O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

piątek, 22 sierpnia 2014

Wyprawa.

Ta wyprawa to był wynik determinacji, pasji i chęci spełnienia marzenia. To rezultat odwiecznej ludzkiej potrzeby wyznaczania i osiągania celów. Tak! Zgadliście wszyscy! Piszę o wyprawie na zimne piwo do sklepu w Mścichach.
Kiedy dobiłem do Białego Grądu, od upragnionego celu dzieliły mnie 4 kilometry. Cóż jednak znaczą odległości, gdy wędruje się ku Niemu? Czy konkwistadorzy myśleli o nich, wyruszając na poszukiwanie Eldorado, czy zdobywców Bieguna obchodziły mile morskie, czy amerykańskich pionierów przerażała rozległość kontynentu, gdy skierowali się na zachód? Nie! Oni wszyscy myśleli tylko o tym, że gdzieś tam, za horyzontem, czeka na nich upragniona nagroda. I ja też o tym myślałem, gdy wyruszyłem do Mścich. Nie była to łatwa droga, ale nie chcę Was zamęczać jej opisem. Najważniejsze, że dotarłem do celu. Do najlepszej restauracji na świecie, która wszędzie nazywa się tak samo - „ławka pod sklepem”. Każdy, kto kiedykolwiek na takiej usiadł, kto pamięta pierwszy łyk, wreszcie zimnego piwa, doskonale wie o czym piszę. Osobiście uwielbiam takie miejsca i gdybym był inspektorem przewodnika Michelin, wszystkie wiejskie sklepy na Podlasiu dawno miałyby już trzy gwiazdki.

         Gdy wracałem obarczony zapasami, przy samej grobli napatoczył mi się zwierzak z poniższych zdjęć. I tak po raz pierwszy w życiu robiłem zdjęcia łopataczowi trzymając w ręku nie tylko aparat, ale i siaty z zakupami.











8 komentarzy:

  1. no nic, no nic ... tylko pozazdrościć. Uparłem się wprawdzie na warmińskiego łosia, ale dziś widziałem jedynie tropy.
    Mam nadzieję, że to już tylko kwestia czasu, a Tobie gorąco gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To dopiero spotkanie, gratuluję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, to mój pierwszy w życiu półłopatacz :)

      Usuń
  3. Pierwsze dwa zdania sprawiają, że człowieka żądnego przygód zaczyna dławić w gardle a potem dalej dławi z powody chęci na zimne piwo które akurat wyszło z piwniczki. Łoś wspaniały. Żeby tak mnie chciał się taki łopatacz napatoczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na łopatacza (i piwo) najlepiej wybrać się zimową porą w biebrzańskie lasy sosnowe. Jeżeli będzie się Pani wybierać służę wszelkimi informacjami.

      Usuń
  4. Łopatek-4 super hiper nawet. Szczególnie że złapałeś niewiarygodny wyraz pyska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Beata, pysk to nie moja zasługa, tylko rodziców łopatka :)

      Usuń