O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

wtorek, 2 lipca 2013

Rano i wieczorem. Cz. I



Lipiec. Najgorszy miesiąc w roku. Przyroda śpi przywalona duchotą, albo tapla się w niekończących się deszczach. W obu przypadkach wyprawy w teren przestają być jakąkolwiek przyjemnością, nie mówiąc już o robieniu zdjęć. Dlatego znowu post-składanka (jeden z dwóch) z szufladowych zdjęć. Tematyka zdjęć jest nieprzypadkowa. Wszystkie zrobiłem w warunkach najbardziej mi przyjaznych. Wcześnie, albo późno czyli brak lub bardzo mało ludzi. Temperatura w granicach 10-15 stopni czyli taka jaką lubię najbardziej. Ideał? No może jednak nie tak do końca w przypadku blogu. Zdjęcia, zdjęciami, ale przecież blog to także tekst. I tu pojawił się poważny problem. Cóż bowiem można napisać w poście ilustrowanym zdjęciami poranków i wieczorów? Oczywiście wiem, że wiele o czym świadczą chociażby wybrane pozycje z kanonu lektur szkolnych (np. Eliza Orzeszkowa) czy też tomiki wierszy zalegające na półkach z tanią książką (np. Jan Nowak). Tak jednak nie umiem i nie chcę. Po długim zastanowieniu przyszło mi wreszcie na myśl, że cały tekst postu powinien zamknąć się w jednym zdaniu „Poranki i wieczory są OK”.
PS. Poranki i wieczory lubi również mój brat Marian, przepraszam, Marcin.










 

 

7 komentarzy:

  1. dobrze dajesz

    OdpowiedzUsuń
  2. 4-te zajebioza

    OdpowiedzUsuń
  3. 4-te rzeczywiście super, tylko co taką gromadą leciało? Żurawie też super, jak zwykle, bo to żurawie. Myślałam o lipcowym polowaniu fotograficznym o poranku i zmierzchu i wyszło mi, że to czas najlepszy dla amatorów entomologii

    OdpowiedzUsuń
  4. Gromadą lecą szpaki. Ciekawostka, że codziennie, a było to w sierpniu leciały dokładnie o 19.00. Można było regulować zegarki. A lipiec lepiej przesiedzieć w klimatyzowanym pomieszczeniu i poczekać do sierpnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po zdjęciach kuny leśnej to nawet lipiec jawi się jako dobry czas na polowanie

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy blog, nastrojowe zdjęcia i zaskakująco łagodny tekst. Pozdrawiamy, Aśka i Grzesiek

    OdpowiedzUsuń