O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Alfabetyczne Podlasie.

 Dokładnie dwanaście miesięcy temu, czyli 16 sierpnia 2016 roku, zamieściłem post pn. „Alfabet fotografa przyrody”. I pewnie poprzestałbym na tej jednej, jedynej literowej wyliczance, gdyby nie fakt, że ostatnio (czyli przedwczoraj) wpadła mi w ręce książka niejakiego Peter`a Maye`la pod tytułem, „Prowansja od A do Z”. Książka, jak książka, ale nie w tym rzecz. Kartkując wzmiankowane dziełko pomyślałem sobie, że taka głupia i - pretensjonalna w gruncie rzeczy - Prowansja doczekała się tysięcy pochwalnych pieśni, a nasze umiłowane Podlasie, jedynie zakwalifikowania do Polski Be.
Przyznam, że myśl o tej - niezrozumiałej dla każdego, uczciwego człowieka - niesprawiedliwości nie dała mi spać i gdy szarości brzasku przebiły się przez pomroczną lichotę poranka, miałem już plan. Postanowiłem mianowicie zdyskredytować przereklamowanego Anglola, przeciwstawiając jego alfabetowi swój własny - poświęcony tylko i wyłącznie Podlasiu, czyli Krainie Naszych Snów, Marzeń i … Tej Całej Reszty Fajnych Rzeczy, Które Aktualnie Nie Przychodzą Mi Do Głowy.

A zatem do dzieła!

A, jak ABAŻUR. Abażur, akurat mało kojarzy się z Podlasiem, ale to dopiero początek postu, więc pozwólcie mi się rozkręcić.
B, jak BAGIETKA. Pieczywo wymyślone (podobno) na potrzeby wojsk Napoleona, które szerzej nie przyjęło się na Podlasiu z uwagi na konkurencję w postaci pysznego chleba pieczonego na liściach chrzanu, a ostatnio czegokolwiek z jednej takiej piekarni w Mońkach.
C, jak CYBERNETYKA. Dziedzina wiedzy, która ominęła Podlasie, głównie z uwagi na występującą tam fascynację zbieractwem, łowiectwem i ustanawianiem użytków zielonych na torfowiskach niskich.
Ć, jak ĆMA. Motyl z rodzaju nocnych. Na Podlasiu mało kto go widział, gdyż Podlasiacy w nocy śpią, a nie szlajają się po okolicy w poszukiwaniu czegoś, czego nawet nie da się uwędzić.
D, jak DIETA. Idea kompletnie niezrozumiała na Podlasiu ze względu na zdrowy rozsądek i legendarne umiłowanie smalcu, który w tej części Polski jest tym, czym nie jest w innych regionach kraju.
E, jak ESPERANTO. Sztuczny język. Na Podlasiu praktycznie nieznany, aczkolwiek – co zrozumiałe - akceptowany.
F, jak FIODOR. Kot znajda, który teoretycznie miał pochodzić z Podlasia, ale wszystko wskazuje, że jego ród wywodzi się z samego – a jakże - Wrocławia.
G, jak GNÓJ. Gatunek antylopy na Podlasiu w zasadzie niespotykany. We wschodniej i południowej Afryce – liczny lub bardzo liczny.
H, jak HANNIBAL. Kartagińczyk, wódz i prawie zdobywca Podlasia. Niestety, uwikławszy się w wycieńczające walki na terenie Imperium Rzymskiego, Hannibal nie wpadł na to, by ruszyć na północ i w konsekwencji nie zdobył, ani Łomży, ani Grajewa, ani nawet Dąbrowy Białostockiej.
I, jak IKONA. Podlasie nie doczekało się do tej pory postaci, którą można by określić w ten właśnie sposób, choć moda - jako taka - nie jest w tej części kraju czymś kompletnie nieznanym.
J, jak JEDWAB. Swego czasu (czyli ok. II w. p.n.e.) Podlasie miało być końcowym i arcyważnym przystankiem tzw. Jedwabnego Szlaku. Niestety ktoś tam coś pochrzanił w papirusach i nic z tego nie wyszło.
K, jak KŁUSOWNICTWO. W dorzeczach Narwi i Biebrzy nazywamy to tradycją.
L, jak LODOWIEC. Na Podlasiu nie występuje.
Ł, jak ŁAKOĆ. Słowo nieużywane na Podlasiu, gdyż co prawda pogryzanie buraków cukrowych jest nawet może i przyjemne, ale raczej tego warzywa, nikt w ten sposób nie nazwie.
M, jak METRO. Ze względu na niestabilność gruntu (dominacja torfu, a właściwie murszu), nie było, nie ma i raczej nie będzie, choć mieszkańcy podlaskich miasteczek nie mieliby nic przeciwko takiej inwestycji.
N, jak NEMO. Bohater powieści J. Verne pt. „20 tysięcy mil podwodnej żeglugi”. W pierwszej wersji Nemo był podlaskim powstańcem, jednak z uwagi na napięte stosunki francusko-rosyjskie, wydawca nakłonił pisarza do zmiany planu i tak ostatecznie Nemo stał się Hindusem.
O, jak OPERACJA MARKET GARDEN. Jej głównym celem było zdobycie mostów na Renie, a następnie, być może i na Biebrzy. Niestety, prawdopodobnie z uwagi na odległość, zrezygnowano z drugiej fazy i tak Podlasie ominęła jedna z największych operacji powietrzno-desantowych II Wojny Światowej.
P, jak POLITYKA. Mieszkańcy Podlasia z reguły nie interesują się polityką z uwagi na brak czasu spowodowany codzienną, ciężką pracą na użytkach zielonych i conocnym kultywowaniem tradycji.
R, jak REKLAMACJA. Wyrażanie niezadowolenia z powodu niskiej jakości bimbru. Na Podlasiu termin całkowicie nieznany.
S, jak SAMBA. Popularny na całym świecie taniec towarzyski wywodzący się z Brazylii. Niestety rzadko tańczony na Podlasiu z uwagi na fakt, że najbliższy sambodrom znajduje się na Mazowszu, a konkretnie w Ostrołęce.
T, jak TERYTORIUM. Niezwykle trudno jest określić, gdzie właściwie jest to całe Podlasie. Dla jednych to wszystko, co rozciąga się pomiędzy Rzeszowem, a Wiżajnami, dla drugich są to okolice Białegostoku, a dla trzecich, to wyłącznie ścisłe centrum Bielska Podlaskiego.
U, jak UNIKAT. Podlasie.
W, jak WODA. Ciecz używana w zacofanych regionach kraju do zaspakajania pragnienia ludzi, a na Podlasiu do pojenia nie- i rogacizny.
Z, jak ZAMENHOF LUDWIK ŁAZARZ. Patrz: E.

Mam nadzieję, że ta potężna dawka encyklopedycznej wiedzy pozwoliła Wam dogłębnie poznać historię, kulturę i życie codzienne Podlasia. Jeżeli jednak w dalszym ciągu odczuwacie niedosyt, napiszcie o tym w komentarzach, a ja z radością przygotuję kolejną porcję informacji o tej niesamowitej Krainie, zamieszkujących ją ludziach, a zwłaszcza roli, jaką odegrali w czasach Wielkich Odkryć Geograficznych.

Errata
Strona 1, wiersz 38. Jest: GNÓJ. Powinno być: GNU.











66 komentarzy:

  1. Mów co chcesz, dla mnie jesteś Ikoną Podlasia. Dlaczego nikt tych Twoich arcydzieł nie drukuje, jak Daukszewicza? Zdumiona jestem!!! Czas to zmienić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jotko, zarumieniłem się, jak podlaska dziewczynka:) Kudy mi tam do Daukszewicza?! Ale i tak bardzo dziękuj za ten komentarz:)

      Usuń
  2. Muchomor i podlaska tradycja - bardzo. Natomiast kwestia esperanto to chyba jakoś inaczej, bo słuchałam audycji o kapelach rockowych śpiewających w tym języku i jedna była z Podlasia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sobie wyjutubuję, gdyż przyznam szczerze, że nie wiedziałem, a na dodatek nawet nie wiem, jak owe esperanto brzmi!

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo jestem ciekaw tych inwektyw, które sprytnie usunąłeś pod wpływem rad prawników. Na szczęście znam kilku cybernetyków, którzy bez trudu odzyskają ten stek przekleństw, niesprawiedliwych insynuacji wyssanych z palca i - oczywiście - życzeń śmierci w męczarniach!

      Usuń
  4. Proszę Pana Profesora, tu należy się Panu nagana. Po pierwsze, brak konsekwencji. Jak jest w alfabecie „ć i ł” to dlaczego nie ma „ą, ę, ń, ó, ś, ż, ź” itp. Pewnie Pan hardo powie, że na „ą” nie ma takiego wyrazu. Ączywiście, że się znajdzie coś proszę Pana. Po drugie, moja Babcia, która autentycznie urodziła się na Prowansji i mieszka teraz autentycznie na Podlasiu, ma autentycznie cudownego Wnuka. I co Pan zna to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ja napisałem na końcu proszę Pana?! Że będzie kontynuacja dotycząca wkładu Podlasia w wielkie odkrycia geograficzne proszę Pana! I to przez duże Ą, proszę Pana! I właśnie dlatego zostawiłem te literki, żeby tacy, jak Pan, proszę Pana nie zarzucili mi, że się, proszę Pana, powtarzam! PS. Tia jasne! Nie po to porzuca się Prowansję na rzecz Podlasia, żeby od razu, proszę Pana, zmarnować sobie życie niańczeniem wnuków! PS. Po za tym, gdzie skan metryki? Gdzie zeznania świadków narodzin? Gdzie próbka oddechu zawierająca odory serów i trufli? No właśnie!

      Usuń
  5. Urzekł mnie Twój alfabet.... :) A dodatkowo zdjęcie 5 i 7 od góry... Chętnie użyłabym je jako wygaszacz ekranu i tapetę na kompa... (nazewnictwo konsultowane z Małżem informatykiem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi w imieniu dzielnego, podlaskiego Narodu :)) Używaj do woli, a jeżeli nie satysfakcjonuje Cię jakość, daj znać (i adres), a podeślę w lepszej rozdzielczości:)

      Usuń
  6. Myślałem, że Podkarpacie jest pępkiem wszechświata... A tu, z żalem wielkim, muszę się pogodzić, że Podlasie je przewyższa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patriotyzm lokalny, to piękna i godna pochwały postawa, ale wiedz, że doceniam Twój szlachetny obiektywizm, który tak pięknie wznosi się ponad regionalne podziały. Albo jakoś tak.

      Usuń
  7. No tak, a ja właśnie znalazłam na strychu "Alfabet Urbana". Bez sensu, ale tak bezsensownie mi się skojarzyło. A w Wielkopolsce tylko wielkie pola, płasko, nijako i odnung.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, wbrew pozorom, nie jest taka głupia książka, choć obrzydliwa bywa. PS. "Odnung"? Nie znam człowieka!

      Usuń
  8. Same cuda w rosach i mgłach !!! Jeśli zaś chodzi o Podlasie to najbardziej w tym alfabetycznym spisie spodobały mi się litery E i Z. Dlaczego ? Bo od dzieciństwa wiem, że esperanto stworzył Ludwig Zamenhof i miał to być język międzynarodowy. Właściwie to nawet przez jakiś czas trochę nim był, a w moim domu na co dzień mówiło się w tym języku, gdyż ojciec był nauczycielem tegoż właśnie... języka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że kompletnie zaskoczyłaś! Co prawda wiedziałem, że ileś tam osób uczyło się esperanto, ale żeby posługiwać się tym językiem na łonie rodziny?!? Może coś o tym napiszesz?

      Usuń
    2. A ja siem chwalić nie bendem i nie napiszem że przy ulicy L. Zamenhofa dom swój ulokowałem...

      Usuń
    3. Coś czuję, że niechcący wywołałem esperancką rewolucję!

      Usuń
    4. Ha ha ha !!! Dobrze jest jak jest ! Estas bone kiel gi estas !
      Wesołych Świąt !!! Felica Kristnasko !!!

      Usuń
    5. Wygraliście, więc Wesołych!!

      Usuń
  9. pajęczyny są rewelacyjne po pierwszych porannych przymrozkach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Można by jeszcze dodac Ó - i ówentualnie połączyć je z H - czyli ze słoniami Hannibala, który to przegonił słonie przez Alpy aż mu wszystkie padły i tylko jeden pozostał. No a na jednym słoniu to nie dał by rady z całą armią na to Podlasie dokicać....
    A jeśli chodzi o zdjęcia - to beznadziejne są te pajęczyny :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ówentualnie wykorzystam Twój pomysł w następnym poście, ale chyba jednak bez słoni (bo skąd fotki?)! PS. Wiedziałem, że zohydzę Ci poweekend, ale zrobisz, gdy te pajęcze wydaliny bezczelnie włażą w obiektyw? Nic nie zrobisz!

      Usuń
    2. To ja się tu dopiszę jeszcze, że też znam Esperanto. To znaczy dość dobrze znałam, bo nawet robiłam przekłady w tąiwewtą. Ale już większą połowę zapoomniałam, bo to okropnie dawno było.
      :-)

      Usuń
    3. Na Panią Przyrodę, to jakiś wiec Esperantystów!! Co mnie podkusiło?! Mogłem przecież pod "E" podpiąć Ełk lub Ejakulację, a pod "Z" ... sam nie wiem? Zebrę? ZUS? Zamość?

      Usuń
    4. To nie wiec Esperantystów tylko najlepszy dowód na to, że nie wiadomo kto jest po drugiej stronie tego laptopa;-)))
      Toż przecież w więzieniach też internety popodłączali.:-)
      :-)
      A te pajęczyny to jednak oblecą.

      Usuń
    5. No to żeby Wojciecha dobič... Moja teściowa ma dom przy... Esperantystów!;)

      Usuń
    6. Stokrotko, mam nadzieję, że nie piszesz tego właśnie z aresztu dla podejrzanych o propagowanie radykalnego Esperantyzmu wśród tzw. zdrowej tkanki społeczeństwa :)) Maciek, jeżeli jeszcze napiszesz, że na drugie masz Łazarz, to chyba zacznę się bać:)))

      Usuń
    7. PS. Stokrotko, będą jeszcze gorsze:)))

      Usuń
    8. Łazarz to nie, ale Jan - zauważ że w esperanto Jan to... Także Jan - czy to nie budzi zaniepokojenia? W każdym innym języku Jan to albo John, albo Iwan, Hans, czy Johanan, a w Esperanto ... Jan!
      Doprawdy jest tu jakaś ponura tajemnica i klątwa na miarę tutenhamoniej
      ;-)))

      Usuń
  11. Witaj, Wojtku.

    Potwierdzam G: samogłoska pochylona "o" ("ó") i półsamogłoska "j" ("jota") uległy w wygłosie tak zwanemu ścieśnieniu podlaskiemu i ich czas wymowy został skrócony do jednego "u".
    Dementuję L: niejaką Suwalszczyznę nawiedził w zamierzchłych czasach lodowiec, a administracyjnie należy ona do Podlasia.

    Mikrokosmos to moja bajka, więc z zachwytem oglądam pajęczyny:) Mgliwe pejzaże też są piękne:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrego zawsze dobrze przeczytać :)) PS.1. Chodziło mi o czasy współczesne, a w tych, jak wiadomo, o lodowce na Podlasiu - trudno lub nawet, bardzo trudno. PS.2. Może administracyjnie i tak, ale Suwalszczyzna, to Suwalszczyzna i basta! PS. Dziękuję!

      Usuń
  12. Ąę - ąwe paniusie co to na warszawskim asfalcie szpilki łamią a srać chadzają w kapeluszach co by wykwintniej było, acz na Podlasie nie trafią bo brzydzą się wsiowatoscią.

    Ę - Ęstachy 2016 na Podlasiu - masowy odstrzał zwierzyny wszelakiej który jednak się był nieodbył, bo myśliwstwo scykało się jakieś świńskiej choroby... Co dobitnie pokazuje za co sami siebje uwazają, bo ja wszak pomoru świń się nie obawiam (tak samo jak gąbczastego zwyrodnienia mózgu, z racji braku takowego)

    Ń - Ńemiec co nam w twarz pluł nie będzie,bo nawet Wanda go nie chce (no są takie co aż po kolanach sikają żeby się za Ńemca wydać) - na Podlasiu nogi nie postawi, co wszak dziwić nie może, bo do dziś doliczyć się strat w podlaskich lasach odniesionych nie mogą.

    Ś - Ślęża, góra z której doskonale nie widać Bialegstoku,ani nawet Radzynia.

    Ó - Ósmy dzień tygodnia, pojawia się po wypiciu solidnej dawki czegoś co na Podlasiu podają w solidnych dawkach

    Ź - źaba, gatunek węża który zmutował po wypiciu solidnej dawki tego co na Podlasiu podają w solidnych dawkach

    Żeczownyk - wołacz pytająco przeczący znany wyłącznie na Podlasiu, w transkrypcji na polszczyznę literatkę (z tego się pije to co na Podlasiu podają w solidnych dawkach) - że co?! wnyk?!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To żeś pojechał (aleś w końcu cyklista zawołany!) z tym komentarzem :)))) Chętnie bym go ukradł do następnego postu, ale niestety istnieje coś takiego, jak program "Antyplagiat"! PS. Poczekam jednak parę lat i "doskonale nie widać" zagości na stałe tu i ówdzie :))) A teraz czas na sprostowania. Sprst.1. Na Podlasiu nie istnieje coś takiego, jak "solidna dawka" Sprst.2. Raczej "Żecosieć"! Sprst.3. Odwiedzają (ci Ńmcy) i są nawet mile widziani, ale faktem jest, że nigdy jeszcze żadnej Wandy na Podlasiu nie spotkałem, więc nie ma kto "co nie chcieć" :))

      Usuń
    2. U mnie masz licencję na klawisze ctr/c i ctr/v ;)

      Ad 1 - no nie mów ze na Podlasi paprają się z pociem w kielonkach 0,25? Przecież to ręka może rozboleć od takiego machania ;)

      Usuń
    3. A to dziękuję, nie omieszkam skorzystać:) PS. 0,25? Na Podlasiu nie istnieje taka miara. Tam nawet krople do oczu zakrapla się całymi szklankami:)))

      Usuń
  13. Jeżeli Hannibal nie zdobył Grajewa, to kiepski z niego wódz był i powinni, go z podręczników historii natentychmiast usunąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tych wydawanych na Podlasiu w ogóle nigdy go nie było!

      Usuń
  14. No to nieźle pojechaliście po moim Podlasiu ... Urodziłam się tam i spędziłam dzieciństwo (Bielsk Podlaski) i w pamięci mi pozostały zimy srogie, walonki, obowiązkowy białoruski w szkole, później zniesiony, łany zawilców, niezapominajek, kaczeńców ... a Państwo tu ... ech, szkoda słów. A może przespałam i wiele przegapiłam, za rzadko tam bywałam i bywam. Ale znam takich, co to mieszkają na Mazurach i latem uciekają od natłoku turystów i zaszywają się w podlaskich ostępach.
    A tak w ogóle nie nadążam za absurdalnością wpisu i komentarzy, ha, ha, ale przynajmniej śmiesznie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bielsk Podlaski powiadasz? Zdaniem kumpla mojego brata, to właśnie tam i TYLKO TAM rozciąga się mityczne Podlasie, a cała reszta, to nieudolna podróba:)) Swoją drogą też pamiętam z dzieciństwa te łany zawilców, niezapominajek i kaczyńców w samym środku zim srogich. Teraz to już tylko wiosną raczą zakwitnąć, a i to tylko w paru miejscach na krzyż:))) PS. Sam też już zaczynam się gubić, ale to chyba dobrze :))

      Usuń
  15. Taki alfabet to dopiero potrafi przekonać człowieka - jesteś Ikoną Podlasia niepodważalnie:) A zdjęciami się zachwyciłam i kilka podbieram;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Co prawda wolałbym być ikoną mody, ale zawartość mojej szafy sprawia, że szanse mam tylko iluzoryczne:)). PS. Bardzo mi miło:)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Szkoda, że teraz jakby trochę mniej tego klimatu, ale od czego Nowy Rok:)

      Usuń
  17. Do tego dowcipnie opisanego Podlasia doskonale dobrane zjawiskowe i tajemnicze zdjęcia.
    Życzę, by spełniły się wszystkie świąteczne życzenia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Niech Cię Mikołaj obdarzy szczęściem do takich "nieudanych" fotek jak do tej pory. Dziki niech wychodzą przed obiektyw jak krowy wielkie, rogacze żeby przejść przez las z powodu poroża nie mogły, a żubry jak żubronie (mieszaniec żubra ze słoniem)!!!!
    Zdrowych, wesołych i radosnych świąt życzymy ze Starszą!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego Dobrego! Wiem, że po czasie, ale Dobro zawsze jest dobre:) PS. Żubroniami już zostałem obdarzon:)))

      Usuń
  19. Pięknych Świąt Bożego Narodzenia.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że Twoje były właśnie takie:)

      Usuń
  20. Czy te pajęczyny to z Podlasia?

    OdpowiedzUsuń
  21. Minęło półtora roku odkąd Andrzej Dużyński, mąż Maryli Rodowicz, wyprowadził się w ich wspólnego domu w Konstancinie i postanowił rozpocząć nowe życie. Początkowo znajomi Dużyńskiego sugerowali, że poczuł, że w jego związku z Marylą zabrakło namiętności.

    OdpowiedzUsuń
  22. Serdeczne dzięki za przybliżenie tylu ciekawych faktów z okolic Podlasia. Jako miłośnika historii, szczególnie zmartwiło mnie niepowodzenie Hannibala! Co za nieudolny dowódca. Brakuje mi też Armstronga, Neila - czyli pierwszego człowieka, który zobaczył Podlasie z powierzchni Księżyca. Poza tym jak zawsze świetna lektura i zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie pierwszym człowiekiem który zobaczył Podlasie z Księżyca był Twardowski Jan, przy czym należy pamiętać iż najprawdopodobniej kur który był go tam wyniósł pochodzi właśnie z okolic Supraśla. Co zresztą do dziś ma swoje odzwierciedlanie w podstawowym zamienniku przecinka jaki słychać w mowie tubylców, którzy podczas świąt ku czci owego kura - przywołują go co drugie słowo. Jednocześnie należy zauważyć iż rytuał podnoszenia flaszki, może być skojarzony z podnoszeniem lunety i wypatrywaniem kura powracającego z misji księżycowej...

      Usuń
    2. Fakt, zapomniałem o Amstrongu. Jego jazzowe standardy poświęcone Podlasiu, to przecież legenda muzy ..., a nie Neil, to chyba ten drugi? Tak, czy siak - jak słusznie zauważył Maciek - gest podnoszenia flaszki może kojarzyć się tak z pierwszym, jak i z tym drugim, a wręcz i z trzecim:)

      Usuń
  23. Terytorium - dla mnie do całkiem niedawna Podlasie to było coś na wschodnich rubieżach Polski i zwykle musiałam się dobrze zastanowić, żeby nie pomylić Podola z Podlasiem... Górna prawa ćwiartka na mapie...? Ekhm, wiem, wiem, biję się w piersi...i no dobra, teraz już kojarzę :).
    PS1. Podpisuję się pod postulatem uwzględnienia Armstronga,może chociaż w jakimś suplemencie do tej encyklopedii?
    PS2. widzę że zastój blogowy to jakaś epidemia, mnie dopadło i u Ciebie coś cicho ostatnio... W każdym razie chcąc zrealizować stare obietnice rysunkowe proszę o namiary na maila: gosiaprive@gmail.com .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Górna, prawa małp ... tzn. ćwiartka, to Suwalszczyzna:) Podlasie jest poniżej, ale i tak nikt nie wie dokładnie gdzie:)) Ad.PS.1. Będzie! Ad.PS.2. Dopadło i mam nadzieję, że odpadło:) Napiszę w poniedziałek, gdyż mam tylko maila pracowego, a ten działa tylko w pracy. Niestety:)

      Usuń
  24. Mocno po czasie, ale ciągle mi się rachunki nie zgadzały, a ponieważ listopad w tym roku dał mi w kość jak nigdy i pół grudnia dochodziłam do siebie, a drugie pół to jakieś wyjatkowo towarzyskie było, więc zeszło :)))
    Powinno być 16 miesięcy. Niw iedziałam, że Konstancin jest na Podlasiu, a moze to Maryla jest z Podlasia...lub jej mąż...zgubiłam wątek
    ze Ślęży o której nie wspomniałeś faktycznie Podlasia nie widać, aletaka Świtezianka to mogłaby się tam zabłakać
    Źdźbła pszenicy o tej porze nie uświadczysz
    York, nowy pieszczoch podlasian
    Zdjęcia urokliwe niezwykle, ze względu na okoliczności marzę o takim widoku jak na 5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś wiem na ten temat, więc wybaczam :))))) Podlasie, to taka Kraina, że i Maryla się załapie i ta pszeniczna Świtezianka ze Ślęży pewnie też:)) Wratisko, gdy tylko zakończy się remontowo-całoresztowa gehenna, wznowię dostawy. Tak mi dopomóż Perun!

      Usuń
  25. Detale grają pierwsze skrzypce, piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Natalio:) Masz rację! Nawet rozległe, podlaskie krajobrazy składają się z detali, dzięki którym wiesz, w którym kierunku wycelować obiektyw:)

      Usuń