O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

wtorek, 3 grudnia 2013

O komplikowaniu rzeczy prostych.



Nie jestem ornitologiem, ale ponieważ cześć znajomych mnie za takiego uważa, od czasu do czasu zadają mi pytania związane z ptakami. Z niektórymi z nich daję sobie radę, ale są takie, których się boję. Na przykład: „Wczoraj widziałem/am takiego małego, brązowego ptaka, wielkości gołębia, ale mniejszego. Co to było?” Opis pasuje do kilkudziesięciu gatunków, więc bądź tu człowieku mądry. Dodatkowe informacje w stylu „tak śmiesznie skakał” czy „miał takie dziwne oczy” raczej nie pomagają.
Dlatego też opracowałem dwuwariantową metodę radzenia sobie w takich sytuacjach. Zdając sobie sprawę z faktu, że ten problem dotyczy nie tylko mnie, postanowiłem się nią podzielić.
Wariant pierwszy dotyczy osób, które ptakami interesują się w sposób nieprzesadny. W takim przypadku odpowiadamy, że podany opis jednoznacznie i absolutnie bezdyskusyjnie wskazuje na wschodnioeuropejski podgatunek brązowiaczka i natychmiast zmieniamy temat rozmowy. Próby podtrzymania rozmowy ucinamy, odsyłając ciekawskiego do jedynego naszym zdaniem, godnego polecenia, atlasu pt. „Wszystkie ptaki Polski oraz trochę zagranicznych”.
Wariant drugi stosujemy, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że w danej osobie zaczyna rozwijać się ornitologiczna pasja i na jednym pytaniu się nie skończy. W takiej sytuacji brązowiaczek nie tylko nie pomoże, ale może wręcz stać się zarzewiem niepożądanej przez nas dyskusji. Jedynym wyjściem jest zatem poinformowanie ciekawskiego, że z ptakami skończyliśmy definitywnie, o czym może zaświadczyć nasz terapeuta.
Nie byłoby tego całego problemu, gdyby nie krecia robota całych pokoleń przyrodników. Począwszy od Arystotelesa, ludzie ci nie robili nic innego tylko odkrywali, nazywali, klasyfikowali i systematyzowali. Efektem jest ponad 10 tysięcy (w Polsce 450) rozpoznanych i nazwanych gatunków ptaków na świecie. Można oczywiście strawić lata na wyuczenie się ich na pamięć, tylko po co? Ręczę, że większości z nich nigdy nawet nie zobaczymy. Na szczęście całą tę kwestię da się uprościć, przynajmniej na naszym, krajowym podwórku. Lata rozmów o ptakach z nieornitologami, uświadomiły mi, że w potocznym odbiorze cała ta ptasia armia to nie 450, a zaledwie kilkanaście gatunków. Tak więc dla przeciętnego Polaka ptaki dzielą się na:

  1. Wrony (wszystko co czarne o gabarytach gołębia).
  2. Gołębie (to te ptaki ze starówek).
  3. Mewy (te co latają nad wodą i krzyczą).
  4. Orły i jastrzębie (wszystkie drapieżne).
  5.  Sikorki (wszystkie sikory oraz inne co kolorowsze ptaki).
  6. Dzięcioły (wszystko co puka w drzewo).
  7. Wróble (nieduże, szarawe ptaszki).
  8. Kaczki (wszystko co pływa i nie jest łabędziem).
  9. Łabędzie (wszystko co pływa i nie jest kaczką).
  10. Sowy (nikt nie widział, ale wiemy że są).
  11. Bociany i czaple (wszystkie o długich nogach).
  12. Jaskółki (ptaki, które pokazują, czy będzie deszcz).
  13. Drób jadalny.

Klasyfikacja ta jak widać, jest już znacznie przystępniejsza, ale ciągle nie idealna. Idealną stworzyła moja bratanica Julka, która przed laty, podzieliła wszystkich przedstawicieli awifauny na dwa gatunki: KWA (ptaki wodne) i KRA (wszystkie pozostałe). Tak więc, jeżeli nie mamy w planach zarabiania na życie jako ornitolog, możemy sobie sami odpowiadać na pytanie, co to za ptak. Był na wodzie – kwa, nie był – kra. I życie staje się łatwiejsze! 













10 komentarzy:

  1. Święte słowa Wojciechu ;-) dobrze, że odważyłeś się dokonać własnego podziału ptactwa jako takiego i ułatwić życie zwykłym ludziom. Zdarzają się jednak sytuacje nieprzewidywalne i tak zdarzyło się niedawno u Rycha - wzięłam jego kaczki za gęsi bo były wielkie, tłuste i białe. Czy może być to przykład ptasiej mimikry ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeżeli to był przykład mimikry, to zważywszy na miejsce obserwacji, raczej mało efektywnej. Potwierdza to fakt, że ja już tych kaczkogęsi nie widziałem. Mam jednak nadzieję, że jeszcze je kiedyś spotkamy.

      Usuń
  2. Czwarty "wróbel" vel podróżniczek... "niczego sobie":)...podobnie "wrona" vel kos z całą zawartością gniazda bardzo mi się podoba:)...no i "biały kruk" a raczej "wróbel" vel raniuszek...całkiem przyjaźnie się prezentuje...Faktycznie tak dużo łatwiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to mi właśnie w tym poście chodziło!

      Usuń
  3. Czuję się trochę jak bohater tego bloga, czyli zadawacz durnych pytań. Trudno. A zdjęcia to quiz dla nas maluczkich, bo bez podpisów znowu zacznę zadawać pytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurcze w adresach do zdjęć odkryłam ich nazwy. Super. Nawet część prawidłowo rozpoznałam oprócz raniuszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato. Po pierwsze nie napisałem, że pytania są durne, tylko że są mało precyzyjne. Po drugie, tak jak Ci obiecałem, oświadczam że nigdy mi takowego nie zadałaś!

      Usuń
    2. Co prawda miałeś napisać, że pytania zadaję wybitnie inteligentne, ale i tak ładnie wybrnąłeś

      Usuń
  5. Jeszcze parę lat temu rozróżniałam niewiele więcej ponad tych 12 rodzajów, ale poznałam kilka osób podglądających ptaki i rozróżniających tych rodzajów/gatunków duuużo więcej. I tak powoli zaczęło mi się udzielać zainteresowanie ptasim światem, chociaż w życiu bym nie powiedziała, że się na nim znam. Ale się staram :) Z tych na zdjęciach powyżej nie znałam tylko podróżniczka. Reszta bywa w moim ogrodzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli wpadłaś, jak śliwka w kompot:)) Ja zaczynałem w praczasach, ale do dziś mam problem z kilkoma gatunkami:)) Najważniejsze, to dobry atlas, lornetka i z czasem wszystko stanie się proste. No może prawie wszystko:))

    OdpowiedzUsuń