O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

niedziela, 1 lipca 2018

Rozważnia na temat zmian klimatycznych.



„Qué sería Europa cristiana sin papas jóvenes, hinojo,
tocino y leche?”


Ta, powszechnie znana, ponadczasowa i jakże trafna sentencja autorstwa średniowiecznego hiszpańskiego poety, myśliciela, uczonego, znawcy wina, miłośnika twarogu i kozich wdzięków – Celestina Rafaela Ramona Edmunda y Estorninsos en Cerezas zainspirowała mnie do napisania postu o negatywnych zmianach zachodzących w środowisku naturalnym ze szczególnym uwzględnieniem klimatu. Swoją drogą, zachęcam do lektury poematów Celestino, jego traktatów filozoficznych, a także powieści awanturniczych o lekkim zabarwieniu erotycznym. Oczywiście najlepiej czyta się te perełki w oryginale (starohiszpański nie jest tak trudnym, jak się początkowo wydaje), gdyż nawet najlepsze tłumaczenia nie są w stanie oddać wszystkich cieni, odcieni, świateł, półświateł, jasnego, ciemnego orzecha, jako też i pozostałych niuansów językowych ukrytych w słownej dżungli-niedżungli-parku-nieparku jego nieokiełznanego, literackiego geniuszu. Ale do rzeczy.
Ten post, to swego rodzaju przyczynek do toczącej się powszechnie dyskusji na temat dylematów związanych z klimat … tak na marginesie polecam Wam również malarstwo Seniora y Estorninsos en Cerezas. Kilkanaście jego obrazów w tym także takie arcydzieła, jak chociażby Tres cabras en el bano, Ladrones de turba, czy wreszcie wielokrotnie kopiowana przez samego Rafaela Santi – Naturaleza muerta con sopa segundo plato y compota, przetrwały szczęśliwie do naszych czasów i obecnie można je podziwiać w madryckim Muzeum Prado w skrzydle dla Privilegiado (po lewej za toaletami).
Zostawmy jednak Celestino, który notabene zasłynął również jako rzeźbiarz i wrócimy do kwestii zmian klimatycznych … Ha! Zaskoczyłem Was!? Założę się o pierwsze wydanie "Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa", że nie było Wam dane wiedzieć, że ten Najwybitniejszy Syn Hiszpańskiej Korony robił również - jak mawia się na salonach - w marmurze? Uwierzcie mi jednak, że to żaden powód do otwarcia sobie żył w miejscu publicznym, gdyż do niedawna wszystkie jego cztery rzeźby uważano za zaginione. W marcu tego roku odnaleziono je jednak niespodziewanie w szafce na ciżmy opata jednego z katalońskich klasztorów i - jak twierdzą przedstawiciele hiszpańskiego odpowiednika naszego Ministerstwa Kultury i Sztuki - po przeprowadzeniu niezbędnych prac konserwatorskich, zostaną niebawem udostępnione światowej społeczności.
Wróćmy jednak wreszcie do tytułowego klimatu, gdyż jest to niezwykle istotna kwestia, zwłaszcza że nie ma już żadnych wątpliwości co do tego, że zmiany pogodowe są faktem i jednocześnie - jednym z najważniejszych problemów współczesnego świata, tak w przypadku środowiska, jak i gospodarki. Problem jednak w tym, że - paradoksalnie - anomalie pogodowe rejestrowano już znacznie wcześnie o czym świadczą chociażby pionierskie publikacje profesora i jednocześnie rektora Uniwersytetu w Salamance … Celestina Rafaela Ramona Edmunda y Estorninsos en Cerezas. W jednej z nich pt. „El clima esta cambiando, lo gue no cambia el hecho de gue debemos bebe vino", Autor zwraca uwagę na fakt permanentnego braku zim w jego rodzinnej Sewilli z czego wysnuwa – rewolucyjny, jak na owe czasy – wniosek, że klimat zaczyna wyraźnie się ocieplać. Niestety wyniki badań wybitnego uczonego nie trafiły na podatny grunt w – kompletnie nieprzygotowanej na to mentalnie i edukacyjnie - średniowiecznej Europie. Patrząc z dzisiejszej perspektywy można śmiało stwierdzić, że był to jeden z największych, cywilizacyjnych błędów! Gdyby już wtedy podjęto walkę z niską emisją, ograniczając np. liczbę spaleń na stosie lub – optymalnie – paląc wyłącznie odnawialne czarownice, poziom emisji CO2 do atmosfery byłby radykalnie niższy, co zdecydowanie przełożyłoby się na to z czym mamy do czynienia dzisiaj.
Mam nadzieję, że przedstawione w tym poście szeroko pojęte rozważania dotyczące zmian klimatycznych skłonią Was do głębszej refleksji. Środowisko nie jest, jak nam się kiedyś wydawało, czymś wiecznym i niezniszczalnym i to właśnie starali i starają się przekazać nam od zawsze mądrzy ludzie, tacy jak - między innymi - Celestino Rafael Ramon Edmund y Estorninsos en Cerezas.















Poniżej dokzapowiedź któregoś z kolejnych postów.



62 komentarze:

  1. Za toaletami to dopiero cuda można znaleźć. I nie tylko w Prado. Proszę Cię bardzo o zgłoszenie wniosku patentowego dotyczącego odnawialnych czarownic:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w toaletach jeszcze więcej! Przynajmniej tak twierdzą archeolodzy:) Już zgłoszony i w przyszłym roku ruszają poszukiwania na moczarach i w ostępach:)

      Usuń
  2. Witaj, Wojtku.

    Bardzo cenię Celestina Rafaela Ramona Edmunda y Estorninsos en Cerezas - Człowieka - nie bójmy się tego powiedzieć - Renesansu w Średniowieczu.
    W traktacie „El clima esta cambiando, lo gue no cambia el hecho de gue debemos bebe vino" najbardziej zachwycił mnie rozdział "Vientos y tormentas, o guisantes con repollo.".

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Wielki to był człowiek. 1,98 m wzrostu w tamtych czasach, to było coś! Widzę tzn. czytam … czyli w sumie jednak widzę Leno, że także zaliczasz się do wielbicielek hiszpańskiego średniowiecza. Bardzo ładnie!

      Usuń
    2. Jasne że lewe są korzenie me. Przecież przodek w 16 wieku na podlasie z prusiech był przewędrował, w rodzinę jakąś tamtejszą się wżenił i już po 400 latach z hakiem kolejny z rodu wziął i osiadł na Warmi. No troszkę taki kundelek jestem:)))

      Usuń
    3. Dokumenty jakieś na to wszystko są?! Metryki? Posągi w centrach wsi? Malarstwo trumienne? Historie mrożące krew w żylakach o Kurowickim z głową Kurowickiego (tyle, że innego)? Jak nie ma niczego z powyższej listy, to nie mamy o czym gadać!

      Usuń
  3. Ten bekon to europa mogłaby sobie darować. Reszta obowiązkowa na letni obiad:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to? Nie posypujesz młodych ziemniaków podsmażonym boczkiem!? Twoje podlaskie korzenie coraz częściej jawią mi się lewymi!

      Usuń
  4. A więc mamy rozwiązanie! Ograniczmy palenie na stosie i palmy wyłącznie odnawialne czarownice! :)))
    Nie czytam traktatów filozoficznych nikogo innego, niź niejakiego Wojciecha Gotkiewicza, pochodzącego z (nie)renesansowej epoki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste? Proste:)) Co prawda nie wiem, co na to współczesne prawo karne, ale myślę, że to chyba legalne:)) PS. Tylko nie wykorzystuj tej wiedzy w szkole. Nauczyciele nie dojrzeli jeszcze do prawdziwej nauki, więc mogą kwestionować niektóre z teorii, które głoszę:))

      Usuń
    2. Nie będę, ziarno na litej skale nie wyda owoców ;) Kiedy nadejdzie ten moment, kiedy dorosną, wspomną sobie wtedy ten autorytet. Ale wtedy... wtedy będzie już za późno... Wszystkie czarownice będę już spalone. ;)))

      Usuń
    3. Czyli rozumiesz ma czym ten Świat. Trochę szkoda, gdyż ja w Twoim wieku pojęcia o tym nie miałem i byłem szczęśliwy :))) PS. Czarownic nie zabraknie do końca świata!

      Usuń
  5. Piękne stada jeleni... A co do globalnego ocieplenia, tak zupełnie na poważnie - już w 1902 roku ornitolog Wilhelm Schuster dzięki analizie zmian w zasięgach populacji różnych gatunków ptaków (!) doszedł do wniosku, że nadeszła epoka ocieplenia klimatu. Ciekawe, czy ktoś mu wtedy wierzył.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naturze są jeszcze piękniejsze:) Patrycji, nawet dziś wielu nie wierzy w to, że mamy kłopot z klimatem, a to co się dzieje, to ich zdaniem, przejściowe anomalie.

      Usuń
  6. Warto jednak dostrzec że o pokolenie młodszy kolega naszego bohatera niejaki Lisus de Vagina w swym traktacie "Clima - Cterium et Androno pauza", co można spolszczyć do formy "nie róbmy sobie jaj z klimatu" wyraźnie opisywał kogo i w jakim wieku można puścić z dymem aby nie psuć klimatu znanego choćby z kart umoralniającej powiastki jaką jest Decameron.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego dzieła i chętnie się z nim zapoznam, gdyż za czas jakiś otwieram ekologiczny biznes grzewczy. Mam tylko nadzieję, że Senior L. de Vagina nie pozastrzegał sobie jakiś patentów, choć z drugiej strony minęło już tyle czasu, że patenty szlag trafił. PS. Właśnie trzeba sobie robić jaka z klimatu, gdyż na poważnie ten temat mało do kogo trafia!

      Usuń
    2. Wydaje mi się że senior L. pisał w czasach gdy praw autorskich jeszcze nie wynaleziono (ciekawe czy ktoś już "prawa autorskie" opatentował - jeśli nie, to jest szansa zarobienia miliardów na wydojeniu organizacji takich jak ZAIKS).
      W każdym razie pomysł biznesowy świetny, pozostaje kwestia odsiarczania i odazotawiania spalin (tlenek węgla IV pozostaje constans) - Jako że dysponujemy już adekwatną technologią, produktem finalnym są nawozy rolnicze, nastręczam się na wspólnika...

      Usuń
    3. Prędzej dorodny osiemnastak przejdzie przez ucho igielne, niż ktoś wydoi ZAIKS, ale spróbować nie wypad! Przyjmuję do spółki, zwłaszcza że na nawozy znajdą się chętni, a jak nie, to my już ich znajdziemy, ale wtedy nie będzie już tak miło:)) W bądź razie, to i tak lepszy pomysł na biznes i ochronę klimatu, niż życie w ziemnym statku:)))

      Usuń
  7. Dawno się tak nie wynudziłam, jak na lekcjach historii w podstawówce i chyba tez zasnęłam bo o klimacie to niewiele do mnie dotarło.
    Ale zdjęcia jeśli nie są senną mara to bardzo ładną jawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Etam, hista jest fajna, choć może faktycznie hiszpańskie średniowiecze nie jest dla każdego:)). PS. Bywają senną marą, zwłaszcza gdy budzisz się po odsypianiu świtowego wyjścia i przez chwilę nie masz pojęcia, czy to był sen, czy faktycznie łaziłeś po polach:))

      Usuń
  8. skoro tłumaczenie nie oddaje, to jaką znajomością trzeba się wykazać, żeby te "odcienie" skonsumować przyzwoicie? mam wrażenie, że odbywa się coś ponad moja przyziemną percepcją i przyzwyczajeniem do tubylczości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perfekcyjną, to chyba jasne! Tyle tylko, że w średniowieczu hiszpański składał się z 58 słów, więc o tę perfekcję nietrudno:) PS. To złe wrażenie!

      Usuń
    2. gdzieś czytałem, że w okolicach podbiegunowych ludzie mają dwieście określeń na śnieg - a tu cały świat w 58? myślałem, że południowcy są mniej lakoniczni i bardziej żywiołowi bez względu na epokę. a a pięćdziesiąt osie słów czasami nie wystarcza na jedno zdanie - zdarzały mi się zdanie, gdzie trzeba byłoby powtórzyć cały alfabet raz jeszcze.

      Usuń
    3. Ja czytałem, że 400 (poważnie), ale od tego uzależnione jest życie tambylców, więc nie dziwota. Co zaś tyczy starohiszpańskiego (w znanej mi odmianie), to umiejętne żonglowanie 58 słowami/wyrazami w zupełności wystarczy. Na tym właśnie polega geniusz opisywanego przeze mnie Artysty, że umiał to zrobić i to jak!

      Usuń
  9. Mówisz, że starohiszpański to łatwizna? no nie wiem! Można marnie skończyć...miałam w liceum kolegę, który chciał nauczyć się hebrajskiego by przeczytać biblie w oryginale i skończył jako naczelnik więzienia, także dzięki, ale nie...
    Jaki śliczny ten jelonek Bambi, ale najlepsze światło!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Połowa Polaków powiedziałaby, że to kara za grzech, bo kto to widział, żeby się hebrajskiego uczyć:)) PS. Jotko, bez światła nie ma fotografii, niezależnie co Ci wylezie z krzaków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Tobie zawsze cudne wychodzi!

      Usuń
    2. Dziękuję Jotko, ale zapewniam Cię, że nie zawsze:) Na szczęście mieszkam w takim miejscu, że mogę fotografować blisko od domu, czyli w miarę regularnie i stąd to wrażenie:)

      Usuń
    3. dzisiaj mieliśmy szczęście i taka rogata rodzinka wyszła prosto pod obiektyw, cudnie!

      Usuń
    4. Fajnie! My ruszamy jutro, gdyż światło wraca!!

      Usuń
  11. Cieszę się, że żyję w tak ciekawych czasach - wcześniej spalono by mnie na stosie :) Zdjęcia rewelka (powtarzam się ??)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tylko połamano by Cię kołem lub opcjonalnie rozerwano końmi, więc nie byłoby tak źle:) PS. Dziękuję (chyba nie:)))

      Usuń
  12. Piękne te błękity, róże, mgły, no i oczywiście jeleniowate, na "moich łąkach" w dolinie Narwi dziś pasły się żurawie i chociaż lało to było ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety róże i mgły, to na razie marzenie ściętej głowy. Pogoda jest paskudna, więc można się wreszcie powylegiwać do szóstej:)) PS. Przypomnij proszę, ktróe to są Twoje łąki?

      Usuń
    2. Tym razem były to okolice Zajek i Laskowca, ale wszędzie są "moje" jak kwitną, nad Biebrzą to chyba w okolicach Brzezin Kapickich wychodząc z lasu przy czatowni otwiera się widok na kwitnące rude szczawie, a w oddali biało-zielone brzozy, czasem też kwitnące ostrożenie, kiedyś widziałam takie piękne w okolicy Krynek, a w tym roku niedawno nad Narwią przy wjeździe do Narwi. Bardzo dobrze, że pada bo nawet nad Biebrzą jest b. sucho, tam gdzie w zeszłym roku latem musiałam skakać przez kałuże w tym roku nabrałam piachu do butów, a w Budnem przy starorzeczu wykoszone są łąki. A czy znasz drogę z Giełczyna przez łąki nad Biebrzę?

      Usuń
    3. Ja w ogóle słabo znam tę część Doliny. W Giełczynie byłem raz w życiu. Zajki i Laskowiec zwykle mijam, jadąc jesienią na Carską (wiosną zwykle omijamy te tereny, gdyż ptaków tam na lekarstwo). Dobrze znam natomiast okolice Kapic, gdyż mieszkają tam nasi rozliczni przyjaciele, u których zwykle się zatrzymujemy. Wiem, że jest sucho, gdyż cały czas mamy kontakt telefoniczny z Kapicami właśnie i dlatego siedzimy na Warmii, gdzie jest odrobinę lepiej:)

      Usuń
    4. W tym roku spotkałam na łąkach w okolicy Laskowca dużą kolonię białoskrzydłych pisze o niej w Ptakach Polski Andrzej Kruszewicz, przelotem były też gęsi.

      Usuń
    5. Z białoskrzydłymi od jakiegoś czasu jest słabiutko. Pięć lat temu było ich zatrzęsienie w okolicach Góry Pawłowa, tyle tylko, że wtedy była tak wysoka woda, że nie wszędzie można było dotrzeć nawet w woderach. Generalnie każdy rok na Biebrzy jest inny i to jest właśnie najlepsze lub najgorsze:))

      Usuń
  13. Te palone czarownice musiały bardziej zanieczyszczać atmosferę niż węgiel 😁😀😊
    Swoją drogą powinniśmy albo zaprzestać rozmnażania) (mniej ludzi, mniej zanieczyszczeń) co przy 500 plus nie wchodzi w rachubę, albo zatrzymać rozwój technologiczny i zadbać wreszcie o to co nas otacza
    Nie znam hiszpańskiego
    Chylę czoła
    Jak co to zwrócę się o tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jeżeli umyto je staranie przed zabiegiem:)) W Europie na szczęście mamy przyrost ujemny, ale Azja nadrabia to z nawiązką, więc za kilka generacji zadepczemy planetę do szczętu i raczej nie ma na to antidotum. Ja też nie:)))

      Usuń
  14. "Wetło" mi gdzieś komentarz, ale trudno. :)
    Widzę, że tym jeleniom wyrosły całkiem przyzwoite rogi, więc może jest szansa, któryś przeżyje jesienny pogrom? Ciekawe dlaczego natura nie spowodowała, że poroża znikają przed rykowiskiem? To by poniekąd logiczne było? Albo żeby te wielkie samce zamiast ryczeć bez sensu poszły zapolować na myśliwych? Zamiast porykiwać i potrząsać bezproduktywnie rogami, nosiłyby takie strzępy krwawe, z karabinem na pasku - im więcej, tym samice bardziej skłonne do kopulacji! Albo im większa strzelba, tym chętniejsze łanie? :D :D :D To by mogło zredukować kaliber i wielkość broni myśliwskiej. :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ewolucja już nad tym pracuje i kto wie, może za kilkaset lat będzie tak, jak piszesz? :)) Fajnie byłoby, gdyż kilka sztuk z tej chmary, to tzw. sztuki selekcyjne, czyli do eliminacji ze względu na np. wady poroża. I to jest właśnie najsmutniejsze. Prawie zakumplowujesz się z chmarą, gdyż widujesz je kilka razy w tygodniu, a potem patrzysz, jak znikają.

      Usuń
  15. Cudne, cudne, cudne !!! Uwielbiam te zwierzaki w trawach i we mgle. Celowo użyłam słowa "zwierzaki", bo ciągle nie wiem który to jeleń, która łania, koziołek, daniel czy inna rogacizna.
    Powiadasz więc, że te stosy tak ociepliły klimat... i już nie można tego zatrzymać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że cudne:) Wszystkie zwierzaki na powyższych fotkach,to jelenie. Z porożem, to byki, a bez poroża, to łanie, zaś te w kropki, to cielęta:) PS. Wszystko można. Trzeba tylko chcieć:)

      Usuń
  16. Takie spotkania i niesamowicie klimatyczne zdjęcie (niezależnie od naszego mniej lub bardziej zmieniającego się klimatu) chyba całkowicie uzależniają od przedświtowego wstawania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od przedświtowego wstawanie, absolutnie nie! Od bycia w terenie o tej porze doby - ABSOLUTNIE TAK!:)

      Usuń
  17. Nie wiem, czy odnawialne czarownice to dobre wyjście- skoro się odnawiają to i palić trzeba o wiele więcej, więc i zanieczyszczenie większe😀 chyba że czarownica zamiast węgla tudzież śmieci- ale jak tu stworzyć miłą atmosferę ciepła domowego, kiedy taka drze się w kominku w niebogłosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że zamiast! Można np. kneblować jakimś ładnym i nasączonym olejkami aromatycznymi, kawałkiem szmatki w ludowe wzory:))

      Usuń
  18. Znam kapke italianski wiec taki sredniowieczny hiszpanski to dla mnie ani chybi pikuś.
    Pytanko mam natomiast nastepujace: ile masz znajomych jeleni wśród tych sfotografowanych.?.
    A te zdjecia były juz na jakiejś internacionalnej wystawie? A może juz są w National Geographic?
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie Psze Pani. gŁoś zna itialiński biegle (co akurat jest faktem), ale gdy wieczorami zaczynam przemawiać/deklamować po starohiszpańsku (a mogę tak godzinami), to kuli się i ucieka do lasu, jak wiewiór jakiś:)) Kilka zaczynam już rozpoznawać, ale na tym terenie jest rotacja, więc co chwila pojawia się ktoś nowy, a nowy, jak to nowy … :))) Nie i raczej się tego nie doczekam:)

      Usuń
  19. Obawiam się, że decydenci nie zrozumieją tak genialnego wpisu. No cóż, pewnie podzieli los „El clima esta cambiando, lo gue no cambia el hecho de gue debemos bebe vino". Czasami tak bywa, że wielkie dzieła nie są od razu należycie cenione ;-)
    A tak bardziej serio? Może za 50 lat ktoś ze zdziwieniem przypomni sobie:
    -To w Polsce bociany były lęgowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki Świat:)) Co zaś tyczy bocianów, to całkiem możliwe. Pisałem już kiedyś o tym, że cieszymy się z nowych gatunków, ale ja osobiście martwię się, że znikają te stare. W latach `80 regularnie bywałem na tokowiskach cietrzewi i powiem Ci Marek, że to przeżycie z najwyższej półki!

      Usuń
  20. Żeby przy okazji tematu - rzeki dotyczącej zmian klimatycznych zachęcić do nauki starohiszpańskiego, trzeba mieć talent i charyzmę.
    Rogacze przyciągają uwagę, ale to normalne.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapłoniłem się, niczym podfruwajka:)) Przyciągały, gdyż aktualnie oddaliły się z miejsca zamieszkania:(

      Usuń
  21. Odmawiam uczenia się starohiszpańskiego, nawet jeżeli jest łatwy i zostanę przy staroczeskim, który wchodzi do głowy tak samo łatwo, jak czeskie piwo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulegam sile argumentu, gdyż niczego tak w życiu nie cenię, jak knedlików z gulaszem popitych szklanicą Staropramena!

      Usuń
    2. a nie śliwowicy? staropramen dotyka naszych granic, po drugiej stronie zagłębie śliwkowe i Brno kusi śliwowicą w stężeniach 70+ a opakowania pozwalają na przechowywanie, jako "egzemplarz kolekcjonerski" - w listopadzie kolekcjonowanie czegoś takiego pozwala na zastrzyk antygrypowy, antydepresyjny i w ogóle anty. noc po kieliszku staje się gorąca, nawet wtedy, kiedy przyjdzie samotnie oko zamknąć.

      Usuń
    3. A kto powiedział, że nie?! Do tego dochodzi także morelowica i gruszkowica, jak i utopence na zakąskę! Problem tylko w tym, że ze mnie kiepski kolekcjoner, gdyż zaczynam kontemplować dzieła zaraz po przywiezieniu do domowej galerii:))

      Usuń