O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

wtorek, 1 grudnia 2015

O spaniu nad Biebrzą.


Było czarno-biało, to teraz, dla odmiany, będzie kolorowo. Było o gastronomii nad Biebrzą, to teraz, dla odmiany, będzie o noclegach. To ostatnie, to w końcu równie ważna kwestia dla wszystkich, którzy wybierają się w Dolinę i zamierzają tam spędzić więcej, anieli jeden dzień.

Sposobów na przenocowanie nad Biebrzą jest kilka i każdy z nich ma swoje zalety i wady. Oczywiście wszystkie moje spostrzeżenia mają wyłącznie subiektywny charakter i tak powinno się je traktować

Namiot.

Zalety: Rozbijamy go (teoretycznie), tam, gdzie chcemy, więc jesteśmy tak blisko przyrody, jak to jest, w danym momencie, możliwe. My posiadamy namiot w kolorach maskujących co, z jednej strony, czyni go niewidzialnym dla postronnych, ludzkich oczu, z drugiej zaś – czasem również dla nas, jak i dla lokalnej, nie- i rogacizny.

Wady: Namiot stanowi raczej marne zabezpieczenie zdeponowanego w nim mienia, więc opuszczając go, trzeba zastanowić się, co można w nim pozostawić, a co zabrać ze sobą. Ponieważ należę do ludzi patologicznie nieufnych, zwykle zabieram wszystko, włącznie z ww. namiotem. Kolejna wada, to brak odizolowania od temperatury panującej na zewnętrz. Możemy to jednak wykorzystać, zwłaszcza w upalne dni. Wychodząc na zdjęcia zostawiamy w namiocie garnek z wodą, dowolnym mięsem i takąż włoszczyzną i po powrocie delektujemy się gorącą, pyszną zupą jarzynową (o ile ktoś, lub coś, nie zeżre jej przed nami!)

Samochód.

Zalety: Podobne do namiotu. Jeżeli jest to kombi, można w nim wygodnie spać, o ile oczywiście komuś nie przeszkadza teleobiektyw wciśnięty w żebra i stygnąca kuchenka turystyczna wbita w …. w inną część ciała.

Wady: Kolor. Taki np. srebrny metalik, nie ma już tak dobrych właściwości maskujących, jak woodland. W słoneczne dni działa wręcz jak neon, pierwszej na Podlasiu, wieloetnicznej agencji towarzyskiej, czyli przyciąga uwagę wszystkiego, co żyje w grzechu w promieniu kilku kilometrów.

Hotel.

Zalety: Nie ma. Przynajmniej dla mnie.

Wady: Sporo, z których do najważniejszych zaliczam przebywających w nich gości. Oczywiście, jeżeli ktoś lubi towarzystwo, swoistego autoramentu, „turystów” i/lub uczestników tzw. poprawin, będzie zachwycony tego typu miejscem. Ukontentowani powinni być również wielbiciele specyficznej architektury tychże obiektów, będącej połączeniem mrocznego klimatu tatrzańskiej bacówki z drapieżnym dizajnem jednogwiazdkowego hotelu w Łomiankach.

Agroturystyka.

Zalety: W większości przypadków są to miłe, bezpretensjonalne kwatery, wygospodarowane z posiadanych nadwyżek metrażowych, stworzonych z myślą o dzieciach, które jednak pokończyły szkoły, zgłupiały i wyjechały do Warszawy. Lubię takie miejsca, gdyż w większości z nich jest po prostu normalnie. Trochę lepiej lub trochę gorzej, ale normalnie. W „agroturystyce” można przenocować, zjeść, zasięgnąć informacji dotyczących najbliższej okolicy oraz godnego zaufania punktu sprzedaży napojów regionalno-wyskokowych.

Wady: W zasadzie nie ma.

PS. Jeździmy na Biebrzę od lat i nocowaliśmy we wszystkie z, opisanych wyżej, miejsc. Ponieważ nie chcę podlizywać się tym fajnym i deprecjonować te mniej, nie podaję żadnych, konkretnych lokalizacji. Jak zawsze jednak służę wszelkimi informacjami i wszelką pomocą we wszystkim, co dotyczy wjechania i, co najważniejsze, wyjechania z Doliny.