O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

niedziela, 19 czerwca 2016

Mroczne oblicze przyrody. Cz. I.


Na razie nie jeździmy w teren, gdyż gŁoś leczy ciężką kontuzję żeber, które zetknęły się dosyć gwałtowanie z jej teleobiektywem. Wbrew temu, co insynuuje się na Podlasiu, w to zajście nie była zamieszana osoba druga i zmiażdżone żebra są wyłącznie efektem skutków ubocznych uprawiania fotografii przyrodniczej.
Cała ta historia pokazuje, że nasze hobby należy do jednych z najniebezpieczniejszych zajęć, jakimi para się człowiek od zarania tzw. dziejów. Oczywiście wiem, że właśnie uderzyłem w stół i zaraz odezwą się saperzy, ujeżdżacze byków i nauczyciele klas I-III, ale uwierzcie mi, wiem co piszę.
Oczywiście nie jest tak, że cała przyroda chce nas zabić. Cała nie …, ale niektóre z jej elementów, pozornie niegroźnych, jak najbardziej. I przed nimi właśnie chciałbym Was ostrzec, prezentując je w kilku postach.
Poniżej na zdjęciach, pierwsze z wielu morderczych stworzeń, czyli … SARENKA. Proszę nie uśmiechać się z politowaniem. Znacie statystyki dotyczące liczby ludzi, którzy corocznie tracą życie w starciu z tym potworem? Nie znacie! A dlaczego tego typu informacje nie są nigdzie publikowane i kto za tym stoi? Kto ma interes w tym, żeby ludzie nie poznali prawdy? Dlaczego kolejne rządy nie zajmują się tą kwestią (albo zajmują się nad wyraz skutecznie!), wynajdując bez przerwy tematy zastępcze (edukacja, służba zdrowia, tarcza antyrakietowa itp.)?
Jeszcze tego nie wiem, ale obiecuję, że się dowiem. Tymczasem przyjrzyjcie się dobrze tym fotkom, zapamiętajcie te fizjonomie i … uważajcie na siebie!
PS. W następnym poście z tej serii – MŁODE LISKI !


















37 komentarzy:

  1. Jak dobrze pracować bezlusterkowcem :-). Choć gdybym tak zaliczyła starcie z Rubinarem to nie chcę nawet myśleć, co by było... Zdrówka dla gŁosia!
    Małe liski wczoraj już widziałam i rozpływałam się w zachwytach :-). Cudne one!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda osobiście jeszcze nigdy nie miałem tego rodzaju wypadku, ale sam teraz zacznę uważać, gdyż nasz sprzęt do najmniejszych nie należy:)Przekażę i mam nadzieję, że podziała:)

      Usuń
  2. No i pięknie, kolega który wprowadza takimi wpisami element strachu w moje wyprawy fotograficzne. Teraz każde wyjście na sarenki to będzie istny horror :))) Za karę spodziewaj się rachunku od psychoterapeuty za leczenie mojej psychiki ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałem tylko, że trzeba uważać ... bardzo uważać i dziękować komu tam trzeba, że jeszcze żyjesz! Przyroda, to niebezpieczna istota. PS. Na psychoterapeutę, to już chyba trochę za późno:)

      Usuń
    2. Nic nie jest za późno , nie takie ciężkie przypadki leczyli he he. A rachunek będzie wysoki oj wysoki ;)))

      Usuń
    3. A nie możesz znaleźć jakiegoś taniego znachora, co leczy za wino?

      Usuń
    4. Już widzę jak by mnie wyciągnął z tego dołka, pewnie skończyło by się wspólnym piciem pod wioskowym sklepem ;)))

      Usuń
    5. No wreszcie się domyślił! Po co Ci lekarze? Nic tak nie wyciąga z dołka i doła, jak porządna prywatka pod sklepem!

      Usuń
  3. Istne sarnie żniwo, kiedyś nawet taki film był. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczepan, ale to chyba komentarz do poprzedniego postu:)

      Usuń
  4. Drugie zdjęcie to moje ulubione :)

    kto by chciał się chwalić zderzeniem z sarenką, niedźwiedź robi większe wrażenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko skąd wziąć misia na Warmii i nad Biebrzą?

      Usuń
  5. Sarenka wygląda niczym foto miss, a pozuje do zdjęcia z miną niewiniątka. Ale jak przyjrzeć się bliżej tym kopytom, rogom na głowie, a pomyśleć, że przestraszone w pędzie wpada na człowieka, to robi się od razu straszno.
    A zdjęcia gŁosia udały się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to miałem na myśli!! Diabeł w skórze ... też trochę diabła :) Udały się, gdyż to nad podziw twarda sztuka:)

      Usuń
  6. One są żarłoczne i szkudne!!! A szczególnie te rogate! Odpowiadają za zniszczenie kilkudziesięciu drzewek na działce u nas - jak nie obgryzają kory, to sobie różki czyszczą - jakby w lesie nie miały na czym ćwiczyć!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po co w lesie, jak na działce same frykasy-ananasy. Znajomy szkółkarz opowiadał mi, że u niego zgryzają tylko najdroższe drzewka, jakby znały skubane cennik. Cieszę się, że tu zajrzałeś i mam nadzieję, że nie tylko na chwilę:)

      Usuń
    2. Na razie zaglądam jak pies do jatki - zobaczymy. :)

      Usuń
    3. Zatem pozdrawiam z tejże jatki:)

      Usuń
  7. Wabią, mamią, człowiek gapi się i idzie za nimi na oślep. Kiedyś w ten sposób wpadłam jedną nogą w głęboki lisi wykop. No ale co robić kiedy takie urokliwe, zwłaszcza te do połowy zimowe, a od połowy letnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i mamy kolejne potwierdzenie moich spostrzeżeń:) No fakt, są urokliwie, ale jak sama zauważyłaś - połowicznie:)

      Usuń
  8. Ależ one są cudowne.
    Miałam kiedyś takie bardzo bliskie spotkanie i ... przede mną uciekły :). I to bardzo, bardzo szybko. Chyba nawet się nie oglądały ... a tu widzę, że zerkają. Zastanawiające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerkają, ponieważ wiatr wieje z ich strony. Zwierzaki najbardziej ufają zmysłowi powonienia (ze wzrokiem u nich kiepskawo) i dopóki Cie nie wywęszą nie wiedzą, czy uciekać, czy nie:)

      Usuń
  9. Mój ty boże, nie przypuszczałam, że fotografowanie przyrody jest takie niebezpieczne. Dobrze, że ja tylko zabytki i czasami ludzi fotografuję, może mi żeber nie połamią ;)
    A tak poważnie to zdrowia gŁosiowi życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, może trochę przesadziłem:) Co do zabytków, to nie byłbym taki pewien. Kilka lat temu kobieta wchodząca do olsztyńskiego ratusza oberwała w głowę kawałkiem cegły. A ratusz mamy, było nie było, zabytkowy:)PS. Dziękuję, przekażę!

      Usuń
  10. niczym z UWAGI! budzisz napięcie! stopniowo, z początku niewinna, wśród traw, w słońcu.. urocza, pojedyncze spojrzenia.... i hipnotyzująca 14stka wymowna! Nie dziwne, że gŁoś straciła równowagę!
    Przepraszam, przypominam sobie i znowu zaczynam się śmiać :)
    Przedostatnie piękne.
    Zdrowiej gŁosiu ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz jaką masz intuicję:) Kompletuję cv do tvn, więc stąd ten post:) gŁoś zdrowie, ale niestety powoli, w końcu żebra, to nie przelewki w stylu dziury w mózgoczaszce:)

      Usuń
    2. Natomiast żeberka w polewie bardzo polecam, zwłaszcza gŁosiu na czas rekonwalescencji.

      Usuń
    3. Czyli Gotkiewicz znowu do kuchni!

      Usuń
  11. A toż to każdy człek wi, że sarenkę spotkać to 7 lat nieszczęścia murowane. I już wiesz że masz przebombane do....Ale ta sarenka zza drzewa - świetna. Cóż, że pecha niesie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że mam zagwarantowane dożywotnie pasmo nieszczęść, ale co ja na to poradzę, że sarenek ci u nas dostatek:) Przynajmniej na razie ...

      Usuń
  12. Jakże mordercze. Ale do zapewne dopiero wierzchołek góry lodowej, skoro jeszcze możemy mieć do czynienia z potwornie niebezpiecznymi młodymi liskami czy... dam, dam, dam! z malutkim jeżykiem, który prócz ślimaka chce zabić także nas.
    Fotografowanie ptaków to dopiero niebezpieczne hobby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O malutkim jeżyku, to nawet bałem się wspominać, żeby nie dowiedział się, że istnieję:) Podobnie jest z ptakami, więc zastanawiam się, czy w ogóle kontynuować tę serię:)

      Usuń
  13. Paranie się jest ogólnie i najuniwersalniej najniebezpieczniejsze.

    U sarenek najbardziej mi się podoba ta szczątkowość pieluchomajtek w okolicach zadka. Sorry, ale nie przestraszysz mnie tą geriatryczną bandą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paranie, jak paranie. W moim przypadku dużo bardziej niebezpieczne jest raczej PRANIE, gdyż nie umiem i się boję! Nie przestraszę? Zatem czas na młode liski, a jeżeli to nie pomoże, to w zanadrzu mam jeszcze młode ziemniaki!

      Usuń
  14. Dziękuję za liczne życzenia powrotu do zdrowia. Z żebrami już lepiej:). Ostatnio ograniczyłam forsowne wypady, jednak niestety jak się przekonałam niebezpieczne może być nawet fotografowanie ważek...:), ale o tym w moim najbliższym poście, na który zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Każdy kto stał zaplątany w ostrężynach,kogo paliły ataki chemicznych jadów pokrzywy, kto pokosztował oszałamiających wyziewów traw i wywołujácej mdłości woni sromotnika...stwiedzi że sareni i liski w porównaniu z krwiożerczymi zajączkami to zwierzątka łagodne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostrężyny powiadasz? Dawno nie słyszałem tej mrożącej krew w żylakach nazwy:) Swoją drogą po wyliczeniu tego, co na Ciebie dybie, cud że jeszcze żyjesz! PS. Zajączki również są na mojej liście śmierci:)

      Usuń