O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

wtorek, 25 września 2018

Rozmowy nocą.


         Niedawno zdałem sobie sprawę z tego, że zjawisko pn. "Świat Pani Przyrody", a zwłaszcza jego polska filia, to skomplikowany organizm, co widoczne jest zwłaszcza przez pryzmat fotografii przyrodniczej. Pisałem już kiedyś o tym, że cudownie byłoby np. posiadać umiejętność przemieszczania się w czasie, by tego samego dnia i o tej samej godzinie być w kilku miejscach jednocześnie, gdyż świt jest tylko jeden, a pokus zdecydowanie więcej. To jednak nie wszystko. Jeszcze kilka lat temu wszystko było proste. Gdy prognoza pogody informowała, że będzie OK, to było OK, choćby miało się palić i walić (lub odwrotnie). A teraz? A teraz to jest tak, że coś tam pokazują wieczorem, a o 3-4 w nocy zmieniają zdanie i już nie jest tak przyjemnie, jak być miało. I dlatego właśnie decyzja o tym, czy pojedziemy w teren, czy też nie, tak naprawdę zapada kilka minut po pianiu cyfrowego koguta, a i to nie zawsze. Dlatego też, nie raz i nie siedemnaście w naszym mieszkaniu w środku nocy toczą się gorączkowe, ale zawsze wysoce kulturalne i wysublimowane, rozmowy.


Akt 1 (i jedyny). Olsztyn, noc, wnętrze dużego pokoju w kamienicy zagubionej gdzieś w dzielnicy Zatorze.

Wojciech (pomimo pory doby, ubrany w elegancką bonżurkę, smoking cap i fular, woniejący łosim piżmem i palący cygaro wyjęte z olsowego humidoru)

Jakąż to podjęłaś decyzję Iwono? Czy ruszamy w tę noc ciemną ku fotograficznemu przeznaczeniu?

Iwona (pomimo tej samej, wczesnej pory, ubrana w balową suknię bez pleców, diadem z warmińskich pereł i wygodne, domowe szpilki)

Nie potrafię zdecydować Wojciechu, ale ... widać przecież gwiazdy na mrocznej kopule nieba i - choć nie jest ich wiele - marzę skrycie o fotografii. Słyszysz to wycie Miły Mój! To psy nierasowe, acz wrażliwe, ślą księżycowi swe tęskne serenady i wierz mi, że atawistycznie chcę towarzyszyć im w tej akustycznej odysei.

Wojciech (gładzi srebrzyste bokobrody i zaciska nerwowo seksowne palce waltornisty na kryształowym słoiczku z ćwiartką wybornej brandy z maliny moroszki)

A co na to Meteo, Iwono? Jakąż prognozę zgotowało nam w tym dniu, tak niebanalnie zaczętym?

Iwona (teatralnie wzrusza ramionami, szlocha i osuwa się w sposób kontrolowany na szezlong z Lidla)

Meteo?! Sprawdź sam! Onegdaj mówiłeś mi, że ukończyłeś z wyróżnieniem kurs agrometeorologii na Akademii w byłych Prusach Wschodnich! Prawdaż li to jest?

Wojciech (podchodzi do regału, machinalnie wyciąga zbiorowe wydanie dzieł Kraszewskiego w całymskórku, po czym przechodzi do biblioteki i ostentacyjnie sprawdza w kompie)

Widziałem mgły Iwono. Morza, oceany całe mgieł widziałem na/w monitorze. Czy nie wydaje Ci się, że ta - zimna niczym całun śmiertelny - złożona z miliardów kropel, wodna opończa zaprzepaści nam żurawie? Skryje niecnie pejzaże? Zgasi płomień, który każdego niemalże dnia każe nam gonić ku granicom nieboskłonu?

Iwona (głosem zimnym niczym tunguski samogon)

Wiedziałam! Ty jednak wolisz jelenie, które gardząc blaskiem poranka, jeno cienia pragną! Przejrzałam Twoją niecną intrygę Wojciechu i wiedz, że jesteś podłym człowiekiem, niegodnym mej miłości! Na cóż nam były trudy budowania czatowni. Na cóż drżenie zmęczonych mięśni znane li chyba tylko klaczy arabskiej pędzącej przez berberyjskie pustkowia ku swemu ogierowi? Li chyba ... klaczy ... znane!

Wojciech (przysiada na baigneuse, nalewa sobie kolejne 0,7 brandy i zapala wonne, żołędziowe nargile)

Źle mnie oceniasz Iwono. Bardzo źle. Fotografowanie tych szlachetnych zwierząt zaplanowaliśmy przecież na przyszłym rok, a w tym mieliśmy się skupić na wody przejrzystej tafli i żurawiach, które łakną światła, jak kania łaknie dżdżu, jak kondor przestrzeni And, jak ja wreszcie - Twych krągłości. Nie pragnę jeleni! Wierz mi, że żądny jestem żurawi, ale popatrz raz jeszcze w nieba bezkresie! Czy widzisz te chmury, które przykryły niebo na podobieństwo opończy otulającej wątłe barki starego Kurpia wędrującego przez ostrołęckie przełęcze? Czy widzisz to Iwono?!! Przecież sama na próżno wypatrywałaś drogi mlecznej. Na próżno światła Syriusza szukałaś w tej czerni przeklętej! Tych kilka nędznych gwiazdek, które blaskiem swym oszukały kakaowce Twych tęczówek, to zbyt mało, by wydobyć z żurawiej szarości światło tęczy.

Iwona (majstruje coś od niechcenia przy drewnianym modelu kombajnu zbożowego "Bizon" stojącym na biokominku narożnym)

A czy pospolite kolory tęczy, to wszystko czego poszukujesz w swym życiu Wojciechu? Czy bliższy jest Ci trywialny, jarmarczny blichtr, który cieszy ludzi niewrażliwych od tego, co skrywa się w głębi duszy wolnego ptactwa wodno-błotnego? Wiedz Wojciechu, że nie z barw li tylko składa się ich jestestwo. One są niczym wszechświat, który skupia w sobie nie jedno, gdyż skupia wszystko! Czy nie widzisz tego Wojciechu?! Nie czujesz tego w trzewiach swych, które kiedyś tak bardzo kochałam? Nie znajdujesz tego w duszy swojej, którą wiem, że posiadasz i której tak żarliwie wyrzekasz się w imieniu Tego, który unosi się nad moczarami ...

         I tak właśnie wygląda z grubsza większość naszych poranków, o ile można tak nazwać środek nocy. Wstawać, nie wstawać? Jechać, nie jechać? Będzie światło, nie będzie? Wziąć tabletkę, nie wziąć? Wrócić do łóżka, czy może jednak wsiadać do auta?
         Tysiące pytań i często żadnej konkretnej odpowiedzi. I to jest właśnie kwintesencja jesiennej fotografii przyrodniczej. 
















60 komentarzy:

  1. Czuję, i nie będzie to dziwota, iż rychło porzucisz blogowe czeluści internetu czy też internetowe czeluści... by pogrążyć się w tworzeniu sztuk teatralnych, albowiem idzie ci to zarąbiście:)))
    PS
    Pierwsze żurki i czerwone czajcze kuperki na 5 równie zarąbiste jak poranny spektakl:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Grażyna, oczywiście masz na myśli teatry w krajach o innych, niż polski, językach urzędowych lub takie, w których grają tylko arcydzieła Mniszkówny:))) PS. Może w przyszłym sezonie (w tym już zrobiło się pustawo) wybrałabyś się w odwiedziny do naszej budy?

      Usuń
    2. Zrobiłbyś furorę w tym skostniałym świecie. PS Dziękuję i z przyjemnością. Byłam już nawet w Sątopach, raz i bezowocnie, ale byłam, a TAM nigdy:))

      Usuń
    3. Zapewne:))) To super fajosko! Zrobimy nową budę lub dwie i zobaczysz (a przede wszystkim posłuchasz!), co to znaczy, chyba że już wiesz:)

      Usuń
    4. Jeździłam wiosną do Ustnika głównie słuchać. Nie myślałam, że to jest aż takie... piękne do zwariowania. To się nie da z niczym porównać :)

      Usuń
    5. Nie da się i dlatego musisz skorzystać z naszego zaproszenia:)

      Usuń
  2. Dama o imieniu Iwona naprawdę kiedyś kochała trzewia dżentelmena Wojciecha?
    Jeżeli tak, to już nawet nie śmiem zapytać w jaki sposób ową miłość okazywała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona wychowała się po części we Włoszech, gdzie podroby ceni się na równi z polędwicą, więc masz wytłumaczenie:))) PS. Nie mogę napisać, gdyż nie chcę mieć zarzutów o deprawowanie nieletnich:)))

      Usuń
  3. Autor, autor, autor!!!....to krzyk widowni po obejrzeniu spektaklu w niedalekiej przyszłości, mam nadzieję. I są moje ulubione czajki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... oddawaj za bilety grafomanie przeklęty!! :))) Czajki niestety są już na walizkach, ale pocieszę Ciebie i siebie i napiszę, że za cztery miesiące spotkamy je pod Radziłowem:) PS. Niedługo wybieramy się na łośki, więc mam nadzieję, że zrewanżuję Ci się informacjami:)

      Usuń
    2. Tak na pewno nie będzie, przecież wszyscy chwalą Twój talent, rozwijasz się to widać z każdym wpisem, ale to Twoja skromność. Czy czajki będą już za cztery miesiące, tak szybko chyba nie. Czekam więc na łośki, gŁośki itp.

      Usuń
    3. Dziękuję Małgosiu, ale jednak zostanę przy pstrykaniu:))) Mogą być! Pierwsze pojawiają się już w lutym, więc nadzieja jest! Poza tym wiele zależy od zimy. Ubiegłej fotografowaliśmy żubry na obrzeżach Puszczy Knyszyńskiej i w pewnej chwili przeleciały nad nami żurawie, a był to styczeń! PS. Postaramy się:)

      Usuń
  4. Wiele Twoich tekstów pamiętam, ale tak wysublimowany dramat czytam chyba pierwszy raz. To jest coś, co nadaje się do kanonu lektur! Ile interpretacji można zrobić na takiej podstawie! Symbolika żurawi, symbolika jeleni, trudność podejmowania wyborów, mamy wątek przygodowy, miłosny, tragiczny... Szekspir niech się schowa z tym swoim Romeem, o ile bardziej zajmująca jest od miłości do Julii nieszczęśliwa miłość do Pani Przyrody, która odrzuca wszelkie człowiecze uczucia tak zaciekle, iż nawet pogody nie raczy zrobić dobrej dla cichego wielbiciela swego. Kurczę, im dłużej analizuję ten tekst, tym bardziej staje się interesujący ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))) Już słyszę te epitety i wyzwiska, którymi obdarzyłaby mnie dziatwa szkolna. Prawdopodobnie byłyby o wiele ciekawsze od tych, którymi obrzucałem szacowną E. Orzeszkową i jej opisy przyrody tak nudne, że można było tę przyrodę szczerze znienawidzić:))

      Usuń
  5. Witaj, Wojtku.

    Połów godny Łowców.
    Dramaturgię nocy wieńczą kojące zdjęcia. Słowem - klasyka w najlepszym wydaniu:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciągle nie to (trochę "to" jest jeszcze na dyskach, ale staramy się ... nie zwariować i upolować coś zacnego:))

      Usuń
  6. na tym ostatnim zdjęciu to wypłoszyłeś najpierw całe mrowisko, czy to jeden szamoczący się egzemplarz w tysiącu odbitek złożonych na kupę?
    stawiam, że małżowinkę zatrudniłeś jako nagonkę wdzięczną, żeby welonem tudzież kaloszem wypłoszyła z szuwarów drobnicę przed obiektyw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że jeden! Ctrl c w duecie z ctrl v mogą zdziałać cuda niewidy:))

      Usuń
    2. znów na opak - baby za pomocą elektroniki zdejmują masę, a Ty dokładasz - nie wiem, czy to dobry objaw. to może wymagać przymusowej hospitalizacji.

      Usuń
    3. Marzę o długotrwałej hospitalizacji. Pielęgniarki, żarcie pod nos, regularne lewatywowanie, książki do syta ... ech, pomarzyć tylko ...

      Usuń
  7. Niemal zachłysnęłam się kawą, czytając owe wysublimowane dialogi:-)
    Ale takiej brandy z malin to bym chętnie spróbowała!
    Jeśli Wy takie dysputy prowadzicie o świcie, to budzik Wam niepotrzebny:-)
    Patrząc na te ptaki rozmarzyłam się, bo byliśmy w weekend nad naszą ulubioną zatoczką, a tam tylko 1 łabędź, gdzie reszta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli byłem o krok od zarzutu nieświadomego spowodowania śmierci przez utopienie w kawie:))) Budzik jest nam jednak potrzebny, gdyż musimy wstać wcześniej, by założyć na siebie te wszystkie stroje i upuścić brandy ze słoja stojącego w piwnicy:)) PS. Niestety, to już czas odlotów, choć i tak, dzięki temperaturze, rozciągnięty w czasie:

      Usuń
  8. Wygodne domowe szpilki... Oksymoron ten wbił mi się w łepetynę i wyjść nie chciał, przez co nie mogłam się skupić na reszcie, zwanej popularnie całokształtem.
    Przeczytałam więc raz jeszcze.
    Och, co za tekst cudowny, wysublimowany, będący świadectwem zarówno wysokiej kultury dyskutantów, jak i ich prostoty w zmaganiu się z typowymi dylematami Kowalskiego... Jakże daleko mi do waszych szlachetnych przemyśleń, mnie, która o 3 nad ranem nierzadko zastanawia się czy porzucić już książkę/internet/telewizor i udać się na spoczynek czy jeszcze trochę posiedzieć wśród nocy... Nie cichej, bynajmniej, gdyż psów rasowych i nierasowych ci u nas dostatek, jak i ich równie znerwicowanych właścicieli - klientów sklepu całodobowego i żulków przydrożnych.
    Powiedziałabym, że uwielbiam twoje wpisy, ale jako tej bez domowych szpilek wygodnych, powtarzać mi się nie wypada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam się na szpilkach, ale pomyślałem, że skoro na rynku jest już prawie wszystko, to i kapcio-szpilki też można nabyć drogą kupna:)))) Etam cudowny. To tylko prozaiczny efekt zszokowanego mózgu wywołany śródnocną pobudką. To, że wstajemy o 3-4 nie oznacza, że to kochamy, gdyż tak naprawdę jedynym uczuciem towarzyszącym dźwiękowi budzika jest dziecięco czysta nienawiść do całego świata:))

      Usuń
  9. dobrze jedziesz młody

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcia są genialne wprost zapierają wdech w piersiach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, zwłaszcza że napisał to zawodowiec:)

      Usuń
  11. Diabli ze też Głosiowa misiala wygrać w tej odsłonie nocnych rozmów i znowu poczestowana zostałam chybaczajkami:)))) . Trza było kolejną whiskey pociagnac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O trzeciej z kobitą nie wygrasz! O piętnastej powalczyłbym dłużej, czyli jeszcze jakieś dwa-siedem akapitów:)). Nie chyba, lecz na pewno! PS.2. Mądrej dobrze poczytać!

      Usuń
  12. Podziwiam. O 4-tej rano to ja albo kładę się spać, albo przekręcam na drugi bok.
    Podziwiam też talent pisarski i ptasiomanię, która owocuje tak wspaniałymi zdjęciami. Nawet deczko zazdroszczę, choć wiem, że zazdrość nie ma społecznej aprobaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto powiedział, że w budzie nie można się przekręcić, bo można i to na wszystkie boki, a nawet ostatecznie? :)))) PS. Ptasiomanii nie zazdrość, gdyż bywa szkodliwa dla zdrowia:))

      Usuń
  13. Te wszystkie ptaszyska doskonale znają Wasze dylematy i poświęcenie i dlatego odwdzięczają się Wam pieknym pozowaniem.
    Brawo za całokształt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś urodziła się na rozlewisku wśród tych ptaszysk, czyli masz rację z tym, że nie zawsze są takie wdzięczne:)) PS. Dziękuję:)

      Usuń
  14. Poeta z Pana , Panie Wojteczku !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczek komediant:) A ktoś Ty, że pozwolę sobie zapytać?

      Usuń
  15. Darem bilokacji znaczy bycia tu i tam jednocześnie odznaczało się wielu mistyków, ba byli i tacy co umieli być teraz i kiedyś indziej(znaczy bilokacja w czasie). Podobno ezoteryczni okultyści takoż potrafią. Nie wiem czy technika ta nadaje się także la fotografów (zwłaszcza czy bilokacji podlegają fakże także aparaty wraz ze stosownym osprzętem, ale to zawsze możesz sprawdzić - a efekty w stosownym naukowym żargonie opisać w perkodyku The World New Age Science and Photography Journal).

    Zauważyłem po mojej Marzence że kobityk często stosują takie myki; jak stwierdzisz że pogoda marna i nie ma sensu jechać, to usłyszysz "bo ty już ze mną nigdzie jechać nie chcesz!"
    A jak zadecydujesz żeby jednak pojechać to stwierdzą "ty już wcale o mnie nie dbasz, mogę rozchorować się i umrzeć a ciebie nic to nie obejdzie"
    Tak czy siak zawsze nasza wina...

    Ps. Istnieje jeszcze możliwość znalezienia dublera... Kusząca ta perspektywa ma wszakze jedną skazę... S...syn moze za bardzo wejść w rolę i np. zacząć się dobierać do krągłości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzić. Ba ale jak? Na mistyka, ani okultystę się nie nadaję, a przynajmniej, tak mi się wydaje, gdy na siebie w i w siebie patrzę:))) U mnie najgorsze jest to, że w przypadku gŁosia każda pogoda jest dobra i trzeba jechać. Nie raz i nie dwa docieraliśmy na rozlewisko w takiej mgle, że miast widowiska było słuchowisko, a my przecież sprzętu do rejestracji dźwięku nie posiadamy:)) PS. Na studiach był taki jeden, co to go często brano za mnie, ale wyjechał w dal, no i - masz rację - krągłości żal:)))

      Usuń
  16. "Kakaowce Twych tęczówek", no padłam i się dodatkowo potłukłam dla równowagi na drugim boku. Zatem leże i ryczę ze śmiechu.
    Takie mam tylko techniczne pytanie, Czy Lady Iwona do tej balowej sukni bez pleców to da czatownie gumofilce ubiera czy w tych szpilkach domowych grzęźnie radośnie pośród trzcin szumiących...
    Tekst zaliczam do tych zacniejszych, dopracowanych i wysmakowanych. Zdjęcia wyborne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co poradzę na to, że akurat gŁoś ma ślepia z czekolady?:)) Żadne gumofilce! Wyłącznie wodery, ale ... też na szpilkach. Na szczęście o ile w chałupie jest w tym czymś wyższa ode mnie, o tyle w bagnie już niekoniecznie z uwagi na większą przebijalność rzeczonych:)) PS. A wiesz, że to jeden z tych, który powstał na szybko spod tzw. paluchów?

      Usuń
  17. Piękne zdjęcia i wyborny tekst!
    Od niedawna Pana obserwuję i bardzom rada, iż szczęśliwy przypadek przywiał mnie w tę/na tę stronę :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i niezmiernie mi miło. Zajrzałem na Twoją (mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko tej formie?) i mam szczery zamiar poczytać, gdy tylko wrócimy z wyjazdu nad Biebrzę. Wybacz, ale teraz muszę skończyć gotowanie, pasteryzowanie i pakowanie sprzętu, a pozwolę się wprosić w niedzielny wieczór/noc.

      Usuń
  18. Bardzo dystyngowany ten dialog - super! :))) A zdjęcia, jak z jakiejś baśniowej krainy - rekompensują wszystkie zawiesiste mgły, cierniste wertepy itp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, noc, niewyspanie, zwietrzała kawa i jakoś samo tak wyszło:))) Dziękuję:)

      Usuń
  19. Witam, podziwiam wszystkich fotografów stających świtem i zazdroszczę niecodziennych widoków. Fantastyczne momenty na zdjęciach. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej porze roku wstawanie przed świtem, to sama radość, a w zasadzie coś do zniesienia:)) Dziękuję:)

      Usuń

    2. 😀 😀 😀 Wolę popatrzeć na naturę ze świtu oczami innych:) Przyjemność z fotografowania czerpię w porach popołudniowych i w nocy 😀

      Usuń
    3. Zatem ruszam, żeby to zobaczyć:)

      Usuń
    4. :) cokolwiek by to miało znaczyć (mam namyśli te kwadraciki tajemnicze):)

      Usuń
  20. Ostatnie zdjęcie pożyczam sobie. Myślę, że wykorzystam, by puścić ptactwo w świat.
    Zapomniałeś Waćpanie Damie swego serca założyć sznury korali na łabędzią szyję, a sobie obuwie huzarskie czyli węgierskie, dochodzące do kolan z wycięciem z przodu, z tyłu i z kutasikiem, wszak szlachtę po cholewkach się poznawało.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożyczaj, gdyż cała przyjemność pozostanie po mojej stronie:)) PS. Ciemno było, więc musiałem zadowolić się woderami, zaś gŁoś wieńcem z parówek, ale kot stwierdził, że jest OK, więc niech tak zostanie:)))

      Usuń
  21. Dziękuję za użyczenie zdjęcia cudu natury. Tyle nostalgii w tym gromadzeniu przed odlotem, myślę, jakby się tu zabrać z nimi i przeczekać deszczowe chłody w cieplejszych klimatach. Głoś w tych parówkach bosko wyglądała, ale czy nie stanowiła przynęty?
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dla mnie wielka przyjemność, więc tym bardziej się cieszę:) Z nostalgią się zgadzam, ale z poszukiwaniem ciepłych stron już niekoniecznie, gdyż zimnolubny jestem okrutnie:))) PS. Niestety nie, choć nie ukrywam, że bardzo na to liczyłem:)))

      Usuń
  22. Już dawno miałam napisać komentarz, ale nie moglam znaleźć bonżurki! Teraz wreszcie mogę wyrazić opinię: bardzo ładne zdjęcia, chociaż czajek mogłoby być więcej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze zrobiłaś, gdyż komentarza pisane poza bonżurką, to jak nie przymierzając picie kompotku bez popluwania pestkami na stół babci obchodzące okrągłe urodziny ... albo jakoś tak:)) PS. Przepraszam bardzo, ale sprawdzałem na magazynie i czajki czasowe zeszły. Dostawa będzie w marcu, więc uprasza się o czekanie, zwłaszcza że ma Pani kolejkowy, wymarzony wręcz numerek 14569532 ... nie , to kurczaki chodziło. Ma Pani oczywiście nr 0000000000001:))

      Usuń
    2. W moje osobiste, ptasie, światowe święto tak mi piszesz? Że czajki zeszły? Bardzo, bardzo się przygnębiłam i nie pociesza mnie nawet ten numer, zwłaszcza, że w dużej bliskości kurczaka został podany.
      Jako wierny od lat (dwóch, ale zawsze) folołers, fan i idol Twojego bloga w ramach mojego pocieszenia i zadośćuczynienia postuluję wprowadzenie Waszych nocnych (i nie tylko) rozmów jako element cykliczny, długi i stały. :D

      Usuń
    3. I znowu klawiatura ukradła mi odpowiedź! Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi i obiecuję, że w następnym poście (tzn. w tym połosiowym) będą, specjalnie dla Ciebie, czajki i to w liczbie hurtowej:)) PS. Pomyślę, choć nie jest to takie proste:)

      Usuń
  23. Dziś Dzień Skrzydlatych, może warto uczcić to święto zdjęciami?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jakżebym chciał, ale po pierwsze pierwsze w kolejce są parzystokopytna, a po drugie obowiązku szkolne wyssały ze mnie czas, chęci i wigor do przygotowania postu przed czwartkiem. Tak, czy siak Skrzydlatym -najszczersze życie połamanie skrzydeł:))

      Usuń