O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

poniedziałek, 12 października 2015

Bestie z lasu.


Ostatni weekend postanowiliśmy przykładnie spędzić na łonie natury. Plan był prosty. Wyjeżdżamy w piątek po pracy, całą sobotę i większość niedzieli fotografujemy, po czym wypoczęci i naładowani energią na cały tydzień, wracamy do domów. Jednym słowem, krótkotrwały wypad wesołej gromadki dzieciaków, przed i po czterdziestce. Czy coś Wam to przypomina? Tak jest, macie rację. Tak zaczyna się 90% horrorów klasy C i tak zaczął się nasz.

Wyruszyliśmy do prześwietlonych słońcem i wypełnionych jeleniami lasów, a trafiliśmy do krainy niepodzielnie rządzonej przez bestie. Do krainy, w której piramida troficzna stanęła na głowie, a ludzie i cała reszta, dumnych niegdyś drapieżników, zostali zdegradowani do roli nędznych producentów. Do świata krwi, boreliozy i flawiwirusów.

Widziałem już w życiu sporo kleszczy (bo to o nich mowa), ale nigdy, aż tyle w jednym miejscu. Nieważne, czy to był las, łąka czy droga (piaszczysta lub asfaltowa, obojętnie). Były wszędzie i to w niewyobrażalnej liczbie. Liczbie? Ilości, bo w pewnym momencie stały się niepoliczalne! Strząsaliśmy je z siebie całymi dziesiątkami, kolejnymi dziesiątkami wyciągaliśmy z zakamarków ubrań. Nie pomagały kolejne prysznice i dokładne oględziny. Małe potwory triumfowały. Dosyć powiedzieć, że wyciągnąłem ich z siebie 13, co aktualnie skutkuje 20-sto dniową kuracją antybiotykową.

Opuszczaliśmy to miejsce z żalem, ale i z ogromną ulgą. Już w samochodzie, głośno zarzekaliśmy się, że wrócimy tam, ale dopiero zimą, gdy silne mrozy unicestwią potwory.

Nie wiedzieliśmy jednak, że w tym samym czasie, w czeluściach bagażnika, kilkoro małych pasażerów na gapę, układało się wygodnie do snu, chcąc bezstresowo przetrwać podróż do Olsztyna.
















17 komentarzy:

  1. no w końcu mnie zrozumiecie :) Nawet leśnicy i myśliwi twierdzą, że to co w tym roku się dzieje z kleszczami w lesie, przekracza ludzkie pojęcie ... a co dopiero nieludzkie?!? Ostatnio bardzo się dziwili, że na zabitej ... przepraszam pozyskanej łani, jest tego aż tyle. Rzeczywiście szok!
    Zaskakująco spora chmara jak na takiego byka. Może to zaskakująco zabrzmi w moich "jelenich" ustach, ale najbardziej podoba mi się to zdjęcie sarny - świetne! Ale za bardzo ciekawe uważam tego kossakowskiego cielaka z czterema racicami nad ziemią. A 9-te to "rarytas chwili" - lubię takie "wychwyty" :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ja tam Cię rozumiem, bo często jestem w terenie. W tamtym miejscu poziom zakleszczowienia przeszedł sam siebie. Nigdy i nigdzie nie widziałem czegoś takiego, na co mam równie, co ja zadziwionych świadków:)

      Usuń
  2. o cholera, a jeszcze ten oblizujący się lubieżnik z 6-ego, zapatrzony w to maleństwo! ZBOK!!! Ludzieeeee ZBOK!!! Co za ... jeleń!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wojtek ja do dziś z krzykiem budzę się w nocy,gdy przyśni mi się ta horda goniąca mnie po lesie,w snach te potwory urastają do rozmiarów XXXXXXL. I mimo tych niedogodności odliczam dni,tygodnie,miesiące do powrotu w ten rejon.Oczami wyobraźni widzę te chmary prowadzone przez pięknego byka stadnego,który zaznaczam to waśnie mi będzie teraz pozował ;))) Foty piękne,świetnie oddają klimat tamtych dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to pisze człowiek, który jako JEDYNY, nie złapał ani jednego pajęczaka! A co do powrotu, to oczywiście wracamy i to jak najszybciej!

      Usuń
    2. Wojtek ja ich nie łapałem tylko dkatego że przed wyjściem z lasu tarzałem się na piaszczystej drodze przez piętnaście minut. Ot i cała tajemnica ;)))

      Usuń
    3. Ciekawy sposób. Ja wezmę ze sobą wiadro lisiego łajna i będę w nim tarzał ... Was, to może kleszcze tym razem mi odpuszczą. Trzy tygodnie antybiotyku, to stanowczo za długo :)

      Usuń
  4. Rzeczywiście, horror...

    Na pocieszenie napiszę, że ja dawno temu po takiej trzytygodniowej kuracji antybiotykowej mocno schudłam. Panu to pewnie niepotrzebne, ale jakieś plusy dobrze jest znaleźć... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzebne, potrzebne! Co prawda nie zauważyłem pozytywnych skutków nadużywania antybiotyków, ale to dopiero połowa kuracji :)

      Usuń
  5. Bestie bestiami, ale warto było, żeby je zobaczyć. Wszystkie piękne, a bokeh na ostatnim przepiękny. Wracając do bestii to zauważyłam, że świetną zmyłką są dla nich polarowe ciuchy, wkręcają sie w wewntrzną stronę bluzy jak w psie futro, a susza i duża liczba ptaków spowodowała, że dużych jest znacznie mniej, za to maleńkie nimfy są i nie czekają 12 godzin żeby sie dobrać do człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Było warto i to bardzo. Właśnie nimfy nas pokąsały, a każde z nas chodzi w polarach. Trafiliśmy chyba na jakąś zmutowaną populację, albo mieliśmy zwyczajnego pecha.

      Usuń
  6. Prześliczne portreciki łaniowe - wszystkie i tak rozbrykana, w podskokach też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Łańki okazały się łaskawe, gorzej było z bykami. Nie narzekam jednak, bo za dwoma zamachami wyrobiłem swoją jeleniową normę:)

      Usuń
  7. Niezłe kadry, oddają ducha lasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Cieszę się, że udało mi się je zrobić.

      Usuń
  8. Mnie jakoś kleszcze unikają, ale fakt faktem u nas na południu tylu ich nie ma. Z drugiej strony tego lata byliśmy na Mazurach a tam ledwie jeden raczył się mi na nodze pojawić (Pozezdrze - bunkier Himmlera). Być może w jakiś sposób je do siebie zniechęcam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydawało, przed tym wyjazdem. Przez trzy lata ani jednego kleszcza, a trochę czasu spędzam w terenie. PS. Pozezdrze, to ciekawe miejsce (w odróżnieniu od Gierłoży). Polecam też Mamerki (praktycznie niezniszczony kompleks bunkrów) i Kanał Mazurski.

      Usuń