O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

niedziela, 11 stycznia 2015

Łosie z brzezin.

         Znowu nad Biebrzą. Po tragicznych, pod względem faunistycznym, ostatnich wyjazdach, wreszcie było na co popatrzeć i za czym poganiać. Zima to jednak zdecydowanie najlepszy czas na spotkania z łosiami. Bagna (z przyzwyczajenia używam tego określenia, chociaż tegoroczna susza spowodowała, że Bagna Biebrzańskie są takimi wyłącznie z nazwy) pozamarzały, więc zwierzęta zmuszone były, jak co roku, przejść w suche, sosnowe lasy. Ciekawe jest to, że mając do dyspozycji całe setki hektarów identycznie wyglądających lasów, łosie przybywają dokładnie w tych samych miejscach, w których spotykałem je ubiegłej zimy. Choć nie do końca. Tej zimy pojawiły się po raz pierwszy na torfowisku wysokim  przylegającym do Carskiej Szosy.
Nie powinienem się do tego przyznawać, ale zimą fotografowanie łosi do najtrudniejszych nie należy. Problemów przysparza jedynie teren, na którym występują, czyli drągowina sosnowa lub wspomniana, gęsta brzezina. Ci z Was, którzy fotografują zwierzęta w takich warunkach, wiedzą o co chodzi. Autofocus wariuje, fotograf po jakimś czasie też.
         Łosie to piękne stworzenia i mam nadzieję, że moratorium na ich odstrzał nigdy nie zostanie zniesione. Gdyby jednak stało się inaczej ... :)

Chrapy z łosia na zimno.

Chrapy łosia, 300 g kości wołowych, 2 nóżki cielęce,włoszczyzna,1 cebula, po 6-8 goździków, ziele angielskie, pieprz, otarta skórka z cytryny, 2 listki laurowe,1 szklanka białego wytrawnego wina, sól, 1 białko z jajka, ewentualnie 1 łyżeczka żelatyny do galarety

Wszystkie składniki (oprócz wina) włożyć do rondla, zalać wodą i zagotować. Miękkie chrapy wyjąć, ostudzić, pokroić na plastry. Wywar przecedzić przez sito, zagotować ,dodać wino, doprawić do smaku solą, pieprzem, ew. szczyptą cukru, sklarować białkiem, przelać przez sito.
Pokrojone chrapy ułożyć na głębokim półmisku, zalać przecedzoną galaretą, ostudzić. Podawać na zimno z ostrymi sosami.
______________________________________________________________
Hanna Szymanderska. Polska kuchnia myśliwska. Muza SA, 2002, s. 136













15 komentarzy:

  1. zdecydowanie wolę ciepłe chrapy łosia i do tego przytwierdzone do pozostałej, żyjącej części właściciela. Nawet za cenę tego, że ich nie zobaczę, bo odejdą w głąb jakiejś nadbiebrzańskiej brzeziny.

    OdpowiedzUsuń
  2. No miałam Cię zamordować, jednak wybronisz żytcie swe tymi pięknymi fotkami łosiowymi. Choć znowu podpadłeś przepisem na chrapy łosia. Nie wyobrażam sobie spożywania czegoś pochodzącego z tak pięknie sierotowatego pyska. A połączenie łosi z cudnie świcącą brzeiną - wyborne

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wyglądają w brzezinach i zdjęcia piękne. W sprawie moratorium - to nie będziemy protestować tylko od razu jeść?

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za komentarze. Jeżeli pozwolicie odpowiem hurtem. Ja też całym sercem jestem za moratorium! Strzelanie do takiego zwierzaka, jakim jest łoś, to nie polowanie, ale egzekucja. Skąd zatem przepis? No cóż. Zdaniem fachowców od internetu, żeby zabłysnąć w blogowym świecie trzeba zająć się kulinariami lub modą. Na tej drugiej się nie znam, więc stanęło na kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz, nie wiedziałam że na kuchni się wyznajesz Kolego.

      Usuń
    2. Skuteczniejsze mogłyby być np. nagie fotki na łosiu (łomatko!) zawojowałbyś internet raz dwa.
      Ale nie trzeba, na co komu sieciowy splendor i popularność. Uwielbiamy twoje zdjęcia!

      Usuń
    3. Dzięki za pomysł. Myślę jednak, że prędzej zatłukliby mnie miejscowi lub trafiłbym przed sąd za obrazę moralności :) Pozdrowienia dla chłopaków!

      Usuń
    4. Cóż sława ma swą cenę...
      Dzięki pozdro :)

      Usuń
  5. Nie żebym się tam od razu wyznawał, ale coś tam niewymiotnego uwarzyć potrafię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do dania potrzeba łosia, wołu i cielęcia...ostro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostro, ale kiedyś tak jadano i wszyscy byli zadowoleni. No może za wyjątkiem łosi, wołów i cieląt :)

      Usuń
  7. Ależ sympatyczne stworzenia! :-) Nigdy nie widziałam na żywo i na dziko... I zdjęcia piękne, bo z brzeziną :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję i ponownie gorąco zachęcam do weekendowego wypadu w biebrzańskie lasy. Łosie będą na 100%.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię oglądać łosie na Twoich fotografiach, więc więcej proszę tych miłych stworzeń tu zamieszczać :-). Przyjmę każdą ilość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo. Kolejne łosie piętro wyżej:)

      Usuń