O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

środa, 2 listopada 2016

Migawki z terenu XX.


       Tym razem zdecydowanie mniej kontrowersyjnie, czyli post o aurze (a przynajmniej częściowo). Gdyby ktoś był tym zainteresowany, to pragnę poinformować, że w ostatni weekend na Podlasiu gościła jesień z gatunku tych chimerycznych. Fronty atmosferyczne przewalały się, jak - nie przymierzając - uczestnicy turnieju gry w trzy karty, więc pogoda zmieniała się co kilkanaście minut. Wbrew pozorom nie było to takie złe, gdyż taki klimatyczny galimatias umożliwiał pstryknięcie fotek w manierze wczesnego września, środkowego października, a nawet schyłkowego listopada, a wszystko to w czasoprzestrzeni jednego kwadransa i jednego hektara.
       Z wodą też nie było najgorzej, gdyż ostatnio na przemian mżyło, kropiło lub lało, więc na łąkach wykwitły mikrorozlewiska, na drogach – kałuże, a w koleinach zagościła borowina. Właśnie, dzięki tej ostatniej porzuciliśmy jeżdżenie i zajęliśmy się marszobiegiem z termosami, co m.in. poskutkowało odkryciem kilku nowych zakamarków.
       Ze zwierzakami nie było już tak różowo, jeżeli nie liczyć udomowionej rogacizny i dokfotkowego spotkania z wilkami. Jelenie pochowały się gdzieś w czeluściach Doliny i nawet wierne łosie postanowiły tymczasowo (mam nadzieję) pomieć nas gdzieś. Prawie wszystkie zaszyły się w łosich dziurach i tylko sporadycznie widywaliśmy je, kłusujące w okolicach horyzontu. Jak zwykle dopisały sarny, jak to sarny, a pozostałych ssaków po prostu nie było ... no nie, był jeszcze taki jeden lisek, ale jakoś nam nie zaufał i dał nogę zanim namierzyliśmy go obiektywami.
       Z pierzastymi było podobnie. Co prawda codziennie widywaliśmy ten sam (chyba) klucz gęsi, ale ptaki nie miały głowy do pozowania, gdyż zajęte były utrzymywaniem szyku, jako że dułło przeokrutnie. Na rzekach było puściutko, jeżeli pominiemy w rachunkach trzy łabędzie i dwie (słownie: cztery, albo pięć) krzyżówki. Na pustych łąkach dokazywały ostatnie, nieprzesadne liczebnie, stadka kwiczołów i szpaków, do których chyba nie dotarły zapowiedzi nadciągającej, morderczej zimy. Pojawiły się już, elegancko ulizane, myszołowy włochate, choć przypuszczam, że na razie jedynie w celu powkurzania naszych, swojskich - zwyczajnych. W trakcie jednej z marszrut kilkukrotnie spotykaliśmy też młodocianego i dziwnie rozkojarzonego bielika oraz kilka towarzyszących mu kruków.
       Pomimo przymrozku sprzed dwóch tygodni nie wszystkie liście odeszły, więc momentami bywało też i kolorowo. Bywał też podobno z nami jakiś Duch, ale o tym przeczytajcie sobie tutaj: glosbagien.blogspot.com.
       I taki to był właśnie ten weekend.
       Przyznaję, że bardzo chętnie wydłużylibyśmy ten nasz podlaski pobyt, ale zdrowy rozsądek nakazał wyruszyć jeszcze przed spodziewanym drogowo-cmentarnym zamętem, akcją "Znicz" i policyjnymi statystykami, które i tak dopadły nas kilka kilometrów przed Olsztynem. 






























64 komentarze:

  1. Zdjęcia szczygłów i wilka fenomenalne, gratuluje i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Uh, piękne to pierwsze, chociaż brzozy też bym wstawiła na podium, no i frywolnie zadek wypięty. W sumie ten saper też fajny.
    Jak widać dzisiaj jestem tak do szpiku zedżdżona, że nie mam nic elokwętniejszego do powiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, możliwe, że nie doceniłam wilka, hm.

      Usuń
    2. Dzięki:) Myślałem, że zaginęłaś w mrokach sieci:)PS. Etam, całkiem Ci wyszło:)

      Usuń
    3. Jakem niezalogowana to podziwiam w cichości.

      Usuń
    4. Niezalogowana? A nie! Jasne, wiem o co chodzi! A ... mogłabyś mi przypomnieć, o co chodzi?

      Usuń
    5. Znaczy, że jakbym jako Anonima komentowała to bym MUSIAŁA hejtować (taka świecka tradycja), a tu nie ma czego hejtować, zatem naonczas tylko oglądam. W CICHOŚCI!
      No.

      Usuń
    6. Dalej nie rozumiem, ale to już chyba kwestia podeszłego wieku:) Do hejtowania zawsze się coś znajdzie, a jak nie to postaram się podłożyć:))

      Usuń
  3. Rzeczywiście klimatyczne fotki, anomalie pogodowe znam z obecnego podwórka, nocą mróz aż trzeszczy a w południe temperatura dochodzi do 20 stopni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie trochę trzeszczy w starym Canonie ale zdjęcia jednak robię (przytyk).

      Usuń
    2. A gdzie Cię rzuciło? Na Saharę :)?

      Usuń
    3. Jestem drwalem w Alpach (serio), pracuję minimum 10 godzin dziennie (przykładowo dziś, jeśli dostanę jakiś wolny dzień to macie zdjęcia Alp jak w banku. Wcześniej nie miałem internetu więc nie mogłem nic wrzucić...

      Usuń
    4. Nielicho! Szczepan, a jak się zostaje drwalem w Alpach (i których)? Pytam, bo to trochę inna liga, niż doktorant:))

      Usuń
    5. No to Szczepan pobił wszystkich, np w kwestii samozatrudnienia. Uh.
      Chyba zjem Alpen Gold, bo wydaję się sobie taka nudna ;)

      Usuń
    6. Że niby pojechał w Alpy, nie wiedział, co ze sobą robić i SAM wpadł na pomysł nielegalnej trzebieży? Ale, że ZUCH jest, to FAKT!

      Usuń
    7. Alpy francuskie, nieopodal granicy z Włochami i Szwajcarią. Jechałem na staż (załatwiony przez kolegę, a jakże, na PUP nie ma co liczyć w kwestii zatrudnienia) na szkółce świątecznych drzewek. Sprowadza się to do wycinania, ładowania i rozładowywania dziennie setek kilkumetrowych jodeł na akord. Na nudę nie narzekam. Odliczam dni do wigilii, wtedy wracam do kraju ;)

      Usuń
    8. Nieźle! Naharujesz się, ale przynajmniej ładną i zagraniczną choinkę do domu przytachasz:) PS. A po jakiemu Ty z nimi gadasz?

      Usuń
    9. Większość ludzi tu to Polacy, Z szefem po angielsku, a i powoli zaczynam podstawowe zwroty po francusku łapać, np. Jak mówią "bonapetit", to jest przerwa, a jak "le dekametr", to szukaj metrówki w krzakach... ;)

      Usuń
    10. "Szukaj metrówki w krzakach". Bardzo przydatny zwrot np. podczas zwiedzania Paryża:)))

      Usuń
  4. Pogoda przepiękna, wilk upasiony, do zimy przygotowany, zaszczyglona fota cudna. Mam wrażenie, że u nas brzozy tak gęsto nie rosną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda była przedziwna, ale fotogeniczna:) Wilk faktycznie jakiś taki zimowy. Szkoda, że nie udało się sfotografować kolegów, bo w sumie było ich 7. PS. Myślę, że u nas sporo brzezin, to nasadzenia, a tam to całkowicie naturalny ekosystem i stąd pewnie różnice w gęstości:)

      Usuń
  5. Wilcze spotkanie pierwsza klasa,zazdroszczę pozytywnie wam tego spotkania. Szczygły w ruchu i ten brzozowy las,świetne foty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Paweł. Mieliśmy duużo szczęścia i sporo pecha, ale my tam jeszcze wrócimy:))

      Usuń
  6. Przemknęliśmy niedawno obrzeżami Podlasia. Z resztą, czy ja wiem że Podlasia? Tam kiedyś było Mazowsze i chyba nadal jest? Generalnie to przejechaliśmy z Nowogrodu przez Śniadowo, do Szumowa, a później przez Czyżew do Sokołowa Podlaskiego i dalej na południe.
    Gdy wjeżdżaliśmy na morenę w okolicy Głębocza, to mi wszystkie wspomnienia wróciły! Mój Boże, ile ja tam grzybów nazbierałem, ile drzew zasadziłem i ile kilometrów zrobiłem w młodości!!! A tam trawy są bardziej trawiaste i krzewy krzewiaste, a drzewa drzewiaste! I jak sobie przypomnę te aromaty nagrzanych pagórków i cienistych dolinek! Te piachy i kamyki gorące. Mchy i porosty chrupiące pod stopami... Ech!
    A ze zdjęć najbardziej ucieszył mnie wilk! Trochę szkoda, że tylko jeden, ale przecież tam wcale wilków nie było! A jeszcze po wojnie w biały dzień potrafiły owcę porwać z pastwiska! Podobno są też i żmije? Moją Mamę w dzieciństwie taka użarła! Ledwie to przeżyła! Żmija nie przeżyła, bo ją rodzina Mamy wytropiła, żeby było wiadomo co to za stwór był?! Ten pas leśny od Czerwonego Boru, do Szumowa bardzo polecam, bo jest to i przyrodniczo i geologicznie unikatowa okolica. Ciekawe jakie tam teraz zwierzaki bytują? Dawniej to głównie sarny, dziki i zające. Z drapieżnych głównie lis i borsuk. Żurawi nie było, chyba że studzienne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna podróż:) Słabo znam te okolice z wyjątkiem Nowogrodu z najpiękniej położonym skansenem w Polsce. Wilków było 7, tyle tylko, że za późno zorientowaliśmy się, że one tam w ogóle są. Żmij nie widzieliśmy, ale to zapewne z powodu zimna. Tak w ogóle mam wrażenie, że jest ich zdecydowanie mniej, niż kiedyś, ale zaczęły się lepiej ukrywać:) PS. Obejrzę sobie zaraz w googlach tę trasę. Może gdy czas pozwoli wyruszymy i tam. Na razie planujemy wrócić do łosi, gdyż mamy poważny niedosyt:)))

      Usuń
    2. Byliśmy w Nowogrodzie, żeby zapalić lampki na grobach, w tym i założyciela skansenu. Onże był jednym ze wspomnianej u nas siódemki dzieci, które to zdobywały wykształcenie przed I wojną. :)
      Postawiliśmy też lampkę na grobie jego rodziców.

      Usuń
    3. Czyli, o ile dobrze zrozumiałem, założyciel skansenu był dziadkiem Sz.P. Starszej? Podziw i szacunek dla przedpierwszowojennej geeracji!

      Usuń
    4. Jego ojciec był pradziadkiem Starszej, a brat dziadkiem. :)

      Usuń
    5. Czyli w skansenie czujecie się poniekąd, jak w domu:)

      Usuń
    6. Poniekąd - na ogół płacimy jak wszyscy. Ale raz byliśmy gratis, bo była z nami jedna Chętnikówna. :D :D :D

      Usuń
    7. Jakoś tak głupio powoływać się na rodzinne koneksje. Powoływanie się na pra pra dziadka to chyba jednak lekka przesada. :D :D :D

      Usuń
    8. Czy ja wiem? Taka np. Elżbieta Druga powołuje się na jeszcze starsze koneksje i jakoś nikt jej tego nie wypomina:)

      Usuń
    9. Co uchodzi królowej to nie Dreptakowi! :D :D :D

      Usuń
    10. W UK być może, ale po obejrzeniu filmu "Królowa" zdecydowanie wybieram familię Dreptaków:)

      Usuń
  7. Witaj, Wojtku.

    U nas mokro. Nawet śnieg wieczorami popaduje.
    Sieryj wołk wygląda, jakby miał w nosie ludzkie sprawy:)
    Piękny ten taniec szczygłów. Przypomina mi scenę korowodu zabawek z baletu "Dziadek do orzechów" P. Czajkowskiego :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu wołka (który rzeczywiście miał nas ... nie tylko w nosie:)))) i kolorowych pierzastych:) Na Warmii zaczęło się dzisiaj. Gdyby nie fakt, że w pracy mam ziąb potworny, pewnie byłbym zachwycony:)

      Usuń
  8. ah ten głos zdrowego rozsądku...czasem mógłby zamilknąć i pozwolic trwać :) Nie dziwię się, że zwierzaki nie wyściubiały nosa z zacicznych gałęzich zakamarków - wiało całkiem rzeźko :) Piękne mieliście spotkanie ! i pomyśleć, że dzień wcześniej wylegiwałam się tam pod belą bawiąc się z klempą i łoszakiem w leniwego chowanego :)
    Za krótki był ten weekend....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mógłby, ale wtedy byłby dosyt, a tak jest niedosyt:) I dlatego jedziemy tam 11 listopada o ile Majka i Igor nie poszczują nas Bubą:)) PS. Dziękujemy za bycie przynętą, dzięki czemu powstały te dokfotki:))) PS.2. Zdecydowanie za krótki!

      Usuń
    2. cos mi się wydaje, że z otwartymi ramionami Was przyjmą i małym prezentem ;). Ps. z miłą chęcią powtórzę, obym tylko padliną nie została ;-) Udanego fotopolowania !:)

      Usuń
    3. Prezentu odmówiliśmy z przyczyn obiektywnych, ale szukamy kogoś w zastępstwie:) Nie ma się czego bać (chyba). Dzięki:)

      Usuń
  9. Siedem wilków!!! To już jest coś - jest szansa, że przetrwają! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według ostatniej inwentaryzacji jest ich 30-35 i mam nadzieję, że zacznie ich przybywać. Podejrzewam, że mieliśmy nieliche szczęście, ale muszę przyznać, że takie spotkanie, to coś wyjątkowego.

      Usuń
  10. Szczygły najlepsze :) Zdecydowanie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Szkoda, że nie chciały dłużej pozować:)

      Usuń
  11. Właśnie miałam pytać co to za piękne ptaki , ale doczytałam w komentarzach, że szczygły. Miały być podpisy, podpisów nie ma, więc nie wiem, cóż to za zwierz na tym ostatnim zdjęciu ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miały, wiem. Przepraszam, ale czasem zapominam, że nie wszyscy interesują się ptakami:) PS. To, nie chwaląc się, ja:)

      Usuń
    2. Ładnie wyszedłeś na tym zdjęciu :)

      Usuń
    3. W kałuży zawsze wychodzę ładnie. Szkoda, że tylko tam:))))

      Usuń
  12. Ale żeby wilka uwiecznić??? I tak kulturalnie, jak z obcymi, o pogodzie gawędzić??? Ja bym wrzeszczała i podskakiwała z radości. Coś jak te szczygły i zapewne w brzezinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dopadniemy całą watahę, to poskaczę i powrzeszczę:)) O ile oczywiście kiedykolwiek to nastąpi, bo te zwierzaki poruszają się, jak duchy. Było ich 7, a sekundę później już tylko jeden. PS. Co to jest to "zapewne", co chowa się w brzezinie? :)))

      Usuń
    2. No to taka figura stylistyczna. Miała służyć wskazaniu zdjęć wybrańców niżej podpisanej czytelniczki

      Usuń
    3. Bardzo dobrze wiedziałem, że stylistyczna, tylko chciałem sprawdzić!

      Usuń
    4. Dorabiam po nocach w Rejonowym, to i w krew weszło:)

      Usuń
  13. GŁOŚ brodzący... bezcenne ;)
    A Wilków pozazdrościć, co jak co ale taplaczka całkiem w moich klimatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego postanowiłem to wreszcie uwiecznić:))) PS. Jak zawsze służymy informacją, przewodnictwem itp. Polecamy się wiosną:)

      Usuń
  14. Nie wmówisz mi, że chodzenie po podmokłym gruncie w towarzystwie wilków jest podniecające, a jeszcze gdy leje i wieje... Natomiast efekt zdjęć jest imponujący. Brzozy, szczygły, a i te brodzące po moczarach wyszły interesująco.
    Serdeczności zasyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu brodzących:) PS. Jest!! I to bardzo!!

      Usuń
  15. Zdjęcie wilka to prawdziwa gratka, prezent od losu. Gratuluję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się i dziękuję. Iwona tak długo wznosiła modły, że to musiało się wydarzyć:)

      Usuń