O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

wtorek, 18 października 2016

Po prostu łoś.



       Było rykowisko, to teraz czas na bukowisko. Były jelenie, to teraz będą łosie i to nawet w dwóch postach (kolejny za czas jakiś).

       Muszę przyznać, że łosie to zwierzęta wyjątkowe. Znam je od zawsze i od zawsze robią na mnie olbrzymie wrażenie. Polska to nie Afryka, więc nie ma tu zwierzaków o gabarytach słonia. Nasze ssaki, to – pod względem rozmiarów – zaledwie druga liga. Ekstraklasa, to jedynie trzy gatunki: żubr, niedźwiedź brunatny i właśnie łoś. Niedźwiedzia nigdy nie widziałem na wolności i raczej nie będę go szukał. Żubry widziałem i nawet udało mi się je sfotografować. Tyle tylko, że dla mnie, to trochę takie półdzikie zwierzęta, które trzeba stale monitorować, a zimą dokarmiać. Z dzikich wielkozwierzów zostaje zatem tylko łoś. Kto widział to zwierzę na nadbiebrzańskich turzycowiskach, albo wśród rozległych, jesiennych brzezin, ten wie o czym piszę. Łoś jest wielki, choć nie tylko kubaturę mam na myśli. Łoś jest wielki, we wszystkich tego słowa znaczeniach!

       Na świecie występuje 9 łosiowych podgatunków (5 w Eurazji i 4 w Ameryce Północnej). Wśród łosi europejskich dodatkowo wyodrębnia się trzy linie genetyczne: centralną (Polska i Białoruś), wschodnią i zachodnią (Norwegia, Szwecja i Finlandia). Co więcej, niektórzy naukowcy zdania, że nasze, biebrzańskie łosie, to genetycznie odrębna populacja lub wręcz kolejny podgatunek (czyli taki unikat, jak występujący na Korsyce i na Sardynii - jeleń karłowaty).

       To, że możemy dziś w Polsce obserwować łosie na wolności, to prawdziwy cud, gdyż II Wojnę Światową przetrwało zaledwie kilkanaście osobników (wszystkie w Dolinie Biebrzy). Na szczęście sytuacja zaczęła się poprawiać, gdy naszą, rodzimą populację wzbogaciły łosie, które przywędrowały z Obwodu Kaliningradzkiego oraz te introdukowane z Białorusi. Kolejny, zauważalny wzrost liczebności to lata 1952-1958, gdy objęto je ochroną gatunkową (do 1967 roku obowiązywał dodatkowo całoroczny zakaz polowań) i znowu zaczęło być dobrze.

       W latach `80 i `90 ub. wieku, łosiowe koło fortuny zakręciło się po raz kolejny. Wzmożony odstrzał spowodował, że liczebność populacji skurczyła się do 1/4. Było już bardzo źle, ale na szczęście w 2001 r. na wniosek – trzeba to uczciwie przyznać – PZŁ, Minister Środowiska pochylił się nad tym nieszczęsnym zwierzakiem i, choć nie usunął go definitywnie z listy zwierząt łownych, wprowadził moratorium na jego odstrzał.

       Wstrzymanie odstrzału zadziało, łosi zaczęło przybywać, więc koło ponownie ruszyło i ponownie powrócił temat pn. „strzelać, czy nie strzelać”. Za tym pierwszym optują przede wszystkim leśnicy oraz część naukowców, za tym drugim przyrodnicy i … paradoksalnie - myśliwi. 
      To fakt, łosi jest coraz więcej, ale wszystko to nie jest tak jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać, ani tak, jak chcieliby tego zwolennicy zniesienia moratorium. Po pierwsze - metodyka liczenia. Zdaniem większości przyrodników (i moim również, gdyż brałem udział w takich akcjach) sposób liczenia jest mało wiarygodny, a już na pewno jest obarczony tak dużym błędem (od 20 do 200% przy pędzeniach próbnych), że oficjalnie podawane liczby można częściowo włożyć między bajki. Po drugie. Owszem łosi przybyło, ale wyłącznie do linii Wisły. Za rzeką już nie jest, ani tak różowo, ani tak licznie. Po trzecie (to już nasze, subiektywne, terenowe obserwacje) - nie odbudowała się linia łopataczy (najchętniej w przeszłości strzelanych, bo wiadomo - trofeum). Wszystkie, obserwowane przez nas byki, to badylarze lub, w najlepszym przypadku, formy pośrednie (półłopatacze).

       Po czwarte wreszcie. Jak już wielokrotnie pisałem, nie jestem przeciwnikiem łowiectwa. Jestem jednak ZADEKLAROWANYM PRZECIWNIKIEM strzelania do łosi. Niestety wiem, że cała ta sytuacja nie jest prosta. Nawet, umiarkowani w tej materii, Autorzy "Strategii ochrony i gospodarowania populacją łosia w Polsce" (którzy zaproponowali dwa warianty "ochrony i gospodarowania populacją łosia") odrzucają całkowite odstąpienie od odstrzału. Ich zdaniem konieczna jest przynajmniej częściowa redukcja liczby łosi, zwłaszcza tam, gdzie ich zagęszczenie jest szczególnie widoczne. Wyjątkiem mają być tereny chronione w postaci parków narodowych (szkoda, że bardzo enigmatycznie potraktowano kwestię otulin), rezerwatów przyrody oraz tzw. "stref ostojowych" w sąsiedztwie parków, gdzie polowania byłyby zakazane. 
       Zdaję sobie sprawę z faktu, że wzrastająca liczba łosi niepokoi leśników z uwagi na wyrządzane przez nie szkody w lasach. Wiem również, że rośnie liczba kolizji drogowych z udziałem tych zwierząt (choć akurat ten argument jest dla mnie debilny, bo wzrasta również liczba kolizji z ciężarówkami, drzewami itp.). Nie jestem naiwny i podejrzewam, że moratorium zostanie uchylone. Bardzo jednak chciałbym, żeby stało się to jak najpóźniej i żeby zostawiono łosie w spokoju, tak długo, jak jest to możliwe. 
























50 komentarzy:

  1. Popieram, jestem również przeciwko odstrzałom. Prawdą jest, że populacja łosia gwałtownie wzrosła i zwierzęta zaczynają przemieszczać się na tereny, gdzie ich dotąd nie widywano, sama takiego sam na sam doświadczyłam... Zdjęcia bajkowe i piękne. Brawo, brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) I dobrze, że się przemieszczają. Kiedyś zasiedlały większe obszary, aniżeli tylko wschód i Kampinos. Teraz obserwujemy je również na Warmii, ale i tak nic nie jest w stanie konkurować z łosiem na biebrzańskich równinach:)

      Usuń
  2. Stękający byk na bukowisku to dobre zdjęcie, Igor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Igor. Mieliśmy duużo szczęścia i do łosi i do pogody:)

      Usuń
  3. Byczek-2 i byczek-a - cudo. I oby nigdy nikt z flintą na takie pięknoty się nie zasadzał. W d... mam straty leśne, czyżby LP zależało jedynie na jednym łosiu na łańcuchu dla propagowania miłości natury?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam jestem zachwycony, gdyż to moja pierwsza w życiu fotka stękającego byka:) tak, jak napisałem, moratorium penie zniosą i zacznie się odstrzał. Na szczęście jest jeszcze Biebrzański, Poleski i Kampinoski/. Tam powinny być bezpieczne ... choć ręki za to nie dam.

      Usuń
  4. Popieram w całej rozciągłości - temat "strzelać czy nie strzelać" jest trudny, ale jak słyszę o ostatnio szykowanych zmianach w prawie, to nóż się w kieszeni otwiera. To człowiek środowisko niszczy, więc jest odpowiedzialny za ochronę tego co zostało, ochronę, a nie eksploatację ile wlezie. Kadry wspaniałe, i te ze zwierzętami i bez, takich widoków potrzeba również na zachodzie kraju:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze uważałem, że mieszkanie na północnym-wschodzie, to największa frajda dla kogoś, kto interesuje się przyrodą. Mam nadzieję, że to się nie zmieni, choć ostatnio ta nadzieja zaczęła być coraz mniejsza i to nie tylko z winy ludzi.

      Usuń
  5. No cóż, podobnie jak Ty nie jestem przeciwnikiem mysliwych czy samego łowiectwa, ale jestam przeciwnikiem strzelania do łosi. Szczerze powiem, że w Polsce nigdy nie spotkałam łosia, może dlatego, ze mieszkam za linią Wisły, ale prawdę powiedziawszy często bywałam po tamtej stronie i jakoś nic :/
    Za to dosyć często spotykałam łosie w Szwecji, raz nawet taka klępa z łoszakiem stanęła na środku drogi i ani myślała zejść, dopiero flesz aparatu- bo było to po zmierzchu, sprawił, że raczyła sie nieco przemieścić. Ale z tego co wiem , wtedy w Szwecji mozna było polować na łosie tylko przez 5 dni w roku, populacja nieporównywalna do naszej.
    Jest coś w łosiach takiego niesamowitego, pozornie niezgrabne i gapowate, ale tylko pozornie
    Zazdroszczę widoków i zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zegar jaby o 10 godzin do tyłu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba jakiś amerykański czas:) Szczerze przyznaję, że nie chciało mi się zmieniać:)))

      Usuń
  7. Zegar jaby o 10 godzin do tyłu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No cóż, podobnie jak Ty nie jestem przeciwnikiem mysliwych czy samego łowiectwa, ale jestam przeciwnikiem strzelania do łosi. Szczerze powiem, że w Polsce nigdy nie spotkałam łosia, może dlatego, ze mieszkam za linią Wisły, ale prawdę powiedziawszy często bywałam po tamtej stronie i jakoś nic :/
    Za to dosyć często spotykałam łosie w Szwecji, raz nawet taka klępa z łoszakiem stanęła na środku drogi i ani myślała zejść, dopiero flesz aparatu- bo było to po zmierzchu, sprawił, że raczyła sie nieco przemieścić. Ale z tego co wiem , wtedy w Szwecji mozna było polować na łosie tylko przez 5 dni w roku, populacja nieporównywalna do naszej.
    Jest coś w łosiach takiego niesamowitego, pozornie niezgrabne i gapowate, ale tylko pozornie
    Zazdroszczę widoków i zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łosie najłatwiej spotkać w Dolinie Biebrzy. Tam jest ich najwięcej i tam zwykle jeździmy (w końcu to nasze rodzinne strony:)). Skandynawia to inna historia. Łosi jest tam mnóstwo i dla niektórych jest to prawdziwy raj, a dla innych prawdziwe piekło. PS. Pozory mylą. Są nadspodziewanie szybkie. Może nie są to jelenie, ale potrafią przegonić po terenie:))

      Usuń
  9. Dzień dobry!
    Tak straszliwie długo nie wchodziłam na bloggera. I teraz żałuję, bo nie zdołam przeczytać wszystkich postów, które chciałabym przeczytać. Trudno. Ale te piękne łosie dały mi powód do zazdrości i prędzej umrę niż nie pojadę nigdzie fotografować. A na łowiectwie się nie znam, więc się raczej nie wypowiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Rudziku! Zaczęliśmy się już z gŁosiem zastanawiać, co się z Tobą stało. Blog nie działa, a i Ty za bardzo nie udzielałaś się w bloggerze. Nie umieraj, tylko ruszaj w teren! Za chwilę łosie wyjdą z bagien i wejdą w sosnowe lasy. Jeżeli będziesz chciała je znaleźć i sfotografować - pomożemy:)

      Usuń
    2. Rzeczywiście troszkę mnie było. A blog teraz ma inny adres: http://ptasiakronika.blogspot.com/
      Sfotografować łosia? Strasznie bym chciała! :)

      Usuń
    3. Zajrzymy z przyjemnością. Gdybyś wybierała się z Rodziną nad Biebrzę, daj znać. Chętnie podpowiemy, gdzie jesienią i zimą można spotkać tam łosie:)

      Usuń
  10. Przeczytałam Twojego posta koło południa i znowu mi ciśnienie skoczyło, ale potem pomyślałam, że może jednak nie, że trochę dmuchamy na zimne i nagle o 17..00 w radiowych wiadomościach usłyszałam arogancką, butną w intonacji wypowiedź "naczelnego weterynarz kraju", że interesuje go tylko jedno, ma zostać pół dzika na hektar i myśliwi maja bezwzględnie wykonać plany rozstrzelań. Nie mam na to siły.
    PS
    Piękne zdjęcia łosiej tęsknoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Grażyna. PS. Z dzikami i ASF sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. W Biebrzańskim PN, co chwila, napotykaliśmy tablice z ostrzeżeniem przed pomorem. To nie jest do końca tak, że myśliwi znaleźli sobie kolejny powód do zabijania. Tak naprawdę zmusza się ich (dla kół, to spore koszty) do odstrzału w celu zahamowania epidemii (która wykańcza nie tylko świnie, ale również same dziki). Cholera wie, jak to się skończy, ale na razie nie wygląda to dobrze.

      Usuń
    2. Dramatyczne jest to, że ci którzy maja szeroko rozumiana przyrodę chronić maja tylko jeden sposób odstrzał i wycinkę. Jak to się dzieje, że w Polsce jest takie zatrzęsienie dzików, bobrów, łosi, a już w Niemczech, Czechach nie. W Szwecji łosie nie robią szkód w lasach a u nas tak. W rezerwatach i parkach narodowych RPA odławia się nadmiar zwierzyny i sprzedaje do zasiedlenia innych terenów. Oni potrafią, a my nie, nie wierzę, że nie byłoby chętnych na bobry czy łosie. Nie tylko my graniczymy z Ukrainą i Białorusią, ale tylko u nas od lat jest problem z ASF. A podstawa łowiectwa, czyli obwody opiera się na bandyckim prawie, że państwo wydzierżawia prywatne ziemie kołom łowieckim za kasę. Niemcy nie mają z tym problemy, my owszem, my mamy problem ze wszystkim. Najlepiej powystrzelać, zaorać, a jak się zazieleni potraktować randapem i wtedy będzie spokój. Życie w naszych czasach straciło na wartości i to nie jest dobre.

      Usuń
    3. Pani Grażyno, święte słowa. Ja bym jeszcze dodała do raundapu wyłożenie wszystkiego kostką brukową i pozamiatanie.

      Usuń
    4. Grażyna, Beata, macie dużo racji, ale ... W Niemczech i w Czechach nie ma łosi, bo ich tam nigdy nie było. Polska, to zachodnia granica występowania tego gatunku. Poza tym, ani Niemcy, ani Czesi nie mają takich ekosystemów, w których łoś mógłby żyć. Grażyna, przywołałaś też Szwecję, więc podam Ci kilka liczb z 2011 roku. Zastrzelono wtedy: 297 niedźwiedzi, 110 rysiów i 28 wilków. W przypadku rosomaka możliwy jest odstrzał, gdy zwierzę zaczyna zagrażać reniferom. To samo dzieje się w Norwegii. W obu tych krajach wyznaczono limity liczebności drapieżników, powyżej których wszystko jest likwidowane. Polowanie na łosie, to w Szwecji sport narodowy (odstrzał tłumaczony jest tym, czym tłumaczy się go u nas, czyli niszczeniem lasów i kolizjami). W Norwegii kombinują, jak pozbyć się łosi z wielu regionów kraju. W Afryce duża część tych odłowionych zwierząt trafiła do "parków", gdzie przyjeżdżają bogacze, żeby strzelić sobie do lwa. Wszędzie jest ten sam syf. Zgadzam się w 100% co do jednego. W instytucjach mających chronić przyrodę, pracują nie co ludzie, którzy powinni.

      Usuń
    5. Rozumiem, że Niemcy, Czesi strzelają obowiązkowo (tu bardziej chodziło mi o dziki) i tylko dzięki temu utrzymują populacje w ryzach. Co do łosi, to co u nas na Warmii strzelać jak jest ich co kot napłakał. Stare puszcze rosły gdy łosi było dużo i nie umarły, a wręcz przeciwnie. Chciwość leśników to droga donikąd. W RPA są prywatne rezerwaty w których poluje się pod nadzorem i strzela tylko wytypowane sztuki, a nadmiar sprzedaje się do innych prywatnych parków czy rezerwatów. Robią na tym solidną kasę, stać ich na zawodowych tropicieli, ogrodzenie, strażników i jeszcze miejscowi maja darmowe jedzenie. Nie mówię, że polować nie należy, ale jeśli Afrykę stać na cywilizowane formy to dlaczego nas nie? Cztery lata suszy, jako taka woda była tylko tam gdzie były bobry, sam o tym pisałeś. Nikt by nie miał pretensji gdyby to było sensownie zorganizowane, a jak jest wiesz. Szwecję stać na opublikowanie konkretnych liczb, a nas stać na tajne nielegalne polowania, na łamanie podstawowych terminów i kłamanie co do rzeczywistej liczby zwierząt w naszych lasach. Może bym tak nie pisała, gdyby nie to, że w tym roku niechcący zostałam uwikłana w sprawę, specjalnego nielegalnego strzelenie i przyjrzałam się temu z bliska. Koszmar!

      Usuń
    6. O rany, ale wpadłem:) No dobrze, brnę dalej, choć wiem, że myślimy tak samo. Czechy, to w ogóle nie jest dobry przykład, gdyż np. istnieją u nich tzw. "obory", czyli ogrodzone łowiska, w których trzyma się zwierzaki wyłącznie na potrzeby myśliwych. Taki "łowca" wie, że żaden jeleń nie ucieknie mu spod kuli, więc może spokojnie ganiać go od ogrodzenia do ogrodzenia. Co do Afryki, to całkiem niedawno oglądałem film dokumentalny poświęcony właśnie takim "parkom". Zdaniem zewnętrznych naukowców, to olbrzymia, szara strefa, do której trafiają ofiary bogatych "myśliwych". Broń Pani Przyrodo, nie twierdzę, że w Polsce jest dobrze. Patologie zdarzają się wszędzie. Obejrzyj (albo i nie) filmy Kristoffera Clausena. To jest dopiero horror! PS. Nawet jeżeli moratorium zostanie cofnięte (a co mam nadzieję, nigdy się nie zdarzy), to nie obejmie to Warmii.

      Usuń
    7. No to niebywale paskudne co w tych Czechach się dzieje, rzeczywiście mało wiem. Przepraszam za przynudzanie. Filmów nie obejrzę, bo to nie na moje nerwy. No i dzięki za wiadomość o Warmii

      Usuń
    8. Jest to paskudne, ale na szczęście u nas nikt nie wpadł na taki pomysł, bo to już kompletnie nie ma nic wspólnego z łowiectwem. Grażyna, absolutnie nie przynudzasz! Temat jest bardzo trudny, ale czasem trzeba podyskutować i o takich. PS. Filmów nie oglądaj. Ja trafiłem na nie, szukając zupełnie czegoś innego.

      Usuń
  11. Przesympatyczne zwierzęta, nigdy na wolności nie widziałem :( mam nadzieję, że jakimś cudem decyzja o strzelaniu do nich będzie odwlekana... zdjęcia jak zwykle piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Przesympatyczne, to fakt:) Zachęcam do wyjazdy nad Biebrzę i poszukania wśród wierzb, a zimą wśród sosen. Warto, bo wyjątkowo fotogeniczne zwierzaki:)

      Usuń
  12. Łosiuj dalej,
    muszę podziękować Ci za to, że wreszcie rozróżniam jelenia od łosia, a nawet wiem, kiedy jest stękający.
    Może jakiś protest, petycje, artykuły dziennikarzy...
    Ja też jestem PRZECIWNA strzelaniu do pięknych łosi.
    Serdeczności zasyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność (nauczycielska) po mojej stronie:)) Protesty i petycje już były i minister utrzymał moratorium. Pytanie tylko, na jak długo? PS. Łośki jeszcze się pojawią:))

      Usuń
    2. Super wiadomość! Wiadomo, że łosi na ulicy raczej się nie spotyka.

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojtek napiszę krótko i zwięźle ŁAPY PRECZ OD ŁOSI !!!!! A zdjęcia jak zwykle zajefajne :)

      Usuń
    2. Dzięki Paweł. Ręce precz, jak najbardziej, ale chyba nie te aparatem?:)

      Usuń
    3. No chyba nie posądzasz mnie o pisanie takich herezji,że precz z aparatem,z bronią Wojtku ,z bronią!!!

      Usuń
    4. Pewnie, że nie. Chciałem tylko sprawdzić Twoją czujność:)

      Usuń
  14. Witaj, Wojtku.

    Łosie niezaprzeczalnie są piękne, ale bywają też nieobliczalne. Szczególnie, gdy wędrują z potomstwem. Ja mam z nimi swoje "porachunki" :)
    Kiedyś u Babci był dwumetrowy drewniany płot, którego za nic nie potrafiłam sforsować. Nawet nie wiesz, jakiej mocy dodaje łoś dyszący za plecami - podczas ucieczki (one podchodziły pod dom, a jeśli bramka była otwarta, bezceremonialnie wchodziły na podwórko) nie wiedzieć kiedy przelazłam wierzchem i nic mi się nie stało. Ten wyczyn udał mi się tylko raz :)
    Z łosiami zawsze było dużo perypetii, co nie znaczy, że jestem zwolenniczką odstrzału. Ostatecznie to my wpakowaliśmy się im "do domu", a nie - odwrotnie. Problem polega na tym, że zachwiany jest ekosystem i naturalne metody eksterminacji zawodzą. To trudny i zawiły temat.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! To ludzie weszli na teren łosi, a nie odwrotnie i teraz mamy z tym problem. Szkoda tylko, że nikt nie bierze pod uwagę innych rozwiązań, niż to najprostsze. PS. Z łosiami radzę uważać. Są miłe, ale bywa, że przestają takie być:)

      Usuń
  15. Wczoraj oglądałam piękny film o Puszczy Białowieskiej B. Chyży - Tołpińskiej pt. Miejsce w raju.
    Dzięki Twoim postom i zdjęciom, zainteresowałam się bliżej tym regionem. Zaznaczam, że pochodzę z południa, więc Twoje strony znam tylko wakacyjnie.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo mi miło! Powinnaś je poznać wiosną i jesienią. Warmię i Podlasie, bo i tu i tam jest wtedy najpiękniej:) Bardzo dziękuję za informację o filmie. Już go znalazłem na stronie TVP Białystok i dziś wieczorem obejrzę. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  17. łoś to jest ktoś ! :D na piękne pogodowy taniec zimy i jesieni trafiliście. Zapatruje się w Twoje zdjęcia i zatęskniłam za łąkami...Widzimy się za tydzień przy Marcinkówce ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, trafił nam się doskonały zbieg pogody i zwierzaków:) Następnego dnia już tak nie było. Bardzo byśmy chcieli posączyć, ale pogoda zapowiada się wyjątkowo paskudnie. Poczekamy więc z decyzją do ostatniej chwili. PS. Rozważamy też weekend 11-13, bo będzie więcej wolnego.

      Usuń
  18. Bez wątpienia przegęszczenie populacji jest równie szkodliwe jak przetrzebienie. Znamy to z setek przykładów, od szczurów poczynając na ludziach kończąc. Łosie nie są tu wyjątkiem, z drugiej strony odstrzał przez myśliwych zawsze powiązany jest z ryzykiem eliminacji najwartościowszych sztuk (wspomniane już przez Ciebie trofea).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego, tak jak piszę, nie potępiam w czambuł łowiectwa. Mam nadzieję, że z czasem obecna w nim patologia się skończy i wszyscy (z przyrodą na czele) pozytywnie to odczujemy.

      Usuń
  19. Na przetrzebienie łosi zdecydowanie za wcześnie.
    Proszę narobić zdjęć, póki cieplejsze ranki. O której trzeba wstać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Staram się, choć bywa to trudne, ale łosie jeszcze będą:) PS. Nie lubię się spieszyć, więc wyleguję się do 5.00. W porównaniu do lata, to sytuacja wręcz komfortowa:)

      Usuń