (tak jak to miało miejsce na wspomnianym rozlewisku) myślę sobie, że
gdybym - dawno, dawno temu - miał coś do powiedzenie to, zamiast wyjątkowego mózgu, poprosiłbym jednak Panią Ewolucję
o - ten tytułowy ogon.



















































