O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

środa, 19 czerwca 2013

Podstępny romantyzm czerwcowych łąk



Warmińskie, czerwcowe łąki. Piękne, kolorowe, pachnące, bezpieczne. Czy aby naprawdę? Otóż niekoniecznie. Po pierwsze, czerwcowe łąki to śmiertelna pułapka dla alergików! W czerwcu pylą m.in. bez czarny, babka lancetowata oraz szereg gatunków traw, nie wspominając o zarodnikach cladosporium i alternaria! Po drugie, czerwcowe łąki to kleszcze! Spotkanie z nimi kończy się boreliozą, kleszczowym zapaleniem mózgu, gorączką plamistą Gór Skalistych (ang. Rocky Mountain Spotted Fever), chorobą Conora i Bruchai, chorobą Derricka i Burneta, czy wreszcie durem plamistym!.
PS. Warmińskie, czerwcowe łąki to również miejsce, w którym można spotkać pokląskwy i żurawie.









sobota, 15 czerwca 2013

Znowu nad Biebrzą



I znowu pognało mnie nad Biebrzę, mimo że miałem zamiar wrócić tam dopiero jesienią. Dolina nie zmieniła się specjalnie od mojego ostatniego pobytu. W dalszym ciągu poziom wody jest wysoki, podobnie jak roślinność. Bałem się, że o tej porze będzie pusto i cicho, jak bywało już w poprzednich latach. Dolina jednak żyje. Nie zamieniła się jeszcze w dżunglę, o której pisałem w poprzednim poście. Wciąż jest królestwem rybitw, zwłaszcza białoskrzydłych, których jest teraz znacznie więcej, niż wczesną wiosną. Obok nich przemykają czajki, brodźce krawawodziobe i kszyki, które pod nieobecność rycyków, zawładnęły kołkami – pozostałościami nieistniejących już płotów. Rycyki wyniosły się już z wiosennych stanowisk w pobliżu grobli i można je tylko czasem usłyszeć z głębi łąk. Wokół Białego Grądu żerują białe i siwe czaple oraz czarne bociany, które można zobaczyć na profilu FB Iwony Obiedzińskiej.
       PS. Jeden z dwóch noclegów w Dolinie spędziłem na grobli biegnącej przez bagienne łąki. Polecam. Pomijając zachody i wschody, noc w takim miejscu, z jej odgłosami, jest czymś, czego naprawdę warto doświadczyć.

Poranek rybitwy białoskrzydłej
 
Koegzystencja.
W kąpieli.
Rybitwa popielata.
W poście o rycykach napisałem, że nie ma już praktycznie płotów i kołków, a tu proszę!
Wreszcie komplet! Kołek na zdjęciu, to ten sam, na którym podczas mojego ostatniego pobytu nad Biebrzą udało mi się sfotografować rycyka i rybitwę białoskrzydłą.
Pani cyranka z rybitwą białoskrzydłą
Rokitniczka.




piątek, 7 czerwca 2013

Obrazki z okolic Olsztyna c.d



Czwartkowe popołudnie miało być, według wszelkich prognoz, pochmurne i deszczowe. Było zupełnie odwrotnie, więc pojechaliśmy na jedno ze śródleśnych rozlewisk w okolicach Olsztyna. W tym roku poziom wody w tym miejscu, w stosunku do poprzednich lat, mocno się obniżył, co niestety odbiło się na liczebności bytujących tam zwierzaków. Problemem jest też to, że lustro wody oddaliło się znacznie od lasu, co utrudnia podchody. Myślałem kiedyś o zainstalowaniu tam czatowni, ale że miejsce bywa odwiedzane, obawiałem się, że będzie to inwestycja jednodobowa. Mimo wszystko, jeżeli nie dysponuje się całym dniem, opisywane rozlewisko jest całkiem interesujące. PS. Zdjęcie łosia zrobiłem w zeszłym roku, niestety w samo południe.

Łania. Zdjęcie zrobione ze starej ambony, stąd perspektywa.
Się patrzy.
Błotniak stawowy próbuje dobrać się do młodych gągołów.
Brodziec samotny.
Zeszłoroczny łoś.

środa, 5 czerwca 2013

French Open



     Poniższych zdjęć nie miałem zamiaru nigdzie umieszczać. Zrobiłem je cztery dni temu w deszczowe popołudnie w podolsztyńskiej wsi - Wrzesinie. Światła było niewiele, ale ponieważ pleszki kręciły się w pobliżu tarasu, na którym siedzieliśmy, to pstryknąłem. Dziś włączyłem telewizor, żeby obejrzeć French Open i... tak mi się jakoś skojarzyło.

Pani

Pan