Veni Vidi Vici. W języku podlaskich jeleni
oznacza to - przyszłem, zaryczałem i
poszłem.
Bo takie one właśnie są, te dolinowe byki. Nie
szukają aplauzu i sławy. Nie dla nich tani poblask księżyca, ani ścielące się - jak
wykrochmalone prześcieradła - mgły. Nie dla nich uwrzosowione polany i ukwiecone pagórki. To nie testosteronomani z warmińskich puszcz i nie
pomorscy łamacze resztek łanich skrupułów.
Biebrzańskie jelenie, to po prostu takie swojskie,
wykarmione przez Matkę-Turzycę, podlaskie chłopaki z brzezin i trzcinowisk.
Tego byka sfotografowałem już jakiś czas temu
i … kompletnie o nim zapomniałem. Kiedy jednak przypadkowo odkryłem te zdjęcia
pomyślałem, że może szkoda, i że przecież - choć o to nie zabiegał - też mu się
należy.
I stąd właśnie ten krótki post.




