O mnie

Moje zdjęcie
Olsztyn, warmińsko-mazurskie, Poland

środa, 2 marca 2016

Sarny z pól.




Dawno, dawno temu (czyli tak mniej więcej przed wiekiem) część, obdarzonych awanturniczą żyłką, saren postanowiła opuścić leśne ostępy i osiedlić się wśród uprawnych pól. Muszę przyznać, że ta decyzja zasługuje na duży szacunek. Trzeba przecież mieć w sobie to coś, żeby porzucić wygodne, leśne życie i wzorem pierwszych kolonizatorów, ruszyć przed siebie w poszukiwaniu Nowego Świata.

O dziwo, ten ważny dla rozwoju sarniej polityki kolonizacyjnej cywilizacji krok, powiódł się całkowicie i tak narodziła się bohaterka tego postu, czyli sarna polna.

Wspomniana sarna, to jeden z dwóch ekotypów czy inaczej - form ekologicznych tego samego gatunku. Drugi, to jak się łatwo domyśleć – sarna leśna, czyli bardziej zachowawcza części sarniej populacji.

Polna forma sarny, to ciekawa postać w kontekście tego, co dzieje się w krajobrazie rolniczym. O ile szereg gatunków nie wytrzymało narastającej presji intensyfikacji rolnictwa, o tyle ona poradziła sobie z tym wyśmienicie. Ba, sarna polna wręcz preferuje tereny o wysokim poziomie kultury rolnej. Z tego właśnie powodu, choć występuje prawie wszędzie, najczęściej można spotkać ją na regionach położonych na zachód od linii Wisły.

Efektem sarniego exodusu była nie tylko zmiana środowiska życia. Po upływie lat zauważono również pewne różnice fizjologiczne, anatomiczne i behawioralne. Sarny polne są z reguły cięższe od swoich leśnych koleżanek, zaś kozły mogą poszczycić się większą masą parostków, o nieco jaśniejszej barwie. To ostanie wynika z braku możliwości wycierania ich o drzewa (olchy, dęby), których soki powodują charakterystyczne, ciemne zabarwienie.

Kolejna kwestia dotyczy zachowań społecznych, co najlepiej uwidacznia się w okresie zimy. O ile bowiem sarna leśna to raczej samotnik, który tworzy jedynie luźne grupki towarzyskie, o tyle jej polna forma, w miesiącach zimowych, to typowe zwierzę stadne. W niektórych regionach Polski np. w Wielkopolsce, spotykano rudle liczące nawet do stu osobników. Z czego to wynika? Przede wszystkim z braku naturalnych kryjówek, które zwierzęta muszą rekompensować zbiorowym czuwaniem.

I wreszcie najważniejsze, czyli pokarm. Sarna leśna preferuje przede wszystkim liście i pędy drzew, krzewów i krzewinek, zioła oraz różne gatunki traw. A polna? A polna stała się w pewnym sensie naszym konkurentem przy stole, gdyż jej dieta składa się głownie z tego, co znajdzie na polach uprawnych.

Wszystko to pokazuje, że sarna polna ma przed sobą świetlaną przyszłość w świecie zawłaszczonym przez człowieka. Tak, jak napisałem wcześniej, wiele gatunków zwierząt musiało opuścić zagospodarowywane tereny, tak jak np. cietrzew lub wręcz wyginęło, jak drop. A tymczasem sarna polna żyje sobie w najlepsze i już nie może się doczekać, co też smakowitego pojawi się w tym roku na jej ulubionych polach.

PS.1. Na zakończenie taka mała ciekawostka. Choć parostki to zdecydowanie domena kozłów, zdarzają się przypadki, że szczątków poroże nakładają również kozy. Zastanawiam się tylko po co?











36 komentarzy:

  1. taaaa... prawda, zajęły tereny rolne jak swoje. Jedynie może malusieniunieczka poprawka - najważniejszym mechanizmem ochronnym sarny, jest jej niezwykle szybka ucieczka. Są wytrawnymi biegaczami. Tym samym przebywanie na otwartej przestrzeni, gdzie zagrożenie widać z daleka, jest paradoksalnie im na rękę ... nogę ... kończynę. O wiele trudniej jest ją zaskoczyć na polu niż w lesie, choć te leśne są płochliwe jak jasna cholera. Z tego właśnie powodu, jelenie nie przepadają za ich towarzystwem, a wręcz starają się go unikać. Fajne kozły w scypule :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, jak swoje, gdyż tak na prawdę najpierw pojawiły się na polach. Co do zaskoczenia na polu, nie do końca się zgadzam. Sarna nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale czasem, jak każdy, robię im zdjęcia. Kilka razy udało mi się podejść kilka sztuk na szczerym polu i wydaje mi się, że kiedy masz dobry wiatr, nie jest to, wbrew pozorom, takie trudne, gdyż sarna przede wszystkim ufa swojemu nosowi, a dopiero potem oczom:)

      Usuń
    2. dokładnie - węch - słuch - dopiero na końcu - wzrok.

      Usuń
    3. I dlatego w Stanach myśliwi chodzą w pomarańczach:)

      Usuń
  2. U mnie tych polnych jest mało, są raczej łąkowe i leśne, może dlatego, że najbliższe spore obsiane pole pojawiło się dopiero w ubiegłym roku. Perfekcyjnie złapane w ruchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) PS. Te spotykane na łąkach, to sarny leśne. Przynajmniej tak wynika z publikacji Pielowskiego i Grabińskiej. Według tych Autorów, w Polsce występują tylko dwa ekotypy - polna i leśna, ale kto wie? Może w przyszłości doczekamy się i łąkowej:)

      Usuń
  3. Seria w biegu ciekawa i fajna :) Co do nakładania parostków przez sarny,jak dla mnie to ewidentny przykład tego że równouprawnienie również wkroczyło w ten sarni świat. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz 100% racji! My tego pewnie nie doczekamy, ale za jakieś sto lat, w czasie rui, byki i rogacze będą leżeć sobie wygodnie w trzcinach, obserwując walczące łanie, kozy i łosze:)

      Usuń
    2. Taa a byki, kozły i inne chłopaki leżąc będą sobie tipsy na paznokcie zakładać i make up na pyskach też. Nie wspominając o trwałej ondulacji ogona.

      Usuń
    3. Na raciczki, to po pierwsze, a po drugie trwała na ogonie jest niemodna od dobrych dwóch sezonów. Teraz byki preferują tzw. mokrą Podlasiankę.

      Usuń
  4. Na moje oko sarny to zwierzaki otwartych przestrzeni, więc w przypadku pól uprawnych to nie tyle kolonizacja co rekonkwista...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo napisałem trochę wyżej:) Co prawda nie ma już Sienkiewiczowskich "dzikich pól", ale w zamian mamy pola rzepakowe:)

      Usuń
    2. o to, to... włąśnie

      Usuń
  5. Tak .. Sarna uwielbia ... dosłownie uwielbia otwarte przestrzenie. Najłatwiej je podejść i fotografować w polu, czy łące (choć wolą pola) niż w lesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 113%. Na otwartej przestrzeni widzisz je z daleka i wiele zależy od Ciebie. W lesie, to zwykle bardzo krótkie spotkanie, kończące się obserwacją znikającego talerza:)

      Usuń
  6. Prześliczne są te wredne istoty, które choć nie wiadomo czy polne, czy leśne, zdążyły już połamać krzewy w moim ogrodzie, obeżreć gałęzie i użyźnić bobkami całą resztę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaw żelaza. Ogródek ocaleje, a w Twojej spiżarni zagości pyszna sarninka:)

      Usuń
    2. No Pan Bóg Cię opuścił! Jak sobie wyobrażasz mnie czekającą na zniknięcie życia z tych cudnych sarnich oczęt a potem sprawiającą takiego stworzaka. One co prawda wredne są, ale cóż moje koty też są wredne, a mimo to karmię je, głaszczę (jak pozwolą) i znoszę fochy różniste. Z sarnami to samo. Mogę sobie tylko ponarzekać.

      Usuń
    3. Zawsze możesz założyć im na oczy jakąś opaskę, albo starą czapkę. PS. Swoją drogą na koty też bym założył żelaza!

      Usuń
  7. Niesamowite kadry tej biegnącej sarny, świetne. Jak Ty je zrobiłeś? Musiałeś być naprawdę blisko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Podszedłem je, gdy odpoczywały niedaleko rozlewiska. Miałem szczęście, bo ze względu na ogrodzenie musiały biec równolegle do mnie. I tyle:)

      Usuń
  8. Świetne ujęcia ,naprawdę cudowne w biegu sarna,niesamowicie piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Tak, jak pisałem wyżej to głównie zasługa szczęście, czyli najważniejszego czynnika w fotografii przyrodniczej:)

      Usuń
  9. Niesamowite zdjęcia! Wszystkie zapierają dech w piersiach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) To jeden z najsympatyczniejszych komentarzy na tym blogu:)

      Usuń
  10. Ten na pierwszym zdjęciu, jaki ciekawski !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie dlatego dał się podejść bliżej.

      Usuń
  11. Wszystko to bardzo ciekawe :) A sarny są po prostu przesłodkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobało. PS. To pewnie od rzepaku:)

      Usuń
  12. Piękne zdjęcia, warto było zajrzeć. Niezbędny pewnie długi obiektyw i sporo cierpliwości. Sarny na moim terenie są zdecydowanie leśno-polne, bo teren jest mozaikowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi i dziękuję za odwiedziny. W tym akurat przypadku długi obiektyw nie był, aż tak konieczny, bo zwierzaki dały się podejść na dość przyzwoitą odległość. PS. A jaki to teren?

      Usuń
  13. No i właśnie tym tekstem podrzucił mi Pan pomysł jak ugryźć referat na temat wpływu środowiska na fenotyp. Subiektywnie najwyżej oceniam zdjęcia nr 2 i 5.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za komentarz. Fajnie, że blog stał się wielofunkcyjny.

    OdpowiedzUsuń