O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

niedziela, 27 maja 2018

Ptasia zagłada.

Tym razem wyjątkowo poważnie, gdyż sprawa jest poważna. Wczoraj dokonano zrzutu wody z tamy we Włocławku. Po co? Ano po to, żeby zbudowany w stoczni w Płocku statek (wraz z holownikami), mógł dopłynąć do Gdańska. Problem w tym, że na skutek zrzutu woda w Wiśle podniosła się o blisko metr i zalała wszystkie łachy piaszczyste wraz ze znajdującymi się na nich jajami i pisklętami kilku gatunków ptaków. I to na odcinku 150 km rzeki!
Aktywiści z WWF i Towarzystwa Przyrodniczego ALAUDA, próbowali zastopować ten poroniony pomysł, ale niczego nie wskórali. I tak oto, przy praktycznie biernej postawie bydgoskiej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która zareagowała zdecydowanie zbyt późno, czyjś partykularny geszefcik spowodował poważną katastrofę ekologiczną. Pikanterii dodaj fakt, że wspomniane łachy znajdowały się w granicach obszaru Natura 2000 „Dolina Dolnej Wisły”.
Ponieważ ten blog czytają również nieletni, powstrzymam się od przekleństw, choć cały post powinien się od nich skrzyć. W zamian zadam jedno, retoryczne pytanie. Czy w tym, coraz dziwniejszym, kraju ktoś jeszcze myśli?! Przecież całą operację można było zaplanować tak, żeby ten durny statek dotarł do miejsca przeznaczenia bez zabijania ptaków. Można było zaczekać do lipca i wszystko byłoby OK. Sieweczki rzeczne, rybitwy białoczelne i rzeczne odchowałyby pisklęta i wszyscy byliby zadowoleni.
Sprawa trafiła już na policję i do prokuratury. Mam nadzieję (naiwność, to niestety moje drugie imię), że zostanie potraktowana poważnie i osoby odpowiedzialne za to, co się wczoraj stało, dostaną po dupie i to mocno. Skoro za zabicie psa można dostać dwa lata bezwzględnego więzienia, to powinno dotyczyć to również ptaków.
Szkoda, że po raz kolejny Polska pokazuje Światu, że ochrona środowiska w naszym kraju, to kwestia - co najwyżej - dziesięciorzędna. Może i wstajemy z - jakiś tam - kolan, ale dalej na wielu polach (w tym zachowania dziedzictwa przyrodniczego) tkwimy w szambie po szyję!


PS. Przepraszam za emocje, ale to, co się dzieje od pewnego czasu z naszą przyrodą, to już się ku… nie mieści w głowie!





























76 komentarzy:

  1. Mi też przyszło hamować przekleństwa przy pisaniu o tej historii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masakra... Raczej wątpię, żeby policja się tym zainteresowała, bo to chyba wyższe czynniki musiały zarządzić, żeby zgodnie ze swoim harmonogramem przeciąć jakąś wstęgę, więc raczej nie będą teraz pozwalać na rozgłos. Prędzej jakaś prasa i niezależna telewizja mogłaby nieco sprawę przynajmniej nagłośnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezależne media napisały o tym, jako pierwsze i od nich dowiedziałem się o tej sprawie. Początkowo była jeszcze nadzieja, że cała hucpa zostanie zatrzymana, ale niestety jest, jak jest. Cała nadzieja (sam się dziwię, że to piszę) w prezesie, który podobno lubi przyrodę.

      Usuń
  3. Wierzę, że taki logo jak Twój przypomina ludziom o korzeniach i przyrodzie.
    Nie zapominajmy o początku....Trudno oderwać się od tych zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość ludzi już dawno zapomniała, a pozostali nie chcą się tego nauczyć. Taki świat, niestety. PS. Dziękuję:)

      Usuń
  4. taką piękną mgłę jak na pierwszych fotkach, to powinno się paczkować i sprzedawać w plasterkach. na ochłodę, albo na marzenia, względnie w celach gaśniczych.
    była puszcza, teraz ptaki, kto tam wie, co było wcześniej. dzięki elektronice świat bardzo się skurczył i wypływają na wierzch bardzo brzydkie kwiatki i to szybko. jajka zapewne nie wypłyną, ale blaszana barka już tak. ciekawe, jak ją ochrzczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślę o tym, jak ochłonę. Co z tego, że wypływają, skoro nikt się niczego nie uczy na tzw. błędach. Jajka nie wypłyną, to pewne. Ciekaw jestem tylko, czy w przyszłym roku ptaki zdecydują się wrócić w to miejsce? PS. I to właśnie chichot losu. Tankowiec (holenderski) nazywa się "Helsinki" i zapewne ekologiczni Finowie nie posiadają się z radości z takiej reklamy.

      Usuń
    2. coś się dzieje, ale bardzo powoli - internet oficjalnie jakoś przycichł i udaje, że nie dzieje się nic. a wystarczy że jakaś podstarzała gwiazdeczka wychodząc na spacer zostawi w domu biustonosz i już internety gotują się i przepychają się w pierwsze rzędy. podejrzane.

      Usuń
    3. Niekoniecznie! Zajrzyj na profile GDOŚ i Wód na FB. Skala pozytywnego hejtu wręcz zachwyca!

      Usuń
    4. FB jest poza moim zasięgiem i zainteresowaniami. natomiast milczenie "oficjeli" jest symptomem, który wart jest posmakowania. to się nazywa "wnioskowanie negatywne" - mógł powiedzieć, a tego nie zrobił - czyżby się wstydził???

      Usuń
    5. W takim razie musisz wierzyć mi na słowo:)) Z ciekawości zajrzałem na strony Ministerstwa Środowiska i GDOś. Na pierwszej - nic, a na drugiej (UWAGA, UWAGA!!) zapowiedź (z 28 maja, czyli już po katastrofie) konferencji inaugurującej projekt "Ochrona i badania ptaków wodno-błotnych w Dolinie Górnej Wisły". W sumie logiczne. W Dolinie Dolnej Wisły ptaków już nie ma, więc trzeba brać się za Górną, a potem pewnie i Środkową.

      Usuń
    6. żeby chwała była większa trzeba chronić rzadkie i ginące gatunki. czyli najpierw należy przetrzebić populację. to logiczne.

      Usuń
    7. Nawet bardzo logiczne :))) Pozwolisz, że kiedyś pociągnę ten wątek na woim blogu??

      Usuń
    8. proszę uprzejmie. mam wystarczająco pomysłów, żeby nie obnosić się z żalami nad porzuconymi lub zaniechanymi myślami

      Usuń
    9. Dziękuję równie uprzejmie:)

      Usuń
  5. Ci do decydują, i to w każdej dziedzinie, są oderwani od rzeczywistości, zawsze to powtarzam, ale niestety tak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem leży głównie w tym, że - jak podejrzewam - w urzędach typu RDOŚ pracują głównie krewni i znajomi królika, a nie ludzie, którzy rozumieją czym jest przyroda.

      Usuń
    2. A może główny Królik dowie się o tym, choć bardzo wątpię.

      Usuń
    3. Oby! Jak napisałem wyżej, podobno lubi przyrodę, więc kto wie?

      Usuń
  6. Jak dla mnie możesz kląć śmiało, ja płakałam przed telewizorem i miałam ochotę rzucić czymś w paniusię, która próbowała wytłumaczyć nam głupim i naiwnym, że wszystko było zaplanowane i właściwie nic się nie stało!
    Najpierw sprzedali zdrowe drzewa, teraz zagłada ptaków, pogarda dla niepełnosprawnych...jak jeszcze im słupki wzrosną, to normalnie chyba zastrajkuję!
    A nieletni(niektórzy) dzisiaj zawstydziliby Cię zasobem słownictwa uważanego za wulgarne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paniusia nie jest niczemu winna. Kazali, to wydukała, więc rzucać trzeba w tych pierwszych. Mam tylko nadzieję, że ktoś za to odpowie, bo to granda i wstyd na cały, cywilizowany Świat. I, wbrew pozorom, nie winię tu stoczni, ani armatora, tylko idiotów od "ochrony środowiska", którzy się na to zgodzili!

      Usuń
  7. Brak słów po prostu...

    PS. Uwielbiam te trawki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niektórzy to w takich sytuacjach mówią: "Nóż się w kieszeni otwiera"..

    A zdjęcia dzisiejsze to dzieła sztuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi w kieszeni otwiera się łom i gazrura! PS. Nie wierzę ...

      Usuń
  9. Nawet te piękne fotografie nie poprawią humoru. Cóż napisać... To co wyczyniają, to się w głowie niemieści. Bardzo mnie to wkurza i irytuje, że czasem mam wybuch i chciało by mi się... ale wtedy odwiedzam pozostałości po naszej przyrodzie - las - i zaczynam normalnie funkcjonować. Nie będę wiele pisał na ten temat, ponieważ ujął pan wszystko w poście i rozpisując się zaczynam się gniewać, a nie chcę sobie doszczętnie psuć humoru. Mówiąc krótko - krew mnie zalewa na samą myśl...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkich nas zalewa, gdyż nie ma kompletnie żadnego wytłumaczenia dla tej koszmarnej głupoty. Podejrzewam z resztą, że Holendrzy nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, co się wydarzyło i cała wina jest po stronie polskich "biznesmenów" i przygłupich urzędników.

      Usuń
  10. Pomyślałam, że mam chwilkę, może coś napisałeś...humor sobie poprawię, pozachwycam się pięknem świata i Twoich zdjęć...
    Nie rozumiem tego...i nie zrozumiem nigdy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt tego nie zrozumie Wratisko ... no prawie nikt.

      Usuń
  11. Ja to obserwuję od wielu lat w mniejszej, lokalnej skali - wycinka zarośli, oczyszczanie koryta rzeki, likwidacja starych resztek zapór, ograniczanie wody dla małych stawów, bariery administracyjne nie do przekroczenia dla budowy i odbudowy tego co latami zbudowano - to główne przyczyny degrengolady i zniszczenia. W zasadzie, gdyby nie czynniki naturalne, to niczego by już nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie jest tak samo. Niedaleko mojego starego mieszkania jest trzcinowisko (pozostałość po dawnym jeziorze). Kiedyś było to miejsce lęgów ptaków (trzcinniczków, błotniaków stawowych, brzęczek, remizów, a nawet bąka), ale teraz to pustynia. Udrożniono stare rowy melioracyjne, osuszono teren i wokół postawiono nowe bloki. I to w mieście, które aspiruje do bycia miastem-ogrodem. Ech. Pusty śmiech człowieka ogarnia.

      Usuń
    2. Absurdu dopełnia, że większość tych pożal się Boże działań musi być realizowana, bo wydziały ochrony środowiska grożą sankcjami! Natomiast za sensowną samowolkę grożą jeszcze większe sankcje. I tu wcale nie chodzi o nawiedzonych ekologów.

      Usuń
    3. Opowiadano mi, że w jakiejś wiejskiej szkole chciano wymienić okna na nowe. Traf chciał, że wieś leżała w Naturze 2000 i jakiś przygłup zza biurka stwierdził, że konieczne jest sporządzenie raportu oddziaływania na środowisko! Okien! Niezbadane są ścieżki, którymi podążają myśli ludzi w krawatach:)))

      Usuń
  12. W przypadku budowy nowych dróg zapisy ustawy zobowiązują do uzyskania decyzji środowiskowej i mimo plucia pracujących w tzw dyrekcjach jakoś to sobie układają. Nie mam pojęcia jak wyglądała prawna strona tego durnego i okrutmnego zrzutu wody, ale mam podejrzenie że nie wymagała decyzji i w związku z tym RDOŚ nie musiał nic robić. To i nie zrobił. Narzekam na sztywność wielu uregulowań ale te dotyczące ingerencji w środowisko powinny być tak sztywne że ho ho. I może paru okrutnych sytuacji dałoby sie uniknąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim na trasie tej wody był obszar Natura 2000, a Dyrektywa Ptasia wyklucza wszelkie działania, które mogłyby się przyczynić do jakichkolwiek strat i "zakazuje umyślnego niszczenia lub uszkadzania gniazd i jaj ptaków lub usuwania ich gniazd". To co zrobiono we Włocławku jest zatem sprzeczne z tym zapisem i mam nadzieję, że wkrótce zareaguj Komisja Europejska. PS. Co do sztywności przepisów, to masz rację, choć tylko w 97%:)

      Usuń
    2. Gdybyś przyznał mi 100%, to musiałabym na L4 pójść z powodu nadmiernej ekscytacji nerwowej:)

      Usuń
    3. Przyznałbym z chęcią, gdyż zawsze dobrze odpocząć, ale zostały już tylko dwa tygodnie, więc L4 Ci się nie opłaca:)))

      Usuń
  13. To co piszesz to naprawdę przykre,ptaki podążają na swoje miejsca lęgowe,wkładają tyle pracy ,by wykonać gniazdko,na swój sposób cieszą ze swojej pięknej okolicy ,a tu masz jedna chwila i wszystko co cieszy i nasze oczy zalane,brak słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w 100% i mam nadzieję, że to się nigdy więcej nie powtórzy.

      Usuń
  14. Bardzo to przykre, ze tak egoistycznie podchodzimy do przyrody, ktora nas otacza. A bezmyslnosc urzednikow jest zalosna...
    Twoje zdjecia przepiekne jak zawsze, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie bezmyślność, tylko ignorancja i manie wszystkiego gdzieś. Duża grupa tych urzędasów nie ma zielonego pojęcia na temat środowiska przyrodniczego, ale ma pojęcie do kogo się udać po pracę. PS. Dziękuję:)

      Usuń
  15. Witaj, Wojtku.

    "I dokąd uciec
    W za ciasnym bucie
    Gdy twardy bruk
    Są gdzieś daleko
    Przejrzyste rzeki
    I mamy XX wiek..."

    A tu całość, którą w celach resocjalizacyjnych puszczałabym niektórym od świtu do świtu:

    https://www.youtube.com/watch?v=G8OUQW8ycB4

    Zapachniało mi tymi trawami (tymotką? wyczyńcem?) i łąkowym zielskiem (biedrzeńce?):)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dokładnie! Ja bym im wczipował sound system koncertowy w durne uszy i 7/24. PS. Przykro mi Leno, ale z oślinami, to ja mam kłopot:))

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiesz, ręce mi opadają jak takie rzeczy czytam, na prawdę chciałabym, aby nam to znaczy im Unia przysrała jakiś pokaźny mandat- karę to by się odechciało stateczków, kurwa!
    Wściekłość mnie nosi od środka od kilku dni.
    Boli jak cholera ta świadomość.

    Bardzo mi się podobają rozświetlone zdjęcia chwastów, mój klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Im" - to znaczy komu?
      Mandat? - owszem zapłacisz go Ty, ja i Wojtek... ale nie urzędas, w praktyce nieusuwalny.

      Usuń
    2. Luna ma rację, a Maciek ma rzeczowe spojrzenie. Ale faktem jest, że typ, który pozwolił na zrzut powinien dwiedzieć się, gdzie aktualnie wypłaca się zasiłki. Tyle, że się nie dowie, gdyż jego wujek/ciotka (z zawodu ten ... na sejm coś tam) postarają się by ich ukochany pociot i jednocześnie absolwent Wyższej Szkoły Środowiska, Politologii, Weterynarii Chemiczno-Polonistycznej i podstaw Filozofii Penitencjarnej w Pcimiu Środkowym pozostał tam, gdzie pozostał. Swoją drogą znam pewnego karka, który jest ... kierownikiem Domu kultury (pisownia zamierzona).

      Usuń
    3. Pociotyzm pociotyzm, ale mamy tak skonstruowane prawo, że urzędas może być pociągnięty do odpowiedzialności tylko w razie celowego działania. Musiano by mu udowodnić że chciał te lęgi wytopić, a to się na pewno nie uda. Więc odszkodowania zapłacą urzędy i instytucje... Czyli my sami.

      Usuń
    4. I to jest błąd! Urzędnik powinien odpowiadać finansowo za swoje niefortunne decyzje. Tyle tylko, że wtedy nie byłoby żadnych decyzji:))

      Usuń
    5. no chyba że odpowiadał by też za zaniechanie decyzji...

      Usuń
    6. Masz rację, więc powinien odpowiadać za efekty swojej pracy, cokolwiek by to miało znaczyć.

      Usuń
  18. I statek płynie... Po zatopionych pisklętach siewek, które walki ze zburzoną wodą wygrać przecież nie mogły, pośród krążących w powietrzu ich rodziców, uciekających z zalanych wysp w inne, może lepsze strony...

    Może nadejdą jeszcze takie czasy, kiedy ochrona przyrody będzie oczywistością dla każdego. Kiedy Wisła i żyjące tam ptaki będą miały zapewnioną bezpieczną przyszłość, a do każdego, najmniejszego nawet pisklęcia siewki człowiek będzie podchodził z empatią. Teraz można chyba tylko zacisnąć zęby i spróbować znieść ból nie do zniesienia...

    Wiem, dawno nie komentowałam. Już dawno chciałam do tego wrócić, aż w końcu ten wpis spowodował we mnie tyle emocji, że musiałam je wszystkie wyrzucić w komentarzu. Świadomość tej tragedii jest przytłaczająca. I pomyśleć, że niedawno byłam nad Środkową Wisłą, patrzyłam na rybitwy i sieweczki. Wtedy jeszcze nie myślałam, że ich krewniaczkom z Doliny Dolnej Wisły może zostać zgotowany taki los...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę Patrycjo, że się tego nie doczekamy. Istnieją już plany uczynienia z Wisły szlaku żeglugowego, czyli przerobienia jej na kanał zwany kiedyś rzeką Ren oraz budowy stopnia wodnego w Nieszawie. Wątpię, żeby ptaki przeżyły tę ewolucję, ale mam wrażenie, że decydentów, to mało interesuje. PS. Fajnie, że wróciłaś do komentowania, choć jeszcze fajniej, gdybyś pokazała wreszcie jakieś zdjęcia:)

      Usuń
    2. Może patrzę na to zbyt optymistycznie. Mimo wszystko chcę wierzyć, że kiedyś ludzie się opamiętają... Nie jestem w stanie w ogóle sobie wyobrazić, jak można próbować zniszczyć Rzekę, która (cudem chyba zresztą) do naszych czasów ostała się dzika... Może gdyby tych, którzy teraz czynią takie plany, zabrać za młodu nad Wisłę, pokazać motyle, kwiaty, ptaki, inny mieliby stosunek do tego obszaru. Teraz ciężko zmienić myślenie... PS. Postaram się i, mam nadzieję, jak najszybciej!

      Usuń
    3. Jesteś młodą osobą i cieszę się, że masz wspaniałe podejście do przyrody. Może masz rację, że Twoje pokolenie będzie inne, zwłaszcza że widzą, co się dzieje wokół nich. Chciałbym, żeby nasze rzeki pozostały takimi jakie są i kto wie? Może i tak będzie:) PS. To czekamy:

      Usuń
  19. Taki smutny wpis i takie ładne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety bywa i tak. Prawdę mówiąc, zastanawiałem się, czy w ogóle dawać jakiekolwiek zdjęcia do tego postu.

      Usuń
  20. Decyzji o zrzucie nie podjął ani Kaczyński, ani Morawiecki, ona zapadła gdzieś na szczeblu wojewódzkim, podjęta przez jakiegoś anonimowego buca zza biurka, przy współudziale równie anonimowych kolegów, którzy musieli wydać zgody na to czy owo.

    Na znany od czasów badań Parkinsona

    https://www.governica.com/Prawo_Parkinsona

    biurokratyczny "impossibilizm" (nawet najprostsze akcje władz politycznych, mogą być z powodzeniem i legalnie w świetle prawa sabotowane przez urzedactwo - PiS chciał osłabić te kastę nadzwyczajnych buców, likwidując praktyczną nieusuwalność, ale jak widać z miernym skutkiem) nakłada się u nas jeszcze czynnik historyczny.

    Praktycznie od 39 roku nie mamy elit! Albo się rozpierzchły, albo zostały wybite! Mamy nieszczęsne ofiary "awansu społecznego" (nie ma nic złego w synu chłopa który zostaje wysokim urzędnikiem - ale jest źle gdy ten chłopski syn tak bardzo się wstydzi swojego pochodzenia, że maskuje je brakiem skrupułów czy przy wycinaniu drzew w miastach, czy choćby przy spuszczaniu wody z zapór w okresie lęgowym...

    Teraz pojawiły się kolejne łżelity wyklute już w po transformacji - oni nie awansowali z racji kompetencji, ale poprzez "odpowiednie" papiery i poglądy. Wpierw w latach 90-ych musieli bez mrużenia oczu wyznawać "prawdy o "wolnym rynku, który nierozdziawianą ręką zamyka zakłady pracy w Polsce, a jak ktoś sobie nie radzi to jego wina, bo nie dorósł do wolności", a potem zmienili wyznanie i zaczęli śpiewki o "Unii Europejskiej, która zapewni nam ład, porządek, praworządność, wysokie wynagrodzenia, wysokie standardy życia, wysoki poziom socjalu, prawa kobiet, prawa zwierząt, ochronę przyrody et tutti quanti..."

    W efekcie biurokracja zżera społeczeństwa europejskie niczym rak pacjenta na onkologii a potem mamy takie "numery jak zrzut gówna do zatoki gdańskiej lub zrzut o którym piszesz...

    Może jakaś chemioterapia?
    Ciekawe czy ktoś robił badania na temat skuteczności np. iperytu w leczeniu niektórych odmian raka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maciek! To akurat wiedzą wszyscy, niezależnie od poglądów! Na prowincji nie ma znaczenia, kto rządzi (no może poza ścisłym kierownictwem), gdyż tzw. personel szczebla średniego nie podlega wymianie. To w większości tępe dzidy spowinowacone z wójtem/burmistrzem//posłem ziemi itp. Skończyło toto zaocznie cokolwiek (najczęściej są to powiatowe szkółki typu: zapłać i wyluzuj) i pracuje na chwałę tej no ... polskiej pży ... pszy ... przyrody. Oczywiście wyłącznie od 7.30 do 15.30, bo potem trzeba mielonych nasmażyć, a nie głupotami się zajmować. Wiem coś na ten temat, gdyż duża grupa naszych, naprawdę fajnych, absolwentów nie może się przebić przez ten mur. Syf i tyle!

      Usuń
    2. Ba a ja mam ten beton nad głową od 25 lat! I nie chu.. nie ma szans na przebicie się wyżej. Bo dzisiejsi decydenci mają po 55 - 60 lat. Studia zrobili dzięki punktom za pochodzenie i wałówie wożonej "do miastowych" w czasach kryzysu lat 70 i 80 tych.
      Ten zrzut to wierzchołek góry lodowej. Praktyka w przemyśle jest taka: "co, wy mi tu kolego pier...icie o jakiś ptaszkach! Weźcie się kur.. za robotę! "
      Moje pokolenie jak dojdzie do stanowisk decyzyjnych będzie ciut lepiej, ale też jesteśmy skażeni. Dopiero właśnie twoi dzisiejsi absolwenci będą inni... Ale to za wiele lat.

      Usuń
    3. Coś o tym, niestety, wiem, choć nie pracuję w przemyśle. Niestety nie podzielam Twojego optymizmu. Ci absolwenci, o których wspomniałem znajdują pracę w rosmanach i innych tego placówkach. Do urzędów idą ich koleżanki koledzy, którzy co prawda nie wynieśli zbyt wiele ze szkoły (o ile w ogóle), ale w zamian mają ustosunkowanych krewnych.

      Usuń
    4. czyli kolejne pokolenie zmarnowanych szans?

      Usuń
  21. Jak to mówią, najpierw trzeba coś poznać, zrozumieć, żeby pokochać i chcieć to chronić. Tutaj już mamy przerwanie łańcucha na pierwszym ogniwie, bo ze znajomością zwyczajów zwierząt i ogólną wiedzą o przyrodzie, jej powiązaniach i naszej od niej zależności jest raczej kiepsko. A jak doda się do tego dumę i egoizm, to wychodzą kwiatki mówiące "po nas choćby i potop". Zwierzęta są nadal traktowane jako przedmioty, co obserwuję na co dzień w pracy- bywają ludzie, którzy są autentycznie w szoku kiedy mówię im, że ich pies ze złamaniem lub ropniem zęba odczuwa ból... I jak tu oczekiwać jakiś głębszych refleksji nt środowiska?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanka! Mi to mówisz?! Uczę przyrody 25 lat i ciągle mam nadzieję, że wreszcie nauczę więcej osób, niż można policzyć na palcach obu dłoni! To nie dotyczy z resztą tylko ludzi przypadkowych. Od lat obserwujemy, co potrafią zrobić w terenie tzw. przyrodnicy, żeby tylko zaliczyć kolejny gatunek. Może trzeba by nas wszystkich przeflancować na chwilę do takiego Norilska w Rosji, albo nad Citarum w Indonezji, żebyśmy w reszcie zrozumieli, co robimy.

      Usuń
    2. Na razie popadł w stan chwilowego (mam nadzieję) zawieszenia, głównie z powodu braku czasu i często sił żeby coś z siebie wykrzesać. Jeszcze przez chwilę muszę mieszkać u rodziców, a będąc zmuszona do dopasowania się do rytmu życia ludzkiego stada, mój czas wolny jakoś magicznie się rozpływa... Już niedługo przeprowadzę się bliżej lasu, mam nadzieję że to coś zmieni ;)

      Usuń
    3. Znam to, aż zanadto:)) I stan zawieszenia i mieszkanie z rodzicami, choć to drugie to już zamierzchła historia. Trzymam zatem kciuki za przeprowadzkę i wyprawy:)

      Usuń
  22. Głupota ludzka nie zna granic, ale żeby takie decyzje podejmowały osoby od ochrony środowiska to naprawdę nie mieści się w głowie... Wstrząs dla ptaków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, tak jak napisałem wyżej, te osoby są tak od środowiska, jak ja od aktywnego modelingu!

      Usuń
  23. Waszczykowski przewidział, bo żyjemy w Najjaśniejszej Republice San Escobar, bo tylko tam ekolog prędzej będzie pociągnięty do odpowiedzialności niż urzędnik wydający zgubne w skutki decyzje. Poza tym nie tylko zwierzęta, ale ludzie są lepszym i gorszym sortem, a niepełnosprawni samym zapachem mogli wywołać epidemie w Sejmie. I to mówią ludzie z tytułami. Jak może profesor zejść na psy, oczywiście pies w tym kontekście brzmi dumnie, nie to co pis/profesor.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Literkami przed nazwiskiem nie zastąpisz myślenia. Coś niestety wiem na ten temat.

      Usuń
  24. To przykre, kiedy człowiek ingeruje w naturalne środowisko zwierząt i to jeszcze ze szkodą dla nich. Na takie pomysły trzeba reagować wcześniej i nie dopuszczać w ogóle do ich realizacji. Przecież to już nie pierwszy raz, kiedy z naszej winy giną całe stada, a niektórzy mają to gdzieś. Co z ludźmi jest nie tak, że sieja spustoszenie, gdziekolwiek się pojawią, zamiast dbać o to, co dała natura?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej myślenie przyczynowo-skutkowe jest zbyt trudne dla wielu osób w tym niestety dla tych, którzy teoretycznie zajmują się ochroną przyrody. Tak, jak pisałem wyżej, duży odsetek, to ludzie kompletnie nie mający pojęcia, co to jest środowisko przyrodnicze. A szkoda!

      Usuń